Nie mogłem tak po prostu odejść

Słuchaj, muszę ci opowiedzieć, co ostatnio się u nas działo. Zuzanna wzięła za mąż Wojtka, mimo że jej mama, Zofia Leonarda, nie była zachwycona.

 Córeczko, ten chłopak ci nie wystarczy, co ci da twój Wojtek? Jego rodzice nie żyli, a babcia go wychowała, nie ma już rodziców. Pracuje w jakimś warsztacie samochodowym po prostu robota, żadnych wykwintów.

 Mamo, Wojtek nie ma w tym winy, że stracił rodziców, kiedy był mały odpowiedziała Zuzanna, trochę zirytowana. On w końcu skończył technikum, ręce ma zręczne, potrafi naprawić wszystko.

 Co on potrafi? Tylko majstrować przy śrubkach, a to dopiero praca odparła Zofia. Jak zamierzasz żyć z jego pensją? Ty dopiero na czwartym roku studiów, a musisz skończyć. Bez naszej pomocy trudno będzie.

Zuzanna często słyszała te wypowiedzi od Zofii, ale Wojtek zazwyczaj był w pracy i nie słyszał. Mama Zuzanny próbowała wprowadzić podziały między młodymi, bo nie lubiła swojego zięcia.

Wojtek był poważnym facetem, po służbie w wojsku, bardzo kochał Zuzannę, a ona nie wyobrażała sobie życia bez niego. Przed ślubem namawiał ją:

 Mieszkajmy u mojej babci, choć mamy dwupokojowe mieszkanie, nie tak duże jak u twoich rodziców, czteropokojowe Wiem, że twoja mama nie lubi mnie, ale z tatą dogadaliśmy się. W domu króluje Zofia, twarda i uparta.

Zofia nie zostawia rzeczy pół na pół jak postanowi, doprowadzi to do końca. Zuzanna to wiedziała i trzymała się swojego zdania, nie słuchała matki i polegała głównie na sobie. Zofia nie lubiła jej samodzielności, ale przyznała, że Zuzanna wzięła po niej trochę charakteru czego nie żałowała.

Zuzanna wiedziała, że Wojtek denerwuje jej mamę, więc przekonała go, żeby przynajmniej chwilę mieszkali u rodziców:

 Wojtku, ja się uczę, ty pracujesz, nie damy rady na jedną pensję, a mama zawsze pomoże.

 Dobra, zobaczymy zgodził się Wojtek.

Kiedy Wojtek dostał wypłatę, wpadł do marketu po zakupy. Zuzanna nie zdążyła jeszcze wrócić z zajęć. Z jego teściową, Zofią, spotkał się przy drzwiach i nagle wykrzyknęła:

 Kto ci kazał to kupować?

 Sam postanowiłem odpowiedział spokojnie. Zuzanna lubi ten ser, a jeszcze Zofia go przerwała.

 A ty kim tu jesteś? Nie masz w tym domu nic do roboty, nazywaj się jak chcesz. Toleruję cię tylko ze względu na córkę, która takiego męża wybrała rzuciła i Wojtek naprawdę się zdziwił.

 Zofio, po co mnie obrażacie? Rozmawiam z wami spokojnie i z szacunkiem

 Popatrz na niego, jeszcze nas uczyć będzie. Słuchaj mnie: całą swoją kolejną wypłatę oddajesz mi i tak będzie zawsze. Ja będę decydować, co kupujemy. Zrozumiałeś?

 Dlaczego mam dawać ci pendze? My mamy własną rodzinę.

 Nie macie rodziny, bo ja mam córkę. Daj pieniądze.

 Nie, zarobiłem je i oddam żonie.

 To wychodź z mieszkania, natychmiast! Nie chcę cię w domu widzieć

Wojtek odszedł. Trzy dni minęły bez wieści. Zuzanna czekała, ale nie odważyła się od razu iść po niego, bo wiedziała, że nie odszedł tak po prostu była w ciąży.

 Nawet nie dzwoni pomyślała pewnie u babci Anny.

Zofia w skrócie opowiedziała Zuzannie, dlaczego on odszedł, przedstawiając to tak, że Wojtek ją obraził. Nie wspomniała jednak, że wymagała zwrotu pieniędzy i wyrzuciła go z domu.

 Mamo, powiedziałaś mi wszystko, nie ukryłaś nic spytała podejrzliwie Zuzanna. Nie mogło go tak zostawić.

 Córeczko, w co mam wątpić? Nie oszukuję cię.

Czwarty dzień Zuzanna postanowiła pojechać do babci. Wojtek nie odbierał telefonu.

 Jedziemy do Wojtka powiedziała mamie.

 Dokąd?

 Do jego domu, na pewno u babci.

 Jeśli się nie odezwał, to chyba nie potrzebuje cię.

 To nieprawda, nie mógł po prostu tak odejść Nie wiem, mamo, co między wami się stało, ale coś mi nie mówicie. Nie mógł mój Wojtek po prostu tak wyjechać.

 Oczywiście, że twój kochany Wojtek jest dla ciebie najważniejszy, a ja ile już wydałam na was, a wy dzięczni nic nie robicie.

 Mamo, nie o to chodzi. Dziękuję za wsparcie, ale wiem, że nie możesz go znieść. Ciągle mu nachodzisz, jak nóż w gardło

Zuzanna chwyciła torbę i kurtkę, wybiegła z mieszkania i zaczęła rozmyślać, co powiedzieć mężowi.

 Nie możesz zachowywać się jak zranione dziecko. Niezależnie od tego, co mama powie, nie reaguj tak. W końcu to dorosły człowiek myślała muszę trzymać fason. Nawet jeśli mama go krytykuje. Ja też mam ciężko między dwoma ogniami, studia mnie męczą rozważała, zbliżając się do domu Wojtka.

Uważała, że jego wyjście to efekt kolejnego wypadu matki. Teraz czekała, aż przyjdzie po niego. Chciała najpierw wszystko wyjaśnić, a potem wybaczyć.

Kiedy weszła do mieszkania, zobaczyła babcię Annę otwierającą drzwi z smutnym wyrazem twarzy. Wpuściła ją i pokazała kuchnię, gdzie przy stole stała otwarta butelka wódki. Zuzanna była w szoku Wojtek nigdy nie pił, nie palił, a tu

Wojtek wydawał się nie zdziwiony, chociaż nie był pijany, wypił tylko łyk. skinął na krzesło naprzeciwko. Zuzanna usiadła, spojrzała mu w oczy i wszystkie przygotowane słowa po prostu zniknęły, serce ściskał żal.

 Co mogła powiedzieć moja mama, że Wojtek otworzył wódkę? pomyślała, po czym cicho rzekła:

 Wojtku, wróćmy do domu.

 Nie odparł głośno.

 Dlaczego?

 Nie chcę żyć z twoją mamą Bez jej wskazówek nie mogę nic zrobić. Kontroluje każdy mój krok, podpowiada jak jeść, jak rozmawiać, co nosić. Niedługo powie, jak oddychać A już muszę oddawać jej wszystkie zarobione pieniądze, a ja tego nie zamierzam. Mamy własną rodzinę.

 A więc o to chodzi szepnęła Zuzanna.

Zrozumiała, że Zofia ukryła przed nią prawdę o kłótni.

 Co teraz?

 Nie wiem przyznał Wojtek. Może zostaniemy u babci.

 Ale potrzebujemy pieniędzy, wkrótce będzie dziecko, a na malucha trzeba wydawać

 Pracuję, dostaję dobrą pensję, mogę pracować po dziesięć godzin, zarobki będą rosły.

 Nie rozumiesz, że przy twojej pracy i moich studiach nie damy rady wychować dziecko, kupować jedzenie, gotować Nie mogę porzucić studiów, zostało niewiele. Może wrócimy do rodziców, dopóki nie przyjdzie syn, dopóki nie pójdzie do przedszkola, a ja nie znajdę pracy.

 Nie, nie wrócę do teściowej stanowczo odrzekł.

 Może się po prostu rozwodzimy wybuchnęła Zuzanna, aż sama się przestraszyła.

 Jeśli nie chcesz żyć ze mną, jeśli nie możesz zrezygnować z wygody i pomocy rodziców, być samodzielna, to może rzeczywiście musimy się rozstać odparł ostry mąż.

Zuzanna wstała i ruszyła w stronę korytarza, ale zatrzymała ją babcia Anna.

 Usiądź, kochana, wycisz się Przepraszam, że wtrąciłam się w waszą rozmowę, ale wiedziałam, że tak skończy się wszystko. Pomogę wam. Nie musisz rezygnować ze studiów, mam trochę oszczędności, nie mam takiej fortuny jak rodzice, ale mogę się podzielić. Nie potrzebuję wiele. Gotować i opiekować się wnukiem mogę, obiecuję. Tylko proszę, nie myśl o rozwodzie. Przeprowadźcie się do nas.

Zuzanna przyjęła propozycję. Myślała o komforcie i pomocy rodziców, ale dla ukochanego męża była gotowa zrezygnować. Rodzina, mąż i nienarodzone dziecko stały się najważniejsze.

Wojtek patrzył na żonę, czując, że Zuzanna skusi się na pomoc babci. W końcu uśmiechnęła się:

 Dobrze, zgoda. No to chodź, Wojtku i on podbiegł, przytulił ją mocno, pocałował. Babcia też się uśmiechnęła i pomodliła w duchu.

Zuzanna musiała znosić presję matki, pakując rzeczy, by wyjechać do Wojtka. Stała na klatce schodowej, słysząc krzyki teściowej:

 Umierzesz z Wojtkiem z głodu, będziesz biedna, a wnuk mi niepotrzebny. Będzie tak samo uparty jak tata

Zuzanna ledwo powstrzymywała łzy. Wzięła walizkę, położyła dużą torbę na klatce. Wojtek pomógł wnieść rzeczy i razem zejśli w dół, a w tle leciały przekleństwa.

 Boże, to moja matka pomyślała, przerażona. Dobrze, że odeszłam, teraz rozumiem męża i wiem, co tak naprawdę zrobiła.

Życie Wojtka i Zuzanny w końcu się ułożyło. Mieszkali u babci, która przejęła domowe obowiązki. Zuzanna spokojnie przeszła ciążę i urodziła zdrowego Antosia. Babcia Anna i młodzi rodzice byli w siódmym niebie. Zofia nie miała z nimi kontaktu i nie chciała wnuka. Dziadek jednak potajemnie dzwonił i pytał o Antosia, a Zuzanna wysyłała mu zdjęcia, co go bardzo cieszyło.

Gdy Antosiowi skończyły się trzy lata, poszedł do przedszkola, chociaż babcia namawiała, że może się nim zajmować. Zuzanna poszła do pracy.

 Babciu, Antoś musi mieć kontakt z innymi dziećmi, w przedszkolu szybciej się rozwija, nauczyciele zajmują się nimi na co dzień. Ty będziesz go odbierać, bo jest blisko mówiła. A potem odpoczywaj, jesteś nam potrzebna, Wojtek i ja planujemy jeszcze dziewczynkę zaśmiała się radośnie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

czternaście − 6 =

Nie mogłem tak po prostu odejść