Najlepsza przyjaciółka zabrała mi męża

Nie spodziewałam się, że coś takiego mnie spotka ze strony osoby, której ufałam. Naprawdę się tego nie spodziewałam. Wiem jednak, że nie oddam męża po dobroci – nie dam tej ladacznicy takiej satysfakcji! Przy rozwodzie zabiorę mu ostatni grosz i dopiero wtedy niech sobie do niej idzie. Najbardziej jednak w tym wszystkim boli mnie to, że ludzie potrafią tak bardzo kłamać, a potem jeszcze udawać, że nic się nie stało.

Dopiero tydzień po zdradzie mojego męża dowiedziałam się o wszystkim. Szczerze mówiąc, to nie mogę mieć pewności, że to był pierwszy raz. Być może miało to już miejsce znacznie wcześniej. Teraz już nawet nie chcę dokładnie tego wiedzieć. Wystarczy mi to, czego jestem świadoma i wcale się z tym dobrze nie czuję.

Tamtego dnia mąż rzekomo poszedł pomóc swojemu przyjacielowi w naprawie samochodu, bo coś stało się silnikiem, a on z zawodu był mechanikiem. Prawda okazała się niestety być zgoła inna i tak, grzebał, ale na pewno nie w silniku, tylko zajmował się zupełnie czym innym. Spotkał się z moją przyjaciółką, z którą uprawiał seks. Tak bardzo jej „pomagał”, że złapał jakąś chorobę weneryczną. Dobrze, że mnie nie zaraził, bo nie dość, że zostałam zdradzona, to jeszcze musiałabym się męczyć i chodzić po lekarzach.

Kiedy mąż zauważył u siebie dziwne zmiany, spanikował i po prostu do wszystkiego się przyznał. Teraz przechodzi jakieś załamanie nerwowe, upija się co wieczór i wręcz błaga mnie o to, żebym od niego nie odchodziła, bo tak naprawdę tylko mnie kocha, a seks z moją już eks przyjaciółką to był błąd.

Próbował też zrzucać na nią winę, że to ona go uwiodła, a on, słaby na kobiece wdzięki facet, nie mógł się po prostu powstrzymać. Nie mogłam tego słuchać i jeszcze trochę, a złość, która zgromadziła się we mnie z powodu tej całej sytuacji, zamieniłaby się w siniaki pod jego oczami.

Czasami nachodzi mnie myśl, żeby się zemścić, ale staram się trzymać w ryzach i nie narobić sobie problemów, chociaż mam wrażenie, że powstrzymuje mnie już tylko kodeks karny, bo na pewno nie zasady moralne. Postanowiłam, że zemszczę się na mężu.

Chcę wnieść pozew o rozwód i zabrać mu wszystko. Niech zostanie w samych skarpetkach i wtedy może sobie iść do tej ladacznicy. Już przelałam większość naszych pieniędzy na zagraniczne konto. On jeszcze o tym nie wie. Czy powinnam się tak mścić? Pewnie powiecie, że nie, ale ja jestem na niego taka zła.

Proszę, poradźcie mi, co zrobić? Chce, żeby dostał za swoje, żeby miał nauczkę. Czy mogę mu zabrać wszystko, tak żeby się nie zorientował? A może dążyć do tego, żeby sam się wszystkiego zrzekł? Może posunąć się do jakiegoś podstępu? Co o tym myślicie?

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

7 − sześć =

Najlepsza przyjaciółka zabrała mi męża