Nie mogę pojąć, skąd bierzesz tak silną zazdrość. Nie potrafię. Każdego dnia od chwili, gdy zaczęliśmy się spotykać, słyszę jedynie te same zarzuty. W twoich oczach nieustanna podejrzliwość. Zazdrościsz mi o pacjentów, pielęgniarki, lekarzy. O każdy słup latarniowy. To już przekracza wszelkie granice… I… Jestem naprawdę zmęczony, prawda.

Maksym, co to jest? zapytała surowo Klara, trzymając w dłoniach koszulę. Co to za różowa plama? Czy to pomadka? Czyżbyś znów został dłużej w pracy?

Jadwiono, o czym tak mówisz? zmęczony odpowiedział Maksym, sprzątając swoje rzeczy po zmianie. Wróciłem z dyżuru. Pomadka? W naszej przychodni jedyną pielęgniarką jest babcia Nadia. Naprawdę jestem wykończony.

Klara poprzestała przy stole, zgnieciła koszulę i poszła do łazienki. Maksym wydychał ciężko.

Minęło już ponad pół roku, odkąd Klara i Maksym byli razem. Wszystko wydawało się idealne, oprócz jednej skazy Klara była niezwykle zazdrosna. Potrafiła wyciągać podejrzenia nawet z rzeczy, które nie miały sensu.

No patrz, jękła Klara, trzymając koszulę przed siostrą. On na pewno mnie zdradza. Zobacz to.

Siostra Klary, Katarzyna, przyjrzała się bluzce, podeszła, powąchała plamę i wybuchła śmiechem.

Co ty się śmiejesz? obraziła się Klara.

To tylko plama po konfiturze truskawkowej.

Klara chyliła koszulę od siostry i wciągnęła zapach, a na jej twarzy mieszały się zdziwienie i zakłopotanie.

Czas się uspokoić, rzekła Katarzyna spokojnie. Nie rozumiem, skąd wzięła się ta twoja dziwna podejrzliwość.

Klara usiadła naprzeciw siostry.

My nie dopiero zaczęliśmy się spotykać. Ja odciągnęłam go od poprzedniego związku, wyznała, odwracając wzrok. Rozumiesz? On zdradził swoją byłą ze mną. Najpierw wydawało mi się, że ode mnie nie odejdzie, ale potem zrozumiałam, że tak odejdzie, i to z hukiem.

To nie wymówka, by gad

ać o zdradzie. Naucz się ufać.

Ufam, zaprzeczyła Klara. Po prostu ciągle się boję, że go stracę.

Katarzyna pokręciła głową, nie wiedząc, co dodać.

Gdzie byłeś? zapytała Klara, krzyżując ręce. Jest pierwsza godzina nad ranem.

Maksym westchnął znużony.

Klaro, sama pozwoliłaś mi zostać z przyjaciółmi. Oglądaliśmy mecz, chwilę odpoczęliśmy. Co w tym nie tak?

Dymitr już jest w domu, dzwoniłam Lidi do lekarza. Gdzie byłeś przez dwie ostatnie godziny?

Dymitr odjechał wcześniej, bo obiecał żonie kupić warzywa, a ja zostałem z Sergiuszem. Klaro, uspokój się. Idę spać.

Maksym przeszedł do sypialni i położył się na łóżku, chcąc choć na chwilę odsunąć od niej ciężar chronicznej zazdrości, tak jak kiedyś. Lecz Klara znów zepsuła spokój, jak to zwykle bywa.

Klara wyszła ze sklepu przy ulicy Floriańskiej i ruszyła w stronę kamienicy. Patrzyła w telefon, nie zwracając uwagi na otoczenie. Nagle odwróciła głowę i zbladła. Po drugiej stronie ulicy przy wejściu stała blondynka, przytulona do Maksymka, która śmiała się, a on bez zahamowań trzymał ją przy sobie.

Oczy Klary zasłoniła się jakby welonem. Rzuciła torbę z zakupami i pospieszyła w stronę chłopaka. Chwyciła go za rękę i odciągnęła na bok.

Wiedziałam! krzyknęła. Wiedziałam, że mnie zdradzasz! Jesteś podły! Oszukałeś mnie przez cały czas! Nie, pokręciła głową. Miałam rację! Ty, zdrajco!

Maksym spojrzał na nią mrocznym wzrokiem, jego dłonie kurczyły się z gniewu, a oczy wymachiwały podejrzliwie w stronę blondynki, która nic nie rozumiała.

Klaro

Nie mów do mnie. Wiem, co powiesz. Nie chcę słuchać wymówek.

To moja siostra. Ciotka. przerwał Maksym.

Co? Klara zamarła.

Córka ciotki Ireny. Znasz ją. A Wiktoria to moja siostra, dorastaliśmy razem. Lepiej wróć do domu, porozmawiamy wtedy.

Klara, zrozpaczona, poszła, zostawiając siostrę z krótkim przepraszam.

Maksym wrócił do domu późno, wciąż obrażony. Jego usta były tak ściśnięte, że wydawało się, że ich nie ma, a spojrzenie nie dotykało już Klary.

Maksymie

Mam dość, przyznał. Nie rozumiem, skąd bierzesz tak silną zazdrość. Codziennie od początku naszego związku słyszę jedynie oskarżenia. W twoich oczach ciągle wątpliwość. Zazdrościsz mi o pacjentów, pielęgniarki, lekarzy, o każdy latarnik. To już przerasta granice I jestem naprawdę zmęczony.

Maksymie! wykrzyknęła Klara. Czy chcesz się ze mną rozstać? Proszę, wybacz mi! Kocham cię! Obiecuję, że się nie powtórzy.

Klara padła przy nim na kolana, łapiąc go za ręce i patrząc w oczy. Maksym poczuł żal, bo naprawdę ją kochał i poświęcił nawet pięcioletni związek, by być z nią. Nigdy nie pomyślał, że będzie musiał podjąć taką decyzję, ale Klara zdobyła jego duszę. Teraz jednak wątpliwości pożerały go od środka.

Kocham cię szepnął, ściskając jej dłoń. Ale to, co robisz, jest nienormalne. Nie mogę tak żyć

Już więcej tak nie będę szlochała Klara. Nigdy. Zostań ze mną. Nie rozumiesz, nie dam sobie rady bez ciebie.

Maksym wywietrzył i przyciągnął ją do siebie. Nie mógł jej opuścić, nawet po tym, co zrobiła.

Kilka kolejnych miesięcy minęło w pozornej zgodzie: Klara nie wykazywała zazdrości, a Maksym cieszył się jej towarzystwem, nie spóźniając się do pracy i nie zostając po godzinach. Wpadła jesień, sezon grypowy, pacjentów było więcej, a Maksym fizycznie nie mógł przychodzić wcześniej, zmęczenie go przytłaczało, więc jedli kolację w domu i szli spać.

Klara znów zaczęła podejrzewać. Najpierw próbowała uwierzyć, nie pytając, czemu koszula pachnie obcymi perfumami. Przecież w przychodni dominował kobiecy personel, nie było powodu do niepokoju. Lecz z każdym dniem jej podejrzenia rosły, obserwowała go, przeglądała koszule, szukała dowodów.

Pewnego wieczoru po pracy Maksym od razu pobiegł pod prysznic. Tym razem spędził w nim mało czasu, chcąc jak najszybciej położyć się w łóżku. Otworzył prawie bezgłośnie drzwi i zobaczył, że Klara przegląda coś w jego telefonie.

Klaro co robisz?

Dziewczyna drgnęła i odrzuciła telefon.

Nic, tylko zadzwonić muszę.

Maksym skinął głową w stronę różowego etui leżącego na poduszce.

A swój nie masz?

Rozładowany.

Ekran telefonu rozbłysł, a ktoś napisał:

Naprawdę? Całkiem rozładowany? To jeszcze nas oszukujesz. podniósł brwi Maksym. Może mam jeszcze coś się dowiedzieć?

Przepraszam spuściła głowę.

No i co znalazłaś? Mistrz? powiedział rozzłoszczony.

Klara potrząsnęła głową.

Maksym po cichu podszedł do szafy i zaczął pakować rzeczy. Klara zerwała się z łóżka, chwyciła jego rękę.

Proszę, nie! Nie chcę tego. Obiecuję, że ci ufam Maksymie!

Nie, Klaro, po raz pierwszy ci wybaczyłem, drugi raz nie zamierzam wpaść w pułapkę. Mam dość. Chcę żyć spokojnie, ufać i być ufanym. To nie jest życie

Po pół godzinie zebrał wszystkie swoje rzeczy pod czujnym spojrzeniem Klary, która siedziała na łóżku, obejmując kolana rękoma.

Kocham cię, szczerze. Ale tak już nie mogę. A ty? Nie zmienisz się.

Maksym opuścił wynajmowane mieszkanie i pojechał do rodziców. Był naprawdę wyczerpany.

Niewierność zawsze niszczy relacje, nawet te najtrwalsze. Potem człowiek osądza sam siebie. Być może Klara bała się, że kiedyś Maksym ją zdradzi, tak jak zdradził swoją byłą. Ale to ona wybrała go, wybrała tego mężczyznę. Bez zaufania nie ma ani miłości, ani przyjaźni, ani żadnego innego związku. To była jej największa pomyłka.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × 3 =

Nie mogę pojąć, skąd bierzesz tak silną zazdrość. Nie potrafię. Każdego dnia od chwili, gdy zaczęliśmy się spotykać, słyszę jedynie te same zarzuty. W twoich oczach nieustanna podejrzliwość. Zazdrościsz mi o pacjentów, pielęgniarki, lekarzy. O każdy słup latarniowy. To już przekracza wszelkie granice… I… Jestem naprawdę zmęczony, prawda.