Nie mogę sobie wyobrazić, co wyrośnie z mojego wnuka

Opowiem o tym, jak w jednej chwili stałam się wrogiem  mojego syna i synowej.

Mój syn od ośmiu lat jest żonaty z Luizą i wychowują syna, mojego wnuka. Synowa go rozpieściła, ledwo sobie z nim radzą, ale są jedynymi osobami, których jeszcze ich dziecko w miarę słucha.  To, że Irek w przedszkolu nie chciał nic robić, a teraz w pierwszej klasie zamiast włączyć się w życie szkoły i zacząć jak koledzy się uczyć, on całkowicie nie przejmuje się edukacją. Moja synowa nazywa to „złą pedagogiką”, a nie lenistwem dziecka.

Bardzo kocham moje dzieci, wnuka też, w końcu jesteśmy rodziną, ale wytrzymać z nim pod jednym dachem, jest prawie niemożliwe. Czasami dzieci wpadają razem z Irkiem na wspólny obiad lub podwieczorek z domowym ciastem, to dziecko jest wtedy huraganem w całym mieszkaniu.

Rok temu rzucił piłką tenisową w szklane drzwiczki kredensu, ćwicząc uderzanie rakietą. Szyba się roztrzaskała, a delikatny chiński serwis, który ceniłam, również został uszkodzony. Tenisista śmiał się z rzeczy, którą zrobił, a od mamy usłyszał tylko zalecenie, żeby zrobić to na siłowni.

Ani dziadek, ani ja nie mamy na niego żadnego wpływu, nie jesteśmy autorytetem, a synowa też nas poucza przy tym małym łobuziaku, mówiąc, że mamy go kochać i nie obrażać.

Jednak moja cierpliwość skończyła się w tym roku, gdy syn nie odebrał Irka ze szkoły na czas i musiałam zabrać wnuka, na pół dnia do swojego domu. Dawno z mężem nie mieliśmy takiego koszmaru. Ciągnął psa za ogon, chodził w butach po tureckich dywanach i stłukł ulubioną filiżankę dziadka. Ja z reguły zawsze byłam bardzo cierpliwym człowiekiem, ale teraz musiałam sięgnąć po środek ostateczny, pasek mojego męża. Mimo próśb dziadka, dałam mu raz klapsa, aby poprzez ten niemal symboliczny ból, pokazać dziecku, że przekroczyło granice w swoich psotach i w przyszłości może spodziewać się podobnej kary.

Teraz jednak byłam wrogiem numer jeden w rodzinie, krzywdzicielem, tyranem. Mój wnuk skarżył się na mnie swoim rodzicom, błagał ich ze łzami w oczach, żebym go już nigdy tu nie zostawiali,  bo go biję. Syn mnie skarcił, a synowa przestała się do mnie odzywać. Mój mąż jest jedyną osobą, która mnie wspiera, on i ja widzimy ten sam problem, szkoda, że moje dzieci tego nie nie widzą, jak wychowują swoje dziecko.

Nie mogę sobie wyobrazić, co wyrośnie z tego chłopaka, jeśli syn z synową nadal będą mu na wszystko pozwalać i bezgranicznie wierzyć w jego kłamstwa.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 − 5 =

Nie mogę sobie wyobrazić, co wyrośnie z mojego wnuka