Matka Jagody tylko ciężko wzdychała, patrząc na swoją piękną córkę. Danuta od lat próbowała przekonać Jagodę, że nie warto całego życia czekać na księcia z bajki. To się nie uda.
Jagódko, żyjesz jak w jakiejś bajce. Rozejrzyj się przecież wokół ciebie tylu porządnych chłopaków. Twoi koledzy z klasy, Wojtek i Kuba, to naprawdę fajne chłopaki i ciągle kręcą się koło ciebie. Dlaczego odmawiasz, gdy zapraszają cię na spacer? Może gdybyś z nimi pogadała, zrozumiałabyś, że nawet zwykły chłopak może mieć piękną duszę.
Mamo, nie potrzebuję pięknej duszy. Chcę, żeby facet był przystojniak, a w naszej wsi takich nie ma, nikt nie jest mnie wart! Spójrz na mnie! Czy jest tu choć jeden chłopak, który zasługuje na mnie? mówiła Jagoda, prostując się. Jej zgrabna sylwetka wydawała się jeszcze doskonalsza, a o urodzie nie trzeba było nawet wspominać.
Matka tylko pokręciła głową.
Córciu, nie rób tak. Lepiej być szczęśliwą niż piękną od wieków tak mówią i życie to potwierdza.
Jagoda słyszała to od dziecka, ale nigdy się nad tym nie zastanawiała. Im bardziej dorastała, tym bardziej wierzyła, że piękni ludzie zawsze będą szczęśliwi Przyzwyczaiła się, że wszyscy wokół nią się zachwycają.
Ach, jaka śliczna dziewczynka! Te oczy, ten uśmiech! a ona tylko błyszczała, a czasem ktoś wręczał jej cukierka, którego nigdy nie odmawiała.
W przedszkolu zawsze grała księżniczkę, a w szkole każda koleżanka patrzyła na nią z zazdrością. Jagoda nie rozumiała, że nadmiar uwagi i komplementów może jej wyjść bokiem. Danuta często o tym myślała. Ale córka, pewna swojej wartości, marzyła tylko o równie przystojnym mężczyźnie. A ci, którzy kręcili się wokół niej, dostawali w zamian tylko sarkastyczny uśmieszek.
Czy oni naprawdę nie widzą, kim ja jestem, a kim oni? myślała.
Danuta starała się wytłumaczyć córce, że przystojni faceci rzadko bywają dobrymi mężami. Ale Jagoda wierzyła w coś zupełnie odwrotnego. W szkole uczyła się średnio, po maturze dostała się tylko do szkoły policealnej. Tam też nie znalazło się dla niej żadne odpowiednie „książę”.
Mamo, nie potrzebuję zwykłych Adasiów czy Kubów. I tak doczekam się swojego szczęścia mówiła, gdy matka zaczynała rozmowę o małżeństwie.
Chłopaków wokół niej zawsze było mnóstwo, ale kiedy skończyła naukę i zaczęła pracę w urzędzie gminy, lokalni kawalerowie w końcu zrozumieli, że Jagoda jest poza ich zasięgiem, i przestali się nią interesować. Koleżanki z klasy wychodziły za mąż, rodziły dzieci, a ona wciąż była sama.
Wyjeżdżam do miasta. Co tu mnie trzyma? Tam znajdę szczęście oświadczyła pewnego dnia Danucie. Tu wszyscy są tacy zwyczajni, wiejscy. Nie dla mnie.
Matka przyjęła to ze spokojem. Już się zmęczyła tłumaczeniem córce, że uroda to nie wszystko, a czas ucieka. A Jagoda wciąż nie miała rodziny. Gdy znajome chwaliły się wnukami, Danuta nie wiedziała nawet, co powiedzieć o swojej córce.
Jagoda skończyła trzydzieści lat i wciąż była sama. Nie mogła znaleźć faceta, który by ją „zachwycił”. A kiedy miała już trzydzieści siedem, trafiła do solidnej firmy. I tam spotkała dyrektora właśnie takiego, jakiego zawsze sobie wyobrażała. Jego maniery, sposób mówienia, uśmiech, a przede wszystkim idealne rysy twarzy zrobiły na niej ogromne wrażenie.
Marek był pierwszym mężczyzną, który ją naprawdę zainteresował. I nie miało dla niej znaczenia, że był żonaty i miał dwoje dzieci. Od dawna marzyła, by urodzić dziecko piękne, tak jak ona. O małżeństwie już nawet nie myślała.
No i co z tego, że Marek ma żonę? myślała. I tak osiągnę, co chcę.
Uwiedzenie dyrektora nie stanowiło dla niej problemu. On też od razu zauważył jej urodę i zaprosił ją na kolację.
Jagoda, nigdy nie spotkałem tak pięknej kobiety. Szkoda, że nie poznaliśmy się wcześniej mówił szczerze. Niestety, mam rodzinę i nie mogę jej zostawić. Ale cieszę się, że możemy się czasem spotykać.
Marku, nie przejmuj się. To tylko zabawa, nie mam zamiaru rozbijać twojego małżeństwa odpowiedziała, a on odetchnął z ulgą.
Wkrótce Jagoda zaszła w ciążę dostała to, czego chciała. Marek pomagał jej finansowo, a ona była szczęśliwa. Teraz zrozumiała, czym jest prawdziwe szczęście. Całą siebie oddała synowi, Kacprowi, który stał się sensem jej życia.
Chłopak wyrósł na przystojnego i błyskotliwego młodzieńca. W szkole zdobywał laury w olimpiadach, uprawiał sport i nie miał sobie równych. Jagoda była z niego niesamowicie dumna.
Kacper też wiedział, że jest przystojny, ale nie zwracał szczególnej uwagi na dziewczyny, które się w nim podkochiwały. Żadna mu się nie podobała. Jagoda zaczęła się martwić:
Czyżby poszedł w moje ślady? Oby tylko nie powtórzył mojego błędu. Nie trzeba czekać na księżniczkę trzeba żyć.
Ale nie potrafiła z nim o tym porozmawiać. Mimo wszystko wciąż miała nadzieję, że znajdzie jakąś piękną dziewczynę. Kacper skończył studia, dostał dobrze płatną pracę i szybko awansował. Wszyscy przepowiadali mu świetlaną przyszłość.
Gdy miał prawie trzydzieści lat, zadzwonił do matki:
Mamo, zakochałem się. Przyjeżdżamy z Olą. To taka fajna dziewczyna, właśnie taka, jaką zawsze chciałem spotkać.
Cieszę się, synku. Czekam na was.
Jagoda przygotowała stół i wino. W końcu syn się żeni! Opowiadał, że Ola przyszła do ich firmy po studiach i od razu zwróciła jego uwagę.
Gdy tylko weszli, uśmiech powoli znikał z twarzy Jagody. Ola okazała się zwyczajną, sympatyczną dziewczyną żadna z niej królewna.
Dzień dobry, bardzo mi miło powiedziała Ola miękkim głosem. Kacper tak wiele o pani opowiadał.
Przy stole Jagoda milczała, podczas gdy młodzi rozmawiali. Była rozczarowana nie spodziewała się, że syn wybierze taką „przeciętną” dziewczynę. Ola szybko zrozumiała, że nie jest mile widzianaGdy po latach Jagoda, już schorowana i samotna, leżała w łóżku, to właśnie Ola troskliwie się nią opiekowała, a w końcu staruszka zrozumiała, że prawdziwe piękno kryje się w sercu, a nie w lustrze.



