Nawet kiedy tata ożenił się po raz drugi, nadal odwiedzałam go w domu na wsi, ale moja mama zaczęła dostawać telefony.

Moi rodzice rozwiedli się, gdy miałam dziesięć lat. Bardzo dobrze pamiętam łzy mojej mamy. Przed wyjściem ojciec mnie uściskał:

– Marta, życie toczy się dalej, wszystko się zmienia. Ty i mama nie będziecie niczego potrzebować, nic wam nie zabraknie, obiecuję. Dla Ciebie i dla mnie nic się nie zmieni. Jestem Twoim ojcem i zawsze nim będę.

Po rozwodzie, ojciec zostawił mnie i matce dwupokojowe mieszkanie oraz samochód. Sam zamieszkał w domu na wsi, dokąd do niedawna wszyscy razem często jeździliśmy.

Moja matka ciężko zniosła to rozstanie, mieszkali razem od trzynastu lat, ale czas mija i rany się goją. Ona, z wykształcenia ekonomistka, podjęła pracę jako księgowa. Środowisko pracy odwróciło jej uwagę od smutnych myśli. Pojawiły się nowe koleżanki i zainteresowania, życie toczyło się dalej.

Często widywałam się z ojcem. Mieszkał z moją babcią, a oni zapraszali mnie do swojego domu, lubiłam ich odwiedzać. Mój ojciec miał własną małą stajnię i cały miot labradorów. Mogłabym spędzać całe dnie na spotkaniach towarzyskich z psami, zabawach i przejażdżkach po okolicy.

Mojej matce i mnie nie brakowało pieniędzy. Mój ojciec nie płacił formalnych alimentów, gdyż dawał wystarczająco dużo pieniędzy na dostatnie życie.

Podczas jednej z moich wizyt u niego, spotkała się ze mną młoda, ładna kobieta.

– Marta, poznaj moją żonę Irenę. – Powiedział tata.

Uścisnęłyśmy sobie dłonie i weszłyśmy do domu. Atmosfera subtelnie się zmieniła. Wszystko było na swoim miejscu, ale wyczuwało się obecność kogoś z zewnątrz. Babcia po śniadaniu szybko udawała się do swojego pokoju, choć zwykle długo rozmawiałyśmy w salonie, wymieniając się nowinkami.

Labradory przywitały mnie radośnie i poszliśmy na spacer do lasu. Po spacerze, jak zwykle, poszłam do stajni. Konie parsknęły i poprosiły o smakołyk. Obiad upłynął w zupełnej ciszy, a tata i jego żona od czasu do czasu, zamienili kilka zdań.

Po obiedzie, wybraliśmy się z tatą na przejażdżkę.

– Marta, będziesz miała braciszka lub siostrzyczkę. – Powiedział mój ojciec.

Oczywiście pogratulowałam mu, ale czułam się trochę „obolała w sercu”. Myślałam, że teraz ojciec będzie mnie mniej kochał. Nie mogłam znieść tej sytuacji. Tata zaśmiał się:

– Głuptasku, moje zamążpójście nie ma nic wspólnego z Tobą i mamą. Dla Ciebie wszystko pozostanie tak, jak było.

Po uspokojeniu się zaczęłam opowiadać ojcu o swoich postępach w szkole, o przyjaciołach, o nowym hobby. Po powrocie do domu przekazałam mamie tę wiadomość. Tylko westchnęła:

– Zobaczymy.

Pierwsze sześć miesięcy minęło spokojnie. Potem jednak zaczęłam zauważać, że mama marszczy czoło i często ma zły humor. Kiedy zapytałam ją wprost, co się stało, nie wytrzymała i rozpłakała się. Okazało się, że od trzech miesięcy, nowa żona ojca codziennie do niej dzwoni i żąda, abym przestała rozmawiać z ojcem.

Nie mogłam znieść łez mojej matki. Nikt nie miał prawa odebrać mi mojego ojca! Natychmiast do niego zadzwoniłam. Po usłyszeniu, o co chodzi, ojciec obiecał, że to załatwi. Nie było więcej takich telefonów.

Kiedy odwiedzałam tatę, jego nowej żony nie było, jechała do mieszkania w mieście. Razem z ojcem i babcią bawiliśmy się jak dawniej.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 + osiem =

Nawet kiedy tata ożenił się po raz drugi, nadal odwiedzałam go w domu na wsi, ale moja mama zaczęła dostawać telefony.