Nie chciała, ale musiała: Historia młodej Vasilii, która po śmierci narzeczonego i szantażu przez ba…

Nie chciała, ale się odważyła

Palenie papierosów nie było mocną stroną Krystyny, choć jej zdaniem pozwalało ukoić nerwy. Stała na podwórku, spoglądając na wiejską ulicę w rodzinnej miejscowości pod Radomiem. Myśli miała ciężkie i pełne niepokoju. Jej życie ostatnio stało się pasmem kłopotów.

Mieszkała sama w domu po zmarłej babci Antoninie, rodzice mieszkali we wsi oddalonej o siedem kilometrów. Pragnęła samodzielności, chciała żyć na własny rachunek w końcu miała dwadzieścia trzy lata. Pracowała na poczcie.

Nie dopaliła papierosa do końca, zdusiła go o kamień i rzuciła na ziemię.

Nie przepadam za tym, jak ciągle pali Iwonka jedna za drugą. To ona mnie namówiła, mówiąc, że to pomaga na nerwy, ale chyba jednak nie… pomyślała.

W tym momencie przed jej domem przejechał nowy dzielnicowy, Piotr, przeniesiony tu z sąsiedniej gminy. Krystyna wiedziała o tym od koleżanek z pracy. Popatrzyła za jego samochodem, po czym wróciła do środka, bo zaczynał zapadać zmierzch, a ona miała dziś bardzo ważną i niebezpieczną sprawę…

Dzień wcześniej na poczcie nie było tłumów, ale mieszkańcy wsi zaglądali raz po raz.

Jutro będzie tu istna gorączka westchnęła pani Halina, która od młodości pracuje na poczcie. Dziś cisza przed wypłatą emerytur.

Tak, tak, ciociu Halinko uśmiechnęła się młodziutka Iwonka. Moja mama uważa, że bez ciebie poczta by w ogóle nie działała. Wszystko tu się na tobie opiera.

Oj, nie przesadzaj. Jak odejdę na emeryturę, to znajdzie się ktoś na moje miejsce…

Dzień dobry weszła do środka pani Weronika, kobieta krągła, czterdziestodwuletnia. Uff, ale dziś upał! Przyszłam, bo sąsiadka, pani Zofia, prosiła mnie, by przedłużyć jej prenumeratę Przeglądu Lubelskiego. Uwielbia czytać. A my z samego rana wyjeżdżamy nad morze, aż do Grecji… Prosiła mnie, bo się boi, że prenumerata się skończy i zostanie bez gazet. Żal mi jej, ledwo chodzi, całymi dniami czyta, mówi, że tak szybciej czas jej płynie.

Ooo, Weronika, nie boisz się lecieć tak daleko? zapytała pani Halina. Grecja dobrze, odpoczniecie na słońcu odpowiedziała tonem, jakby sama niedawno wróciła z zagranicy.

Nie, nie boję się. Pierwszego dnia wrzucę zdjęcia do internetu, mam nowy kostium, to podziwiajcie! obiecała Weronika i wyszła.

Ile to trzeba pieniędzy, żeby całą rodziną lecieć do Grecji… przewróciła oczami Iwonka.

U nich jest, mąż Weroniki to przecież rolnik pewnie odparła pani Halina.

Krystyna słuchała, siedząc przy komputerze, zamyślona.

Po chwili na pocztę wszedł Piotr, dzielnicowy, i przywitał się radośnie:

Dzień dobry, powinno przyjść do mnie jakieś awizo, może sprawdzicie? zwrócił się do Iwonki, ale wzrok zatrzymał na Krystynie.

Nie wiedziałem, że tu tak piękne dziewczyny pracują… choć bardzo smutna jesteś.

Pani Halina pochyliła się w stronę Piotra.

A, Krystyna. Niedawno pochowała narzeczonego.

Rozumiem powiedział cicho Piotr, a Iwonka przekazała, że na razie nie ma dla niego żadnej przesyłki.

Trzy tygodnie wcześniej tragicznie zginął narzeczony Krystyny, Adam. Zabito go na obrzeżach miasta, podobno bywał w nielegalnych salonach gier. Krystyna o tym nie wiedziała. Policja nikogo nie złapała, ale późnym wieczorem odwiedzili ją w domu dwaj młodzi mężczyźni z miasta. Kiedyś widziała Adama w ich towarzystwie.

Twój narzeczony był nam winien sporą sumę.

Ale on nie żyje wystraszona odparła Krystyna.

Długi nie umierają, masz zapłacić. Musisz to spłacić oznajmił jeden z nich, Marek, wskazując kwotę: trzydzieści tysięcy złotych.

Skąd mam wziąć takie pieniądze?

To już twoja sprawa, u was we wsi są bogaci ludzie, może coś wymyślisz.

Ale ja nie wiem, kto tu ma majątek…

Nie udawaj, pracujesz na poczcie, wszystko wiesz stanowczo powiedział Marek. Aż za dwa tygodnie zjawię się po pieniądze. Tylko spróbuj zawiadomić policję… Dostaniesz wytrychy, każdy zamek otworzysz dodał brutalnie.

Gdy wyszli, Krystyna zamknęła drzwi i długo nie mogła dojść do siebie. Przez całą noc biło jej serce. Po dobie zdecydowała się po ciemku dostać do domu Weroniki, która wyjechała z rodziną. Wiedziała, że nie mają psa, tylko brama zamknięta, ale to nie przeszkoda, przeszła przez płot.

Nie wiedziała, jak wejdzie, ale jak Marek mówił, otworzyła wytrychem. Serce waliło łamie prawo, staje się taka jak ci, którzy ją do tego zmusili.

Krystyna długo wertowała szuflady, pokój był rozświetlony przez latarnię stojącą za ogrodzeniem.

Boże, co ja robię myślała chcę żyć, ale Adam, co ty mi zrobiłeś… Ty zniknąłeś, a ja muszę za ciebie odpowiadać, łamać prawo…

Wiedziała, że powinna zgłosić się na policję, ale się bała, przecież Marek był zdolny do wszystkiego… Znalazła tylko piętnaście tysięcy złotych i w szufladzie złoty pierścionek oraz bransoletkę Weroniki. Na biurku laptop włożyła go do torby.

Wyszła z domu tak cicho, jak weszła, przez płot z torbą na ramieniu. Wokół nie było świateł, tylko gdzieś szczekał pies, pusto, nikt nic nie widział. Drżała ze strachu.

Torba wylądowała w starym kufrze babci Antoniny w komórce, pod stertą rzeczy. Nie przespała nocy, rano z bólem głowy poszła do pracy. W południe wyskoczyła z poczty i ruszyła do pobliskiej stołówki.

Dzień dobry zagadnął ją Piotr, wzbudzając lekki dreszcz niepokoju. Uśmiechnął się ciepło nie bój się, też idę na obiad.

Dzień dobry odpowiedziała cicho, gorączkowo myśląc, czy już wie o jej przestępstwie? To na mnie czekałeś?

Oczywiście, czekałem na ciebie odrzekł.

Skrzyżowała z nim spojrzenie i… uspokoiła się, zrozumiała, że żartuje. Od tego dnia jadali razem obiady, nieraz wieczorem odprowadzał ją do domu i czasem zostawał na noc.

Wieść szybko obiegła wieś.

Krystyna złapała dzielnicowego, sprytna! żachnęła się Tamara. Piotr podoba się mojej Agacie, a ona go przeoczyła!

Daj spokój, widać, że się jej podoba, zakochali się.

Wzajemność była oczywista, zakochali się do szaleństwa, choć niektórzy sąsiedzi oceniali Krystynę niepochlebnie.

Dopiero co pochowała tamtego, a już następny…

Niech żyje, szczęścia trzeba każdemu bronili jej inni.

Krystyna nie mogła się odnaleźć, nadchodził termin, gdy miała oddać pieniądze. Bała się, że Piotr może zostać świadkiem. W końcu odważyła się powiedzieć mu, co zrobiła.

Piotrze, muszę ci się przyznać zaczęła, a on się roześmiał.

Wiem, też cię kocham…

Nie o to mi chodzi…

Piotr wysłuchał jej poważnie, nie mógł uwierzyć, że ta krucha dziewczyna mogła się na to zdobyć. Zaraz jednak ją zrozumiał przestępcy ją zastraszyli.

Krystyno, musisz ponieść odpowiedzialność. Gdzie masz te rzeczy? Lepiej było od razu mi powiedzieć…

Wyciągnęła torbę i oddała mu. Rozmawiali długo, obiecał jej pomoc. Dwa dni później, późnym wieczorem, zapukał ktoś do jej drzwi. Serce jej stanęło. To Marek z kolegą żądali pieniędzy.

Nie znalazłam pieniędzy, ale coś wymyślę, dajcie mi jeszcze trochę czasu…

Marek złapał ją mocno za ramie.

Czas się skończył, albo pieniądze, albo… pociągnął za koszulkę, rozdarł ją. Wtedy nagle jego kolega padł, zaraz potem i Marek, a Piotr już zakładał im kajdanki. Policjant drugi zdzwigał kolegę Marka.

Już po wszystkim szepnął Piotr. Ukarzą ich. Rano przyjdź do komisariatu, wszystko wyjaśnimy.

Krystynę przesłuchano, powiedziała szczerze o wszystkim. Weronika wróciła z wczasów, dostała z powrotem wszystkie rzeczy. Piotr poprosił, by nie rozpowiadać o winie Krystyny. Jakoś to wszystko się ułożyło i nikt nie domyślił się, że cicha Krystyna mogła się na coś takiego zdobyć. Marek i jego kompan zostali skazani okazało się, że to oni zabili Adama.

Piotr oświadczył się Krystynie, odbyło się wesele. Miłość Piotra zmyła jej winy i uleczyła stare rany. Dziś razem wychowują ukochaną córeczkę, Olę.

Życie Krystyny nauczyło ją, że najciemniejsze decyzje zapadają w chwilach strachu, ale szczera rozmowa i wsparcie bliskich niosą prawdziwe wyzwolenie. Prawda, choć trudna, zawsze leczy duszę.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × 1 =

Nie chciała, ale musiała: Historia młodej Vasilii, która po śmierci narzeczonego i szantażu przez ba…