Nasze “samodzielne” dzieci postanowiły pobawić się w niezależność – skończyło się na długach i utrac…

Było to dawno temu, lecz do dziś pamiętam tamte wydarzenia, jakby zdarzyły się wczoraj. Nasze dzieci, Izabela i Paweł, z ogromnym entuzjazmem podjęli decyzję, że chcą żyć na własny rachunek. Po ślubie, jak tradycja nakazuje, postanowiliśmy razem z rodzicami Pawła wspomóc ich w kwestii mieszkania. Każdy z nas odłożył trochę oszczędności i po zsumowaniu wyszło, że wystarczy na nieduże, dwupokojowe mieszkanie w Warszawie. Chcieliśmy kupić im je od razu, by mieli własny kąt na początek wspólnego życia.

Ale młodzi byli uparci i stwierdzili, że skoro są niezależni, wolą kupić mieszkanie sami. Myśleli, że wiedzą lepiej. Po pewnym czasie dowiedzieliśmy się, że rzeczywiście kupili mieszkanie i to aż trzypokojowe, na nowym osiedlu! Skąd mieli na to pieniądze? Wzięli kredyt hipoteczny w banku. Zapewniali nas, że bez trudu podołają comiesięcznym ratom, bo przecież oboje dobrze zarabiają.

Nie minęło wiele miesięcy i oznajmili, że potrzebują samochodu. Apartament znajdował się daleko od ich pracy, a komunikacją miejską podróż trwała wieki. Postanowili więc kupić nowy samochód, prosto z salonu oczywiście również na kredyt. Mówiliśmy, że lepiej nabyć używane auto, ale oni z pewnością siebie powtarzali, że chcą być samodzielni i wiedzą, co dla nich najlepsze.

Potem przyszła kolejna decyzja chcieli mieć dziecko i najlepiej, żeby przyszło na świat za granicą, by zdobyło podwójne obywatelstwo. I znów wzięli pożyczkę, aby zapewnić córce Iwonie jak najlepsze warunki do porodu i opiekę najlepszych lekarzy.

Po narodzinach wnuczki zapragnęli odnowić jej pokoik. Zaciągnęli na to jeszcze jeden kredyt. Kiedy pytaliśmy, z czego to wszystko spłacą, tylko powtarzali: poradzimy sobie, przecież jesteśmy niezależni.

Ale los bywa przewrotny. Paweł pewnego dnia stracił pracę, a Izabela była wtedy na urlopie macierzyńskim. Nagle zabrakło pieniędzy na raty. Przyszli prosić nas, byśmy sprzedali naszą letniskową działkę pod Piasecznem, żeby pomóc im spłacić długi. Nie chcieliśmy tego robić, ale nie było wyjścia lepiej pomóc dzieciom, niż patrzeć, jak popadają w długi. Mimo to, pieniędzy i tak nie starczyło na wszystko.

Wkrótce potem musieli sprzedać swoje wymarzone mieszkanie, a póki co i samochód. Z końca do końca, skończyli u teściów w jednym pokoju. Teraz narzekają, że nie mają własnego domu, że wszystko przepadło. Ale sami sobie zgotowali taki los. Kredyty będą spłacać jeszcze przez lata. Została tylko gorycz i łzy, a w sercu żal, że nie chcieli nas posłuchać, kiedy mieli jeszcze szansę na spokojne, mądre życie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

szesnaście + 2 =

Nasze “samodzielne” dzieci postanowiły pobawić się w niezależność – skończyło się na długach i utrac…