Natalia, od pięciu lat nie ma cię w moim życiu – nie wiesz, jak żyję i co się ze mną dzieje, a teraz…

Nataszo, od pięciu lat nie było cię przy mnie, nie interesowało cię, jak sobie radzę, co się ze mną dzieje

Natasza i Zbyszek przeżyli razem ponad pięć lat w małym mieszkaniu na warszawskim Targówku. Zbyszek zarabiał skromnie jako pracownik fizyczny w fabryce na Pradze. Na jego wypłatę starczało ledwie na codzienne wydatki i czynsz. A Natasza zawsze pragnęła wielkiego świata, luksusów, pięknych ubrań z zagranicy i spacerów po Krakowskim Przedmieściu w najdroższych szpilkach. Zanosząc modlitwy o lepsze życie, szukała okazji poznania kogoś bogatszego.

Nadarzyła się taka szansa elegancki, starszy przedsiębiorca z Poznania wypatrzył ją podczas służbowego wyjazdu. Sypał obietnicami mieszkanie na Żoliborzu, wyjazdy do Zakopanego, kolacje w najmodniejszych restauracjach, złota karta płatnicza bez limitu. Natasza porzuciła Zbyszka bez mrugnięcia okiem, zapatrzona w świetlaną przyszłość. Nie wzruszyły jej łzy Zbyszka ani błagania, że zostanie, że zmieni pracę, będzie pracował jako kierowca za granicą i przywiezie więcej złotówek, że kupi jej wszystko, czego zapragnie.

A ona już śniła o długich rejsach po mazurskich jeziorach i zakupach w Mediolanie. Stare życie wydawało się brudnym cieniem, który łatwo zrzucić z ramion.

Czas mijał. Gdy Natasza skończyła trzydzieści dwa lata, nagle bajka się skończyła. Bogacz znalazł kogoś młodszego studentkę Uniwersytetu Warszawskiego, pełną świeżości i wdzięku, a Nataszę oskarżył o zbytnie wymagania i fochy. Natasza nie potrafiła odnaleźć się w Warszawie, bo przez te lata nie pracowała ani jednego dnia. Szybko skończyły się jej oszczędności i została sama.

Postanowiła wrócić na Targówek. W końcu Zbyszek obiecywał jej wieczną miłość, mówił, że zawsze będzie czekał, że jego serce należy tylko do niej. Sądziła więc, że przyjmie ją z otwartymi ramionami.

Szła korytarzem znajomego bloku, którego klatka miała ten sam zapach farby i starego linoleum. Wychodziła na trzecie piętro, do drzwi, za którymi kryło się wszystko, co znała. Nacisnęła dzwonek, a drzwi otworzyła jej nieznajoma kobieta z jasnymi włosami, trzymająca dziewczynkę z kitkami.

Kochanie, ile razy ci mówiłam, byś nie otwierała obcym? powiedziała cicho kobieta do córeczki, a potem zwróciła się do Nataszy: W czym mogę pomóc?

Natasza z trudem wyprostowała się i wydusiła:
Czy Zbyszek jest w domu? Chciałam go zobaczyć

W głębi mieszkania dało się słyszeć męski głos.
Olu, kto przyszedł?

Jakaś pani do ciebie. Jak masz na imię? zwróciła się kobieta do gościa.

Natasza wyszeptała niemal bezgłośnie.

Drzwi szeroko otworzył Zbyszek. Na moment zamarł, rozpoznał twarz, której tak długo nie widział.
Natasza? wydusił. Olu, pójdź proszę do pokoju, dobrze?

Ola skinęła głową, zamykając za sobą drzwi do sypialni, zostawiając ich samych w ciemnym przedpokoju.

Kim była ta kobieta? zapytała łamiącym się głosem Natasza, patrząc na małą dziewczynkę z kitkami.

Zbyszek wyprostował się.
To moja żona, Ola. Córka Marysia.

Natasza zbielała.
Masz żonę? I i dziecko? Ale przecież obiecywałeś, że nikt nie zajmie kiedyś mojego miejsca, że zawsze będziesz czekał na mnie

Minęło tyle lat, Nataszo. Płakałem po tobie, nie było dnia, bym nie zadręczał się myślami dlaczego, za co, czym zawiniłem. Ale po tym wszystkim jednak świat się nie skończył. Poznałem Olę. Pokazała mi, co znaczy być szczęśliwym mimo braku bogactw. Dała mi Marysię, moją największą radość.

A ja? zapytała cicho Natasza, czując, jak jej świat się wali.
Nataszo, przez pięć lat nie dawałaś znaku życia. Żyłaś w luksusie, a ja z dnia na dzień tęskniłem, walcząc o każdy grosz. Ty wybrałaś pieniądze, nie mnie. Teraz, gdy to wszystko się skończyło, przyszłaś z powrotem, oczekując, że wszystko będzie jak dawniej? Myślisz, że miałem siedzieć samotnie przy stole i czekać na twoje powroty, aż się znudzisz innym światem?

Byłam głupia, Zbyszek! Kocham cię, zrozum wreszcie!

Zbyszek spojrzał na nią z żalem i złością.
Przestań, Nataszo. Wróć do swojego wielkiego świata. Nie mam już miejsca dla ciebie w swoim życiu. Twój wybranek cię zostawił i co? Liczysz, że wpadnę ci w ramiona na zawołanie? Nie jestem już tym samym człowiekiem. Proszę, odejdź.

Gdy drzwi zamknęły się jej przed nosem, Natasza osunęła się na zimne schody, łzy cieknąc po twarzy, jakby wsiąkały w popękane płytki. Jej ból był niemal namacalny w dusznym powietrzu klatki schodowej. A Zbyszek wreszcie poczuł spokój. Zemsta, której nie planował, wydarzyła się sama pozwalając mu zamknąć za sobą dawną historię raz na zawsze.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × 4 =

Natalia, od pięciu lat nie ma cię w moim życiu – nie wiesz, jak żyję i co się ze mną dzieje, a teraz…