„Nie chcę innej synowej, więc wybieraj: Amanda z dobrego domu albo żadna – powiedziała matka Markowi…

Nie chcę żadnej innej synowej, rób, co uważasz! rzuciła moja matka.

Kończyłem właśnie studia na Politechnice Warszawskiej i uznałem, że to odpowiedni moment, żeby oświadczyć się swojej pierwszej miłości z czasów liceum, Zuzannie. Zuzanna była nie tylko śliczna, ale i naprawdę mądra oraz serdeczna. Akurat kończyła swoją pracę magisterską na Uniwersytecie Warszawskim. Ustaliliśmy, że pobierzemy się zaraz po obronie.

Postanowiłem szczerze porozmawiać z mamą o swoich planach, jednak jej reakcja zupełnie mnie zaskoczyła. Mama twardo oznajmiła, że zaakceptuje jedynie jedno rozwiązanie żona musi być nasza sąsiadka, Klaudia, a nie żadna inna. Potem dodała jeszcze, żebym się zastanowił, co w życiu ważniejsze kariera czy uczucie. Cały czas marzyła o tym, żebym był człowiekiem sukcesu i żeby w rodzinie pojawiła się odpowiednia synowa.

Klaudia pochodziła z bardzo bogatej rodziny z Wilanowa, od dawna miała do mnie słabość, a ja zapatrzony byłem tylko w Zuzannę, która dorastała w niezbyt zamożnej rodzinie na Pradze. Matka Zuzanny, Wiesława, miała niestety złą opinię w sąsiedztwie… Mama powtarzała: co ludzie powiedzą?

Nie chcę innej synowej, rób jak chcesz! to były jej ostatnie słowa.

Próbowałem na wiele sposobów przekonać mamę, by dała nam błogosławieństwo. Ona jednak była nieugięta, a na koniec powiedziała, że jeśli poślubię Zuzannę, to już nigdy się do mnie nie odezwie. Zabrakło mi odwagi przez kolejnych sześć miesięcy widywałem się z Zuzanną, ale nasz związek stopniowo gasł.

Ożeniłem się z Klaudią. Ona naprawdę mnie kochała, ale ślubu nie chcieliśmy robić z wielkim rozmachem nie chciałem, żeby Zuzanna przypadkiem zobaczyła zdjęcia czy usłyszała o naszym weselu. Klaudia mieszkała z rodzicami w dużej willi na Mokotowie, więc przeniosłem się tam. Rodzice Klaudii mieli wysokie stanowiska i otworzyli mi drzwi do kariery. Jednak wcale nie byłem szczęśliwy.

Nie planowałem mieć dzieci. Gdy Klaudia zorientowała się, że niczego tu nie wskóra, sama złożyła pozew o rozwód. To wszystko wydarzyło się, gdy miałem już czterdzieści lat, a ona trzydzieści osiem. Klaudia szybko poukładała sobie życie, drugi mąż, dziecko, szczęście.

Moim największym marzeniem cały czas był ślub z Zuzanną. Próbowałem ją odnaleźć, ale bez rezultatu, jakby zapadła się pod ziemię. W końcu dowiedziałem się prawdziwej tragedii ktoś mi powiedział, że po naszym rozstaniu wyszła za pierwszego napotkanego człowieka, który okazał się zwykłym bandytą. Zginęła z jego rąk.

Od tej pory mieszkałem w starym mieszkaniu po rodzicach na Woli. Z dnia na dzień coraz bardziej pogrążałem się w alkoholu. Codziennie patrzyłem na stare zdjęcie Zuzanny i nie potrafiłem wybaczyć mojej matce.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × dwa =

„Nie chcę innej synowej, więc wybieraj: Amanda z dobrego domu albo żadna – powiedziała matka Markowi…