Nie masz sumienia. Nie widzisz, jak ciężko ma Bartek? To twój brat, mogłaś mu pomóc. Zawsze myślisz tylko o sobie.
Ostatnio zadzwoniła do mnie mama i kazała zabrać wszystkie moje rzeczy z jej mieszkania.
Ledwo się tu poruszamy przez twój nieład powiedziała.
Ta rozmowa odbyła się po tym, jak odmówiłam bratu, Bartkowi, pieniędzy na wkład własny do mieszkania. Tak, dać, a nie podarować, bo doskonale wiem, że nigdy by mi ich nie oddał.
Gdy odmówiłam, Bartek wybiegł z mojego mieszkania wściekły. Był przekonany, że po prostu oddam mu wszystkie oszczędności, bo on ma rodzinę i dzieci, a ja nie.
Muszę o tym porozmawiać, bo czuję, że moi bliscy są wobec mnie niesprawiedliwi, zwłaszcza teraz, przed świętami.
Kiedy wyjechałam do Warszawy na studia, od razu zaczęłam dorabiać.
Najpierw mieszkałam w akademiku, potem wynajmowałam mieszkanie z koleżanką. Nie chciałam być zależna od rodziców, więc ciężko pracowałam, by utrzymać się sama, a także pomóc mamie.
Nigdy nie brała ode mnie pieniędzy wprost, ale zawsze prosiła, żebym przywiozła coś potrzebnego: ubrania, buty, sprzęt do domu.
A jeśli chodzi o jedzenie, zawsze przyjeżdżałam z torbami pełnymi zakupów.
Mama mieszka w trzypokojowym mieszkaniu z Bartkiem. Nasz tata zmarł trzy lata temu.
Bartek nigdy nie interesował się nauką. Po skończeniu szkoły wyjechał do pracy w Niemczech, ale udało mu się kupić tylko starego golfa. Gdy wrócił, zaczął jeździć taksówką.
Później ożenił się i wprowadził swoją żonę, Kasię, do mamy.
Zawsze brakowało im pieniędzy, bo Bartek żył z dnia na dzień. Gdy on i Kasia dostawali wypłatę, wydawali wszystko niemal natychmiast.
Zarówno mama, jak i rodzice Kasi regularnie pomagali im finansowo. Bartek wiedział, że zawsze znajdzie się ktoś, kto go wyręczy, więc nawet nie próbował zwiększyć swoich zarobków ani poprawić sytuacji.
Teraz Bartek i Kasia mają dwoje dzieci, a trzecie w drodze.
Uznali, że mieszkanie mamy jest już za ciasne, i zaczęli myśleć o własnym mieszkaniu.
Tymczasem ja mieszkam w wynajętym mieszkaniu z narzeczonym, Krzysztofem. Planujemy ślub, ale postanowiliśmy poczekać na lepszy moment. Nasze dochody są stabilne Krzysztof pracuje jako programista, a ja prowadzę kilka sklepów internetowych.
Nie wydajemy na zbędne rzeczy, zamiast tego oszczędzamy na własne mieszkanie, żeby po ślubie mieć gdzie żyć niezależnie.
Mama wiedziała o naszych planach, ale i tak zasugerowała Bartkowi, że może mnie poprosić o pomoc.
Chcą kupić mieszkanie, ale nie mają na wkład własny powiedziała mi.
Gdy Bartek przyszedł do mnie i bez ogródek oznajmił, że potrzebuje pieniędzy, od



