To był ostatni dzień szkoły. Ojciec, przechodząc obok pokoju córki zobaczył, że panuje w nim kompletny porządek, nawet łóżko było pościelone! Wydawało się, że córka spakowała swoje rzeczy i gdzieś wyjechała. Podejrzenia ojca były jeszcze większe, gdy zauważył list leżący na pustym biurku. Na nim ręcznie napisane było słowo „tatusiu”. Drżącymi rękami mężczyzna otworzył kopertę i przeczytał: „Drogi tato, muszę Ci się przyznać, że uciekłam z moim chłopakiem, ponieważ wiedziałam, że razem z mamą wywołacie awanturę.
Bardzo go kocham. Wiem jednak, że nie pochwalicie tego, że się z nim spotykam, głównie dlatego, że ma kolczyki w nosie, języku, a także dlatego, że jeździ na motorze oraz przez to, że jest ode mnie starszy. Nie chodzi tylko jednak o uczucia. Jestem w ciąży.
Mój chłopak ma na imię Sylwester i jestem pewna, że razem będziemy szczęśliwi. Sylwester ma domek w lesie i mnóstwo drewna, które z pewnością wystarczy nam na całą zimę. Marzymy o gromadce dzieci. Sylwester pokazał mi, że świat wcale nie jest taki czarno-biały, a marihuana wcale nie jest taka szkodliwa.
Planujemy ją hodować i sprzedać, dzięki czemu będziemy mieli wystarczająco dużo pieniędzy na swoje przyjemności. Zasługujemy na to, co najlepsze. Nie martw się tato, mam już 16 lat i będę w stanie o siebie zadbać. Pewnego dnia przyjedziemy z wizytą, abyście poznali wnuki. Kocham Cię, Twója córka.
P. S. Tato, wymyśliłam to wszystko. Jestem u Aśki. Chciałam Ci tylko przypomnieć, że są gorsze rzeczy niż oceny dopuszczające na świadectwie szkolnym (jest na kuchennym stole). Zadzwoń, jak będę mogła wrócić, bo się uspokoicie. Kocham Was.



