Nie była sama. Zwykła historia z zimowego poranka na polskim blokowisku: kot Filuś, pies Gawron i ba…

Nie była samotna. Zwyczajna historia

Zimowy poranek budził się powoli, otulony śniegiem leżącym pod oknami starej kamienicy w Krakowie. Na podwórzu rozlegał się znajomy dźwięk metalowych łopat pan Janek, dozorca, z zamaszystą energią odgarniał śnieg, szykując osiedle na początek nowego dnia.

Drzwi klatki co chwilę trzaskały, gdy kolejni sąsiedzi spieszyli do pracy. Kocur Franek siedział dumnie na parapecie szóstego piętra, z góry obserwując ruchliwą ulicę i tych, którzy przecierali ścieżki w białym puchu.

W swoim poprzednim życiu Franek był bankierem żył tylko liczbami i złotówkami, kompletnie nie zwracając uwagi na drobiazgi codzienności. Dopiero teraz zrozumiał, że w życiu są sprawy stokroć ważniejsze od pieniędzy.

Teraz już wiedział, że nic nie jest cenniejsze od serdecznego spojrzenia, ciepła bijącego od drugiego człowieka i własnego dachu nad głową. Reszta to tylko dodatek.

Franek zerknął za siebie na wysłużonej kanapie, przykryta grubym pledem, spała babcia Genowefa, jego wybawicielka.

Kocur zgrabnie zeskoczył z parapetu, ułożył się w zagłówku kanapy, kładąc się miękkim futrem przy głowie babci.

Franek dobrze wiedział, że każdego ranka babcię Genowefę boli głowa, więc starał się robić wszystko, co w kociej mocy, aby jej ulżyć.

Franku, tyś mój najlepszy lekarz mruknęła po chwili babcia, zwracając się do niego z uśmiechem, gdy poczuła miękkie, ciepłe ciałko u swojego policzka. Znowu mi pomogłeś. Dziękuję ci, kochany, jak ty to robisz?

Franek machnął z wdziękiem łapą, jakby chciał powiedzieć, że to dla niego bułka z masłem i w ogóle nic wielkiego. Potrafi przecież znacznie więcej!

Wtedy z przedpokoju dało się słyszeć ciche, zazdrosne pomrukiwanie. To Azor, pies babci Genowefy, nie mógł znieść konkurencji o jej względy.

Azor już od lat był wiernym towarzyszem babci. Słynął z tego, że gdy tylko jakiś sąsiad wchodził na piętro, natychmiast głośno szczekał, żeby wszyscy wiedzieli, że Genowefa ma prawdziwą ochronę.

Dlatego był przekonany, że jest najważniejszym domownikiem.

„Ciekawe, kim Azor był wcześniej? Może majstrem na budowie, a może policjantem?” myślał Franek, zerkając rozbawiony na psa. „Ale niech już tak szczeka, prawda. Z nim babcia czuje się bezpieczniej!”

Moje kochane skarby, co ja bym bez was zrobiła babcia Genowefa podniosła się ostrożnie z kanapy, poprawiając chustkę na głowie. Zaraz was nakarmię, a potem pójdziemy na krótką przechadzkę.

A jak tylko dostanę emeryturę, kupimy kurczaka!

Słowo kurczak wywołało w salonie prawdziwe poruszenie. Franek w podziękowaniu ugniatał wdzięcznie kanapę, mrucząc przy tym tak głośno, że aż dygotały firanki. Gładził wielką głową drobną, reumatyczną dłoń staruszki.

Ty to wszystko rozumiesz, łobuziaku uśmiechnęła się babcia czule. Azor zaszczekał, dając wyraźnie do zrozumienia, że on też wie, o czym mowa, po czym przytulił mokry, zimny nos do jej kolan.

„Ach, te zwierzaki tyle w nich życia i serca! Dzięki nim dom jest cieplejszy, a i serce mniej tęskni” zamyśliła się z uśmiechem pani Genowefa.

„A kiedy mnie już zabraknie, co dalej? Różnie ludzie mówią, ale któż to wie. Chciałabym narodzić się jako kot. Może ktoś dobry by mnie przygarnął? Psem chyba bym nie potrafiła być, nie umiałabym szczekać za bardzo jestem cicha. Ale kot to zupełnie co innego! Byłabym taka czuła kotka, byleby tylko znów trafić do dobrego człowieka”.

Ot, czepiają mi się takie głupoty otrząsnęła się babcia, poprawiając koc i śmiejąc się pod nosem. Starość to dziwna rzecz.

Nie dostrzegła nawet, że Franek uśmiechnął się kocią mordką do Azora, jakby chciał przekazać: ona jednak woli być kotem niż psem.

Teraz Franek potrafił nawet czytać ludzkie myśli i trzeba przyznać, całkiem nieźle na tym wychodził.

Tak bywa i w życiu liczy się czułość, zrozumienie i dobry dom. Reszta to drobnostki, które odnajdują swoje miejsce, jeśli serce jest we właściwym miejscu.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

sześć + 10 =

Nie była sama. Zwykła historia z zimowego poranka na polskim blokowisku: kot Filuś, pies Gawron i ba…