– Nie jesteś żoną, jesteś służącą. Gdzie są twoje dzieci?!

Nie jesteś żoną, jesteś służącą. Nie masz dzieci!
Mamo, Dobrosława właśnie wprowadziła się tu. Remontujemy kamienicę, nie da się tam mieszkać. Pokój jest wolny, po co ma zżerać kurz? rzekł mąż Dobrosławy, Marek.

Marek nie miał z tym problemu, a jego żona i teściowa już nie. Stara Stasia, matka Marka, nie znosiła synowej.

Muszę pracować, nie mogę tu siedzieć szepnęła Dobrosława.

Żona pracowała zdalnie, więc potrzebowała ciszy. Marek spędzał cały dzień w biurze, więc niełatwo było trzymać pod jednym dachem teściową i żonę. Dobrosława przywykła do samotności w mieszkaniu, więc nikt jej nie przeszkadzał.

Patrzyła na Stasię i nie mogła znaleźć słów. Teściowa nie chciała przyjmować Dobrosławy w swoim domu, ale nie było wyjścia. Usiedli przy stole i zaczęli kolację.

Dobrosławo, podaj proszę swoją słynną sałatkę zapytał Marek.
Marku, nie jedz tej chemii. Zrobiłam inną, zdrowszą narzekała Stasia.

Dobrosława zmieniła minę. Jej mąż był uczulony na pomidory jak Stasia mogła o tym zapomnieć? Kiedy Marek był mały, teściowa nie zwracała na to uwagi, twierdząc, że nie ma sensu biegać do lekarzy, dam mu tabletkę i minie.

On ma alergię. Dlaczego wsadziłaś pomidory do sałatki? zapytała Dobrosława.
Co ty kombinujesz? Jeden pomidor, nic się nie stanie odparła Stasia.
On zachoruje.
Dobrosławo, uspokój się. Nie ma alergii. Jego własna matka zna go lepiej niż ty.
Ja jestem jego żoną. Dbam o mojego męża.
Nie jesteś żoną, jesteś służącą. Nie masz dzieci! Jak już je będziesz mieć, pogadamy.

Dobrosława wstała, pobiegła do sypialni. Stasia zawsze waliła w bolące miejsce. Marek podbiegł, by pocieszyć żonę.

Marku, przepraszam. Lepiej wrócę do rodziców albo do biura. Nie będę mieszkał pod jednym dachem z twoją mamą.
Daj mi chwilę, pogadam z nią. Przestanie!
Nie, rozgrywaliśmy to już milion razy. Nie dogadamy się pod tym samym dachem.

Postanowili wynająć małe mieszkanie na Pradze, żeby uniknąć kolejnego rodzinnego skandalu. Stasia oczywiście narzekała, ale nie miała wyboru. Dobrosława zaś nie mogła się nacieszyć, że ma tak wyrozumiałego i życzliwego męża.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 + szesnaście =

– Nie jesteś żoną, jesteś służącą. Gdzie są twoje dzieci?!