Ela i ja rzadko rozmawiamy, ale za każdym razem dobrze się razem bawimy. Jest atrakcyjną dziewczyną, ma około dwudziestu ośmiu lat, ma ładną figurę i słodką twarz. Znamy się od około dziesięciu lat i raz nawet się całowaliśmy, ale to nie ma znaczenia, byliśmy po prostu pijani. W bloku postanowili nam zakręcić ciepłą wodę z powodu jakiś prac wodociągowych. Oczywiście mogłem podgrzać wodę w garnku i się umyć, postanowiłem jednak zrobić coś innego. Napisałem post na Facebooku. To było pół-żartem i nie spodziewałem się, że ktokolwiek zareaguje. I wtedy Ela napisała: „Leszek, przyjdź do mnie wieczorem, żeby się wykąpać”. Zdecydowałem się pójść.
Po pierwsze, umyję się jak człowiek, a po drugie, lepiej umyć się u niej niż u mojej grubej przyjaciółki. Przyjechałem i poszedłem się wykąpać. Wyobraźcie sobie, że przygotowała dla mnie szlafrok i duży ręcznik. Wychodząc z łazienki, myślę: „Nie potrzebuję szlafroka, założę dżinsy i T-shirt”. A potem widzę Elę w następującej „scenerii”: ma na sobie czerwony jedwabny szlafrok (zmieniła ubranie, wcześniej miała na sobie dżinsy i bluzkę), była boso, stała z butelką wytrawnego wina i z kieliszkami. Uśmiechając się, mówi: „O, już jesteś gotowy! Otworzysz wino?”. Otworzyłem wino, ale nie zamierzałem długo zostać, spieszyłem się.
– Leszek, przestań. Jest dziewiąta wieczorem.
Dopiero teraz dotarła do mnie istota tego, co się działo. Dlatego tak łatwo mnie zaprosiła i zorientowałem się, jaki był cel tego jedwabnego szlafroka. Postanowiłem naprawić to nieporozumienie: „Słuchaj, moja żona czeka na mnie w domu”. Ela nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Była rozwiedziona i pewnie myślała, że „kąpiel” to tylko pretekst do spotkania.
– Naprawdę przyszedłeś się wykąpać?
Odpowiedziałem jej szczerze. „Tak, nie mam ciepłej wody”. Nie widzieliśmy się więcej, a ona nie odpowiadała na moje wiadomości. Przynajmniej się umyłem.



