Natalio Piotrówno, dzień dobry. Tu Jana, wasza przyszła synowa. Chciałabym się spotkać i porozmawiać. Kiedy i gdzie będzie wam wygodnie?

Natalia Piotrowna, dzień dobry. To Jaśmina, wasza przyszła synowa. Chciałabym się spotkać, porozmawiać. Kiedy i gdzie będzie wam wygodnie?

Natalia Piotrowna zdrętwiała, zwłaszcza po słowach przyszła synowa. Co to za nowiny? Jakub nie mówił, że zamierza się z nią żenić.

Witaj, Jaśmino. Dziś o osiemnastej u mnie w domu, zapraszam.

„Ciekawe, o czym chce rozmawiać? Czyżby spodziewała się dziecka? Oczywiście. Specjalnie to zrobiła, żeby Jakub się z nią ożenił, znamy te numery.

O czym on w ogóle myśli? Nie dorasta nam do pięt. Nie taki jak Jakub. Architekt z wielką przyszłością. Własne mieszkanie, samochód, przystojny, inteligentny. Zazdrość budzi w każdej matce. A on wybrał tę dziewczynę…”

Natalia Piotrowna uporządkowała mieszkanie, wyszła do sklepu. W sercu czuła niepokój.

Jaśminę widziała kilka razy i od razu jej nie polubiła, jeszcze przy pierwszym spotkaniu. Jakub przyprowadzał ją, aby się poznały, potem tylko na herbatę, na pogawędkę. I za każdym razem Natalia Piotrowna mówiła mu po spotkaniu wszystko, co myśli o tej dziewczynie.

Synu, innych nie ma? Dlaczego właśnie ona? Co w niej takiego? Niewyróżniająca się, chuda, drobna. Za moich czasów mężczyznom podobały się zupełnie inne kobiety! I w ogóle, nie jest ci równa!

Mamo, kocham ją i dla mnie jest najpiękniejsza! A gotuje bosko! Jej barszcz to poezja!

Od tych słów zrobiło się jeszcze bardziej przykro. Wcześniej zawsze chwalił jedzenie matki, a teraz ta wspaniała dziewczyna gotuje boskie barszcze.

Jaśmina przyszła punktualnie. Przyniosła ze sobą ciastka koszyczki z kremem białkowym. Natalia Piotrowna je uwielbiała. „A jaka cwaniara, chce się wkupić w łaski…”

Natalio Piotrowno, nie będę owijać w bawełnę. Jakub oświadczył mi się i przyjęłam jego propozycję. Czeka na odpowiedni moment, żeby wam o tym powiedzieć. Boi się, że źle przyjmiecie tę wiadomość.

Oczywiście, kochana! A dlaczego miałabym się cieszyć?

Chcę zawrzeć z wami umowę. Wysłuchajcie mnie, proszę.

Wiem, że wychowywaliście Jakuba sama. Wyszliście za mąż, bo dowiedzieliście się o dziecku, ale szczęśliwego życia rodzinnego nie było. Mąż was zostawił. Mnie też mama wychowywała sama, ojca straciłam młodo. Więc wiem, jak to jest dorastać bez ojca.

Wyłożyliście całą duszę i miłość w syna. Dziękuję wam za to. Jest bardzo dobrze wychowany, dobry, wrażliwy. To wasza zasługa. Macie się kim chwalić.

Natalia Piotrowna skinęła głową z aprobatą. To prawda. Tylko dzięki niej syn wyrósł na takiego człowieka.

Jaśmina ciągnęła dalej.

Marzycie, żeby syn ożenił się z piękną, zaradną, bogatą dziewczyną. A tu pojawiam się ja. Drobna, niepozorna, z prostej rodziny. Pensja nie najwyższa. Niewypał dla syna. Waszym zdaniem. Teraz jesteście zdezorientowani, nie wiecie, co robić, jak odwieść Jakuba od małżeństwa ze mną, prawda?

Natalia Piotrowna wzruszyła ramionami i skinęła głową. Właśnie tak.

Zobaczcie, jak to może wyglądać. Jakub was nie posłucha, to pewne. Jest zdeterminowany. Będziecie go przekonywać. W końcu się pokłócicie. Na ślub oczywiście nie przyjdziecie. Jakżeby inaczej. Syn was nie posłuchał. Tak?

Tak, wszystko się tak potoczy.

Będziecie wszystkim opowiadać, jaki to zły syn, ile dla niego zrobiliście, a oto wdzięczność. Jedni was pożałują, drudzy się uśmiechną.

Tymczasem my z Jakubem będziemy żyć szczęśliwie. Wy będziecie obrażeni i będziecie nas ignorować. Urodzę dziecko, Jakub oczywiście was powiadomi. Ale wy uparcie odmówicie zobaczenia wnuka. Przecież nie uznajecie naszego małżeństwa, a więc i naszego dziecka.

Moja mama będzie niańczyć ukochanego wnuka, spacerować z nim, opowiadać bajki, rozpieszczać. I będzie najukochańszą babcią na świecie.

A wy będziecie samotnie siedzieć w swoim mieszkaniu, oglądać telewizję i użalać się, że życie tak się potoczyło, że jesteście sami, nikomu niepotrzebni.

W święta będzie wam szczególnie smutno i samotnie. Wszyscy z rodzinami świętują, a wy znowu sami. Uraza nie da spokoju. Zdrowie zacznie szwankować, traficie do szpitala.

Do innych będą przychodzić odwiedziny, a do was tylko sąsiadka, może przyjaciółka zajrzy. Z synem i jego okropną żoną przecież nie chcecie się kontaktować.

W rezultacie przeżyjecie życie w samotności, nigdy nie dowiadując się, jak rośnie wasz wnuk, nikt nie nazwie was babcią, nie będzie komu złożyć wam życzeń urodzinowych. I to będzie wasz wybór.

Albo może być inaczej. Po moim wyjściu dokładnie wszystko przemyślicie. I jako mądra, kochająca matka, zaakceptujecie wybór syna, bo skoro mnie pokochał, to widocznie było za co.

Wiecie, nie jestem taka zła. W pracy mnie lubią i szanują, mama nie widzi we mnie wad, jestem porządną osobą. Będę dobrą żoną i matką. A przede wszystkim kocham waszego syna, a on kocha mnie.

Gdy Jakub powie, że chce się ożenić, pochwalicie go, powiecie, że akceptujecie jego decyzję. Rozumiem, że miłość do mnie może się w was nie obudzi, ale chociaż okazujcie podstawową życzliwość i takt, to wystarczy.

Ja też nie pałam do was ciepłymi uczuciami, ale jestem gotowa to zmienić.

Na ślubie posadzimy was na honorowym miejscu. Będziecie zachwycać się synem i trochę mną. Gdy urodzę dziecko, zawsze będziecie mile widziani. Nasze dziecko będzie miało dwie kochające babcie, a to wspaniale.

Ja nigdy nie powiem o was złego słowa, a wy o mnie.

Mamy wspólną sprawę uczynić Jakuba szczęśliwym. Więc współpracujmy. Przemyślcie wszystko i zadzwońcie, żebym wiedziała, na co się przygotować. Dziękuję za herbatę, Natalio Piotrowno, wszystkiego dobrego!

Po wyjściu Jaśminy Natalia Piotrowna usiadła w fotelu przy oknie i zamyśliła się. Bo przecież ma rację! Właśnie tak by to wyglądało!

I naprawdę, co z tego, że nie podoba jej się przyszła synowa

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć + 8 =

Natalio Piotrówno, dzień dobry. Tu Jana, wasza przyszła synowa. Chciałabym się spotkać i porozmawiać. Kiedy i gdzie będzie wam wygodnie?