Na wakacje na wieś zabraliśmy ze sobą z miasta kota Szymona. Na wsi mieszka jego rodzony brat Lemur. Lemur ma nieco wyłupiaste oczy, stąd jego przezwisko.

Wyobraź sobie, przyjechaliśmy na wieś na wakacje i razem z nami z miasta przywieźliśmy kota, Felka. Na wsi mieszka jego rodzony brat Bolek. Bolek ma trochę wyłupiaste oczy, stąd ta ksywka wiejskie poczucie humoru nie bierze jeńców, od razu mówią, co myślą.

Na początku Felek miał pod górkę. Mimo że raczej chuchro z niego, Bolek urządził mu prawdziwą falę. Przepędzał go od spiżarni, syczał, jak goście u Kuby Wojewódzkiego na kanapie, jak przyciśnie ich pytaniami

W pewnym momencie Bolek popełnił klasyczny błąd osiedlowego kozaka uwierzył w swoją nieśmiertelność i zaatakował Felka na oczach wszystkich. Felek machał na niego łapą z takim zblazowaniem, jakby mówił: Daj spokój, baronie. Aż tu nagle, niechcący, walnął Bolka na prawo , który wylądował w kuble na śmieci i trzeba go było stamtąd wyciągać.

Tak zupełnie przypadkiem, jak to u Felka zazwyczaj bywa, znienacka został głową kociej hierarchii na wsi.

Na wsi podejście do kotów jest bardzo pragmatyczne gdyby nie to, że był środek zimy, Felka już dawno pogoniliby do roboty przy myszach.

Karmienie kotów wygląda tam jak freestyle nigdy nie wiesz, kiedy i co dostaniesz. Felek nie mógł się przyzwyczaić w mieście wcinał z porcelany o stałych porach, a jedzenie podawał mu pan majordomus.

Ze stresu u Felka od razu wróciły dzikie instynkty. Nieraz przyłapałem go w środku nocy, jak pchał pysk do garnka stojącego na kuchni. Bolek, postawiony na stołku na czatach, syczał rozpaczliwie, żeby ostrzec brata, że idę. Felek tylko leniwie się odwracał i mruczał do Bolka coś w stylu: Tego nie trzeba się bać, nasz chłop. Gdybyś widział, jak szuka jedzenia po ciemku w lodówce…

Pewnego dnia uznaliśmy, że Felek już się przyzwyczaił i wynieśliśmy go na podwórko, prosto w śnieg. Jak się do nas odwrócił, miał całą mordkę białą i ten wyraz oczu, taki smutny jak u Pacino w Człowieku z blizną, w tej scenie, jak wszystko idzie nie tak. Po tej akcji już nigdy nie wypuściliśmy go na dwór.

Jednego wieczoru do Jarka, syna, przyszli kumple z wioski. Rozłożyliśmy się wygodnie w salonie i ja im czytałem na głos Majową Noc Gogola. I właśnie w momencie, gdy czytałem o macosze, co zamieniła się w czarnego kota i dźwięcznie stukała pazurami po podłodze nagle drzwi do salonu otworzyły się z przeraźliwym skrzypieniem. I wpadł na pełnym luzie Bolek, wywijając ogonem.

Na nasze nieszczęście Felek nauczył Bolka swojego magicznego numeru: otwierania każdej, nawet najbardziej skomplikowanej drzwi łapą.

Salon był malutki, ale dzieci i tak rozpierzchły się w panice. Jednego chłopaka później wyciągaliśmy z okna przed wypadnięciem uratowała go babcia, która na szczęście zawsze go solidnie karmiła.

Aha, no i jeszcze jedno Bolek jest zupełnie czarny, naprawdę jak smoła.

Powiedz sam, nie często się zdarza, żeby klasyka robiła na dzieciakach aż takie wrażenie, co?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

16 − 3 =

Na wakacje na wieś zabraliśmy ze sobą z miasta kota Szymona. Na wsi mieszka jego rodzony brat Lemur. Lemur ma nieco wyłupiaste oczy, stąd jego przezwisko.