Nie da się udawać, że wszystko jest jak dawniej

**Dziennik, 15 maja**

Od dziecka Zosia uwielbiała zapraszać koleżanki do domu. Mama zawsze się zgadzała, bo sama taka była. Ile Zosia pamięta, u nich ciągle byli jacyś goście, zwłaszcza w weekend. Urodziny bez przyjęcia? Nie do pomyślenia. Ojciec był spokojny, na wizyty mamowych przyjaciół patrzył przychylnie, czasem nawet pił z nimi herbatę, żartował. Ale częściej zostawiał je same, a sam majsterkował w garażu. Przyjaciół prawie nie miał, ot, sąsiedzi.

Zosi podobało się, gdy mamine koleżanki wpadały tak po prostu, wpadając po drodze. Rzadko piły wino, tylko od święta, zwykle herbatę czy kawę. Gdy przychodzili goście, mama od razu była weselsza, śmiali się, czasem nawet śpiewali.

Mamo, czy Ania i Kasia mogą dziś przyjść? pytała.

Oczywiście, córeczko, na stole są ciastka i cukierki, poczęstuj je odpowiadała matka i wychodziła do pracy.

Gdy któraś z przyjaciółek długo się nie pojawiała, mama piekła drożdżówki i mówiła:

Zaproszę choćby Wandę albo ciocię Marysię z sąsiedztwa. Zosiu, idź je zawołać.

Tak było zawsze. Na studiach Zosia przyjeżdżała na weekendy z koleżanką, czasem nawet na wakacje, oczywiście za zgodą matki. Nawyk goszczenia przejął się w niej od dziecka.

Na ostatnim roku wyszła za mąż za kolegę z roku, Darka. Mieszkali osobno, a ona wciąż zapraszała przyjaciółki. Darek na początku protestował, ale w końcu zrozumiał, że to dla niej ważne.

Darku, u nas zawsze byli goście. Nie masz nic przeciwko, jeśli nasi znajomi też będą wpadać?

U nas w domu rzadko ktoś bywał, mama nie lubiła gości. Ale skoro tobie to sprawia przyjemność, niech przychodzą w końcu się przyzwyczaił.

Razem ustalali, kogo zaprosić, aż w końcu wyklarowało się stałe grono. Darkowi nie podobała się jednak jedna z przyjaciółek Zosi Beata. Była samotna, owdowiała, zawsze smutna.

Dlaczego się z nią przyjaźnisz? pytał. Nawet uśmiechnąć się nie potrafi. Po co przychodzi, jeśli tylko siedzi jak sowa?

Rozmawia ze mną, daje dobre rady. Umie słuchać i nigdy nikomu nie powie sekretów. Nie każdy musi być duszą towarzystwa. Czasem właśnie takiej ciszy potrzebuję.

No cóż, jeśli lubisz towarzystwo marud

Darku, ona jest moją przyjaciółką. Rozumiem ją.

Minęły lata. Zbudowali dom, urodził się synek, a Zosia wciąż spotykała się z koleżankami. Czasem wychodziły z dziećmi, ale częściej siedziały u nich dom był duży, dzieci miały gdzie się bawić.

Dwie przyjaciółki mieszkały z teściowymi, więc u nich trudno było się rozluźnić. Tylko Magda miała własne mieszkanie z mężem i synkiem, ale i tak wolała przychodzić do Zosi. Czasem spotykali się z mężami ci pili piwo w garażu albo wędzili kiełbasę.

Pewnego dnia Beata, odwiedzając Zosię, mimochodem rzuciła:

Zosiu, uważaj na Magdę. Za bardzo interesuje się twoim mężem.

Co ty mówisz? Ona po prostu jest wesoła! obruszyła się Zosia.

Ale potem długo rozmyślała nad jej słowami.

Pewnie zazdrości, bo sama nie ma męża. Mama zawsze mówiła, żeby trzymać się z dala od samotnych przyjaciółek. Może jednak powinnam się odsunąć?

Porozmawiała też z Darkiem.

A nie mówiłem? Zawsze była jakaś dziwna

W końcu Zosia przestała się spotykać z Beatą, ale w jej życiu nic się nie zmieniło. Przyjaciele wciąż przychodzili, pomagali sobie nawzajem, odbierali dzieci z przedszkola.

Zosiu, możesz zabrać dziś mojego Krzysia? dzwoniła często Magda. Mój Jarek pojechał z kumplami na grzyby, a ja zostaję w pracy.

Jasne, i tak jedziemy z Bartkiem.

Pewnego dnia, gdy Zosia przyszła po synka, spotkała Magdę. Wyszły razem, postanowiły pójść do parku. Nagle Krzyś zapytał:

Mamo, a wujek Darek dziś przyjdzie? Wczoraj przyniósł mi chipsy.

Magda zarumieniła się, a Zosię ukłuło w sercu. Przecież jej mąż też miał na imię Darek Choć wczoraj mówił, że pomagał bratu z meblami i wrócił późno.

Pewnie inny Darek pomyślała. Ale przecież Magda ma męża

Zauważyła też, że Magda chciała zadzwonić, ale telefon się rozładował.

Magda, masz mój, jeśli trzeba zaproponowała.

Nie, to nic pilnego odpowiedziała pośpiesznie.

Do parku nie doszły. Magda nagle złapała syna za rękę i powiedziała:

Zapomniałam, musimy wstąpić do mamy.

Zosia patrzyła za nią, zdziwiona.

Przypomniała sobie, jak Darek zawsze zachwycał się ciastami Magdy.

Magda piecze najlepsze serniki! chwalił przy wszystkich.

A Magda wtedy się uśmiechała:

Twój mąż jest taki miły. Mój nigdy niczego nie pochwali.

Zosia nagle uświadomiła sobie, że Darek najwięcej żartował właśnie z Magdą.

Czyżby? Nie, to niemożliwe! Ale myśl nie dawała spokoju.

Nie mówiąc mężowi, zadzwoniła do bratowej:

Kasiu, kupowaliście wczoraj meble? Darek mówił, że wam pomagał

Twój Darek? Nie był u nas. I mebli nie kupowaliśmy odpowiedziała zdziwiona Kasia.

Zosia się rozłączyła, czując, jak ziemia usuwa się jej spod nóg. Czekała na Darka. Gdy wrócił, zjadł kolację i wyszedł do garażu, zapomniawszy telefonu. Zosia zawahała się, ale w końcu wzięła go do ręki. Zobaczyła wiadomość od Magdy:

*Krzyś się wygadał przy twojej żonie, że byłeś u nas wczoraj.*

Wściekła, wpadła do garażu.

Wytłumacz to!

Darek przeczytał, powoli podniósł wzrok.

Przepraszam, Zosiu. To prawda. Byłem u Magdy.

Zosia oniemiała. Spodziewała się zaprzeczenia, ale on się przyznał.

Zdrajca! I ta Nie chcę was więcej widzieć!

Po chwili Darek wszedł do domu.

Zosiu, przepraszam. Zapomnijmy o tym. Będzie jak dawniej.

Jak dawniej?! krzyknęła. Nie da się tak po prostu wymazać zdrady! Be Nigdy już nie będzie jak dawniej powiedziała cicho i spakowała jego rzeczy, wiedząc, że od dziś jej życie zacznie się od nowa, ale tym razem bez zdrady i kłamstw.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

piętnaście + 6 =

Nie da się udawać, że wszystko jest jak dawniej