**Dziennik osobisty**
Dzisiaj znów się spóźnił. Ostatnio w pracy miał dużo na głowie, więc coraz częściej wracał późno. Kinga ułożyła dzieci do snu i poszła do kuchni zaparzyć sobie herbatę. Marka wciąż nie było. Ostatnio był tak zajęty w biurze, że ledwo znajdował czas na rodzinę.
Kinga współczuła mężowi i starała się odciążyć go od domowych obowiązków. W końcu to on utrzymywał całą rodzinę. Po ślubie postanowili, że ona zajmie się domem i dziećmi, a on zapewni im wygodne życie. Jedno po drugim przyszło na świat troje maluchów. Każde z nich było dla niego radością, a on często powtarzał, że nie zamierza na tym poprzestać.
Ale Kinga była zmęczona niekończącymi się pieluchami, papkami i nieprzespanymi nocami. Postanowiła, że czas na przerwę.
Marek wrócił dopiero po północy. Był w dziwnie dobrym humorze. Gdy zapytała, dlaczego tak późno, odparł tylko:
Kinguś, wszyscy padamy ze zmęczenia w biurze, więc postanowiliśmy trochę odsapnąć.
Mój biedaku! uśmiechnęła się wymuszenie. Chodź, nakarmię cię!
Nie trzeba. Zjedliśmy kotleta zepsułem sobie apetyt. Wolę iść spać.
Zbliżał się 8 marca. Kinga, poprosiwszy matkę o pomoc z dziećmi, wybrała się do centrum handlowego. Chciała, by ten dzień był wyjątkowy: romantyczna kolacja tylko we dwoje. Mama się zgodziła.
Oprócz jedzenia i prezentu postanowiła kupić coś dla siebie. Od dawna nic sobie nie brała wstydziła się prosić męża o pieniądze na ubrania, a wyjść gdzieś sama też nie miała kiedy. Ostatnim zakupem był dres domowy, ale na taką okazję to nie pasowało. Weszła do jednego z butików, wybrała kilka sukienek i zaczęła je przymierzać.
Gdy przymierzała drugą, zza sąsiedniej zasłony usłyszała znajomy głos:
Mmm, już chciałbym cię rozebrać!
W odpowiedzi rozległ się kobiecy śmiech.
Czekaj, niecierpliwy! Wybierz jeszcze coś dla żony!
Po co jej to? Tonie w pieluchach i gotowaniu. Dzieciom wszystko jedno, co na siebie wrzuci byle były najedzone i wykąpane! Kupię jej mikser. Albo maszynę do chleba niech się cieszy!
Kingę oblał zimny pot. Przymierzała sukienki w milczeniu, nasłuchując rozmowy zza ściany.
A jak spyta, gdzie się podziały pieniądze? zaśmiała się tamta. Mikser tyle nie kosztuje
I czemu mam się tłumaczyć, na co wydaję SWOJE pieniądze? To ja pracuję, a ona siedzi w domu i ma wszystko! Daję jej określoną sumę na dom i koniec! Niech się cieszy, że w ogóle coś dostaje.
Chyba skończyli przymiarkę, bo głosy ucichły. Kinga ostrożnie wyjrzała. Tak, stał przy kasie z jakąś blondynką i płacił za zakupy. Po transakcji odwrócił się i, nie zważając na kasjerkę, pocałował ją w usta.
Wszystko w porządku? Kinga zorientowała się, że od dłuższego czasu siedzi w kabinie, wpatrzona w pustkę.
Tak, tak, wszystko dobrze! odsunęła zasłonę i podała sukienki sprzedawczyni. Wezmę wszystkie.
W domu, gdy mama wyszła, a dzieci poszły na drzemkę, Kinga zaczęła myśleć, co dalej. Nie spodziewała się takiej zdrady. Nie tyle nawet samego romansu, co tego, jak Marek ją traktuje jakby jej wysiłek dla rodziny był nic niewarty.
Chciała uciec i od razu wnioskować o rozwód, ale zmusiła się do opamiętania.
No dobrze, rozwiodę się, on pójdzie do tej swojej, a ja zostanę sama z dziećmi bez środków do życia. Alimenty? Grosze Z czego będziemy żyć?
Do wieczora podjęła decyzję. Marek tego dnia nie spóźnił się z pracy. W dzień się już na



