Nie chcę mieszkać z rodziną mojej córki! Opowiem Wam dlaczego.

Nie chcę mieszkać z rodziną mojej córki! Opowiem Wam dlaczego.

Moja córka, Zuzanna, wraz ze swoją rodziną znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Po powodzi ich mieszkanie w Krakowie stało się zupełnie nie do zamieszkania i wymagało gruntownego remontu. Nie muszę chyba dodawać, że Zuzanna, zięć Bartosz oraz ich dzieci przeprowadzili się do mnie.

Oczywiste było, że nie mieli się gdzie podziać, więc przyjąłem ich pod swój dach. Jednak po poważnej rozmowie z córką i z zięciem uznaliśmy jednogłośnie, że to jest tylko przejściowe rozwiązanie i jak tylko pojawi się taka możliwość, wrócą do swojego mieszkania.

Mam cudowną córkę, a zięć jest rozsądnym człowiekiem, więc w pełni rozumieli moje podejście. Rodzina powinna być niezależna to od zawsze powtarzałem. Każdy, kto nie jest jej częścią, w jakimś sensie zawsze będzie kimś obcym. Jestem w tym temacie zasadniczy i zaraz wyjaśnię dlaczego.

Przede wszystkim mam swój własny rytm życia, który bardzo różni się od codzienności Zuzanny i Bartosza. Mogę zaakceptować obecność Zuzanny w moim domu, ale Bartosz pozostaje dla mnie trochę obcym choć wiem, że również jemu należy się prawo do prywatności. W praktyce okazuje się, że nie warto się kłócić o to, czy zasypiam przy włączonym telewizorze, albo o to, że dzieci potrafią zaprosić kolegów bez zapowiedzi. Każdy z nas ma swoje przyzwyczajenia co do porządku czy sprzątania, a drobiazgi, typu niepozmywane od razu naczynia, potrafią z czasem zepsuć nawet najlepsze relacje.

Kolejna kwestia to zupełnie odmienne upodobania kulinarne. Przykładowo ja lubię klasyczne polskie potrawy, oni wolą eksperymentować ze smakami. Zdarzało się już, że przygotowana na specjalną okazję szarlotka znikała w tajemniczy sposób. Przecież nie będę wieszał kłódki na lodówce!

Trzeba także pamiętać o różnicach w harmonogramie życia codziennego. Gdy ja rano wstaję wcześnie i lubię wypić kawę w ciszy, oni lubią wylegiwać się do południa po głośno spędzonym wieczorze. Niemal nieustannie trzeba więc chodzić na palcach, żeby nikomu nie przeszkodzić. Brak snu od razu prowadzi do nerwów i niepotrzebnych spięć każda błahostka grozi kłótnią.

Nie chcę także nieustannie oceniać życia mojej córki i zięcia. Przekazałem Zuzannie wszystko, co mogłem, a teraz chciałbym widzieć tylko to, co sama chce mi pokazać. Nie mam ochoty na zaglądanie w każdy szczegół ich codzienności a tego niestety trudno uniknąć, mieszkając pod wspólnym dachem.

I rzecz najważniejsza: chcę sam decydować, komu i kiedy mogę oraz chcę pomóc i robić to z własnej woli. Potrzebuję również czasu tylko dla siebie.

Patrząc na to wszystko, utwierdzam się w przekonaniu, że nawet najbliższa rodzina powinna jednak mieszkać osobno. To pozwala zachować dobre relacje i szacunek do siebie nawzajem. Ta sytuacja nauczyła mnie, że zarówno wsparcie, jak i zdrowy dystans to wartości równie ważne w polskiej rodzinie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

czternaście + jedenaście =

Nie chcę mieszkać z rodziną mojej córki! Opowiem Wam dlaczego.