Na urlop niech jedzie Igor, a ty wracaj do pracy powiedziała teściowa.
Gdy Katarzyna usłyszała dźwięk klucza w zamku, serce zamarło jej w piersi. Ten władczy stuk obcasów po korytarzu znała lepiej niż własny oddech. Ósmy miesiąc ciąży sprawiał, że każdy ruch był męką, a teraz miała stanąć twarzą w twarz z kimś, kogo bała się bardziej niż porodu. Drzwi otworzyły się gwałtownie, a do mieszkania wtargnął huragan krytyki i niezadowolenia w postaci Bogumiły Stanisławskiej.
Co to ma być! zamiast powitania wykrzyknęła teściowa. Dlaczego moja synowa ma taką ponurą minę?
Pojawienie się matki Igora było ostatnią rzeczą, na którą Katarzyna miała dziś ochotę. Po obiedzie planowała odpocząć brzemię pod sercem wymagało ciągłych przerw. Nawet proste domowe obowiązki stawały się wyzwaniem.
Wreszcie wymarzony urlop macierzyński miał przynieść ulgę, ale plany legły w gruzach w jednej chwili.
Witaj, Bogumiu Stanisławska cicho powiedziała kobieta, ustępując miejsca.
A gdzie mój Igorek? matka męża natychmiast zaczęła rozglądać się za synem.
Zarabia na nas spokojnie odparła Katarzyna. Pracuje dla naszej rodziny i dziecka.
Czy sama nie potrafisz o siebie zadbać? Bogumiła postawiła nieoczekiwanie ciężkie torby i majestatycznie wkroczyła do środka, omal nie przewracając ciężarnej synowej. Dorosła kobieta, niedługo matka, czas wziąć się w garść!
Gdy tylko teściowa przekroczyła próg, zaczęła lustrować każdy kąt, jakby przeprowadzała inspekcję. Katarzyna poczuła niepokój.
Przyjechałaś z jakiejś szczególnej okazji? ostrożnie zapytała. Chciałaś coś zabrać?
Co? Bogumiła odwróciła się zdziwiona. Teraz tu zamieszkam.
Te słowa sprawiły, że Katarzynie zadrżały kolana.
Ale jak wyszeptała.
Znudził mi się ten gbur, z którym wynajmowałam pokój odparła teściowa z irytacją. Dość mam jego bezczelności. Wyprowadziłam się od razu. Mieszkanie należy do męża, a szukać nowego to teraz trudno, więc na razie zostanę u was.
Wyjaśnienie tylko pogorszyło nastrój Katarzyny. Tak, mieli duże mieszkanie, ale czy to dawało teściowej prawo do wtargnięcia i żądania miejsca?
Chciała zaprotestować, ale ciąża wyczerpała ją do cna. Bez słów weszła do sypialni, by czekać na męża.
Niestety, powrót Igora niewiele zmienił żal mu było matki. Choć Bogumiła była trudną osobowością, to jednak go wychowała, więc nie mógł jej porzucić.
Katarzyna pogodziła się z tym, rozumiejąc uczucia męża. Może teściowa pomoże w domu?
Nadzieje szybko się rozwiały. Minęły ledwie dwa dni, a Bogumiła przejęła całkowitą kontrolę nad domem. Igor ciągle pracował, więc to Katarzyna musiała dostosować się do jego matki.
A było to piekielnie trudne. Teściowa wydawała się niezadowolona z każdego ruchu synowej. Krytykowała ją za nieumyte podłogi, okruszki na stole, nawet za jedną nieumytą szklankę.
Bogumiu Stanisławska w głosie Katarzyny brzmiało zmęczenie rozumiesz, że brzuch mi przeszkadza, czuję się źle, bolą mnie plecy i nogi
Co za bzdury! teściowa założyła ręce na piersi. Na kobietach świat stoi! Ciąża to nic wyjątkowego! Ja wychowałam syna, a ty dopiero się uczysz!
Katarzyna nie miała siły się sprzeciwiać. Nerwy mogły zaszkodzić dziecku, więc unikała konfliktów.
Pewnego dnia, gdy Igor jeszcze pracował, skończyły się zapasy i trzeba było iść po zakupy.
Dobrze, pójdę z tobą zgodziła się matka męża z wyższością. Żebyś czegoś nie pomyliła. Chociaż dopilnuję.
Dziękuję Katarzyna wolałaby iść sama, ale w jej stanie nawet proste zakupy były wyzwaniem.
Droga na targ minęła spokojnie. Kupowanie potrzebnych rzeczy też, choć nie bez ciągłego narzekania teściowej.
No co się tak guzdrasz? warknęła Bogumiła. Bierz torby i w drogę. Dość już tego spacerowania.
Katarzyna zdziwiła się. Bierz torby?
Bogumiu Stanisławska szepnęła nieśmiało pomożesz mi? Nie powinnam dźwigać
Ach, ta ciągła przesada! przedrzeźniła ją teściowa. To tylko kilka rzeczy, dasz radę!
Katarzyna nie sprzeciwiła się i wzięła torby. Ledwie przeszły kilka metrów, gdy zrobiło jej się słabo. Zakupy były za ciężkie.
Och jęknęła.
Co znowu? Bogumiła nawet nie drgnęła. Nawet torby nie umiesz nieść?
Ale Katarzyna już nie słyszała w uszach szumiało jej jak w ulu.
Proszę pani! Proszę pani! jakiś mężczyzna podbiegł i podtrzymał ją. Wszystko w porządku? Wezwać lekarza?
Nie, zaraz przejdzie machnęła ręką.
Dzisiejsze kobiety to mięczaki mruknęła teściowa.
Na szczęście po chwili Katarzynie ulżyło. Bogumiła, choć z wyraźną niechęcią, wzięła część zakupów i wrócili do domu.
Gdy Igor dowiedział się, co się stało, od razu wrócił.
Kochanie głaskał dłoń żony przepraszam. Powinienem był ci pomóc. Dlaczego nie zaczekałaś? Sam bym poszedł!
Myślałam, że dam radę szepnęła. Ty pracujesz od rana do wieczora, chciałam odciążyć
Czemu nie poprosiłaś mamy?
Katarzyna zamknęła na moment oczy.
Właśnie Bogumiła Stanisławska kazała mi nieść ciężkie torby wyznała.
Igor zamarł.
Mama? szepnął.
A gdy zrobiło mi się słabo głos Katarzyny zadrżał. Ona nawet nie zareagowała.
Zapadła ciężka cisza.
Rozmówię się z nią. Odpocznij powiedział mąż i wyszedł zdecydowanym krokiem.
Katarzyna słyszała tylko podniesione głosy. Modliła się, by teściowa dała jej spokój.
Nadszedł wyczekiwany dzień. Katarzyna trzymała na rękach maleńką córeczkę, a Igor płakał ze szczęścia. Wydawało się, że od teraz będzie



