„Ojej, a ty kto?” – zapytał niski męski głos z sypialni, kiedy Weronika otworzyła drzwi swojego mieszkania.
„Właściwie to ja powinnam to zapytać” – odparła. „Co wy robicie w mojej sypialni?”
W drzwiach stanęła blondynka w jedwabnym szlafroku z wyniosłym uśmiechem.
„Aaach, więc to ty jesteś ta Weronika! Krzyś tyle mi o tobie opowiadał” – przeciągnęła dziewczyna. „Jestem Kasia, siostra twojego narzeczonego.”
Po męczącym dniu pracy Weronika marzyła tylko o gorącej kąpieli. Zamiast tego w jej domu rozgościła się przyszła szwagierka.
„Krzysztof to mój mąż dopiero będzie, a nie jest” – poprawiła Weronika. „I nie przypominam sobie, żebyśmy umawiali się na twoją wizytę.”
Zza pleców blondynki wyjrzał zażenowany młody mężczyzna.
„Przyjechaliśmy z Jarkiem na wakacje” – przerwała mu Kasia. „Brat powiedział, że możemy u was zostać na tydzień.”
Weronka przeszła do kuchni i zobaczyła kompletny chaos: brudne naczynia, puste opakowania po jedzeniu.
„Ciekawe, kiedy Krzyś zdążył ci to powiedzieć? Rano nawet o was nie wspomniał.”
„Boże, jaka ty jesteś poważna!” – Kasia wyjęła z lodówki wino. „Krzyś dał mi klucze już miesiąc temu. Myślałam, że omówiliście to razem, ale skoro nie, to przecież nie tragedia.”
„Nie, nie omawialiśmy tego. I dlaczego jesteście w naszej sypialni, a nie w pokoju gościnnym?”
Kasia wzruszyła ramionami: „Pokój gościnny jest taki malutki, a w waszej sypialni łóżko jest królewskie. Krzyś powiedział, że sobie poradzicie – macie tam kanapę rozkładaną.”
W pamięci Weroniki przypomniał się niezbyt miły wieczór, gdy poznała rodzinę Krzysztofa – jego matka i siostra od razu okazały swój brak szacunku.
„Przykro mi cię rozczarować, ale to moje mieszkanie, moja sypialnia i moje łóżko” – powiedziała stanowczo. „Krzysztof mieszka tu na moje zaproszenie.”
„Aha, czyli plotki są prawdziwe” – zaśmiała się Kasia. „Mama mówiła, że trzymasz go krótko.”
„Słuchaj, jestem zmęczona. Możecie zostać w pokoju gościnnym na jedną noc. Ale naszą sypialnię musicie zwolnić.”
„Poczekamy na Krzysia. Jestem pewna, że wytłumaczy ci, jakie to nietaktowne dyktować nam warunki” – prychnęła Kasia.
Gdy Krzysztof wrócił, siostra od razu rzuciła mu się z pretensjami:
„Krzysiu! A twoja narzeczona chce nas wyrzucić z sypialni!”
„Weronka, co się stało?” – zapytał zdezorientowany.
„Dlaczego dałeś siostrze klucze do mojego mieszkania?” – spokojnie spytała Weronika.
„Naszego mieszkania, Weronika. Przecież tu mieszkam.”
„Pamiętam. Na moje zaproszenie. Ale to nie daje ci prawa rozdawać kluczy bez mojej zgody.”
Na balkonie Krzysztof zaczął rozmowę z wyrzutem:
„Co ci strzeliło do głowy? To przecież moja siostra. Obiecałem, że mogą u nas zostać.”
„I dlatego postanowili zająć naszą sypialnię?”
„Co za różnica? Łóżko jest większe. Możemy przez kilka dni spać w gościnnym.”
„Chodzi o to, że dałeś klucze do mojego mieszkania, nawet mnie nie pytając.”
„Jarek to nie żaden obcy! To chłopak Kasi.”
„Widzę go pierwszy raz w życiu! Twoją siostrę też ledwo znam.”
„Czyli od razu nie polubiłaś mojej rodziny?”
Z mieszkania dobiegał głos Kasi, która narzekała przez telefon do matki: „Ta przybłęda próbuje nas wyrzucić! Krzyś na pewno jej przypomni, gdzie jej miejsce.”
„Werka, bądźmy rozsądni” – powiedział Krzysztof. „To tylko tydzień. Jeśli mamy się pobrać, musisz się czasem dostosować.”
Po tych słowach wrócił do mieszkania, zostawiając Weronikę samą. Widziała, jak podszedł do siostry i coś jej powiedział, śmiejąc się, zupełnie ją ignorując.
Weronika weszła z powrotem. Trójka na kanapie nawet na nią nie spojrzała.
Wtedy coś w niej pękło. Dwa lata związku, wsparcie, kompromisy – wszystko przemknęło jej przed oczami.
„Wynoście się z mojego mieszkania” – powiedziała cicho, ale twardo.
Wszyscy trzej spojrzeli na nią zdumieni.
„Co?!” – powtórzył Krzysztof.
„Powiedziałam – wynoście się! Wszyscy troje.”
„Krzysiu, ogarnij swoją znerwicowaną” – zaśmiała się Kasia.
Ale Weronika już szła do sypialni. Chwyciła walizkę Kasi i powlekła ją do drzwi, wyrzucając po drodze sukienki, kosmetyki, buty.
„Co ty wyprawiasz?!” – wrzasnęła Kasia.
Weronika otworzyła drzwi i wypchnęła walizkę na klatkę schodową.
„Oszalałaś!!!” – poderwał się Krzysztof. „Natychmiast przestań!”
„Nie, to ty oszalałeś, jeśli myślisz, że możesz pozwalać swojej siostrze, żeby mnie obrażała w moim własnym domu. A teraz twoja kolej” – powiedziała, patrząc na Krzysztofa.
„Werka, uspokójmy się” – zaczął błagalnym tonem.
„Nie ma więcej gadania. Wszystko zrozumiałam. Dla ciebie moje zdanie nic nie znaczy.”
Weszła do sypialni i zaczęła pakować jego rzeczy. Koszule, spodnie, zegarek – wszystko wylądowało na korytarzu.
„Jesteś wariaczką!” – krzyczała Kasia, próbując zbierać swoje rzeczy.
„Nie możesz mnie tak po prostu wyrzucić” – w końcu powiedział oszołomiony Krzysztof. „Mieliśmy się przecież pobrać.”
„Dzięki Bogu, że nie zdążyliśmy. Zasługuję na człowieka, a nie na chamską rodzinę. A ty… możesz mieszkać ze swoją siostrą.”
Z trzaskiem zatrzasnęła drzwi przed ich nosami.
Pół godziny później, gdy krzyki na klatce ucichły, Weronika zamówiła kolację z ulubionej restauracji. Otwierając drzwi kurierowi, zobaczyła Krzysztofa i Kasię, którzy stali na schodach, patrząc na nią z nienawiścią. Spokojnie odebrała jedzenie, podziękowała kurierowi i, nie raczywszy ich nawet spojrzeniemI tak Weronika, popijając wino i patrząc na zachód słońca za oknem, zrozumiała, że czasem zamknięte drzwi to najlepsze, co może spotkać człowieka.



