Na urlop niech jedzie Igor, a ty wracaj do pracy” – powiedziała teściowa

Niech Igor idzie na urlop, a ty wracaj do pracy powiedziała teściowa.

Gdy Justyna usłyszała dźwięk kluczy w zamku, serce podskoczyło jej do gardła. Ten władczy stuk obcasów w korytarzu znała lepiej niż własne tętno. Ósmy miesiąc ciąży sprawiał, że każdy ruch był męką, a teraz miała stanąć twarzą w twarz z kimś, kogo bała się bardziej niż porodu. Drzwi otworzyły się gwałtownie, a do mieszkania wpadł huragan krytyki i niezadowolenia w osobie Danuty Kazimierzówny.

Co to ma być? krzyknęła teściowa zamiast powitania. Dlaczego moja synowa ma taką ponurą minę?

Pojawienie się matki Igora było ostatnią rzeczą, na którą Justyna miała ochotę. Po obiedzie planowała odpocząć ciąża wymagała ciągłych przerw. Nawet zwykłe domowe obowiązki stawały się wyzwaniem.

Wreszcie urlop macierzyński dawał jej odrobinę wytchnienia, ale plany legły w gruzach w jednej chwili.

Witaj, Danuto Kazimierzówno powiedziała cicho, ustępując miejsca.

Gdzie mój Igorek? matka męża od razu zaczęła rozglądać się za synem.

Pracuje odparła spokojnie Justyna. Zarabia dla naszej rodziny i dziecka.

Czy naprawdę nie potrafisz zadbać o siebie sama? Danuta postawiła ciężkie torby i majestatycznie wkroczyła do środka, omal nie przewracając ciężarnej. Jesteś dorosła, wkrótce zostaniesz matką, najwyższy czas wziąć się w garść!

Gdy tylko teściowa przekroczyła próg, zaczęła lustrować każdy kąt, jakby przeprowadzała inspekcję. Justynę to zaniepokoiło.

Przyjechałaś z jakiegoś powodu? zapytała ostrożnie. Czegoś zapomniałaś?

Co? Danuta odwróciła się zdumiona. Od dziś tu mieszkam.

Te słowa niemal wytrąciły Justynę z równowagi.

Ale jak wyjąkała.

Znudził mi się ten gbur, z którym wynajmowałam mieszkanie wyjaśniła teściowa z irytacją. Dość już miałam jego chamstwa. Wyprowadziłam się natychmiast. Mieszkanie należy do męża, a szukanie nowego to teraz problem, więc na razie zamieszkam u was.

Wyjaśnienie tylko pogorszyło sprawę. Dom był duży, ale czy to dawało teściowej prawo, by po prostu wtargnąć i żądać miejsca?

Justyna chciała zaprotestować, ale ciąża wyczerpała ją do reszty. Bez słów weszła do sypialni, czekając na męża.

Niestety, powrót Igora niewiele zmienił współczuł matce. Choć Danuta była trudną osobą, to jednak go wychowała, więc nie mógł jej porzucić.

Justyna zrozumiała jego uczucia. Może teściowa pomoże w domu?

Nadzieje szybko się rozwiały. W ciągu dwóch dni Danuta przejęła kontrolę nad domowym życiem. Igor ciągle pracował, więc to Justyna musiała się dostosować.

A dostosowanie się było prawie niemożliwe. Teściowa krytykowała każdy ruch synowej za brudną podłogę, okruchy na stole, nawet za jedną nieumytą filiżankę.

Danuto Kazimierzówno w głosie Justyny brzmiało zmęczenie. Rozumiesz, ciąża utrudnia schylanie się, źle się czuję, bolą mnie plecy i nogi

Ach, co za wymówki! w takich chwilach teściowa zawsze zakładała ręce na piersi. To na kobietach spoczywa cała praca! Ciąża to nic nadzwyczajnego! Domowych obowiązków nikt ci nie odpuści! Ja wiem lepiej wychowałam syna, a ty dopiero się uczysz!

Justyna nie miała siły odpowiadać. Nie chciała konfliktów, bo stres był teraz najgorszy.

Pewnego dnia, gdy Igor był w pracy, skończyły się zapasy i trzeba było iść po zakupy.

No dobrze, pójdę z tobą zgodziła się wyniośle teściowa. Bo jeszcze coś pomylisz. Chociaż dopilnuję.

Dziękuję Justyna wolałaby iść sama, ale w jej stanie nawet zakupy były wyzwaniem.

Droga na targ minęła bez problemów, choć teściowa cały czas marudziła.

No co się tak guzdrasz? zirytowała się nagle. Bierz te torby i wracamy. Dość już tego spacerowania.

Justyna zdziwiła się. Weź torby?

Danuto Kazimierzówno szepnęła niepewnie. Pomożesz mi? Nie powinnam dźwigać

Oj, zaraz dźwigać! przedrzeźniała ją teściowa. Tam ledwie coś jest, dasz radę!

Justyna nie protestowała i posłusznie wzięła siaty. Ale po kilku krokach zrobiło jej się słabo. Torby były za ciężkie.

Oj jęknęła. Coś mi nie dobrze

Co znowu? Danuta nawet nie drgnęła, choć synowa wyraźnie słabła. Nawet torby nie umiesz nieść?

Ale Justyna już nie słyszała w uszach szumiało jej coraz głośniej.

Pani! Pani! obcy mężczyzna podbiegł i podtrzymał ją. Co się stało? Wezwać lekarza?

Nie, nie trzeba, przejdzie machnęła ręką.

Dzisiejsze kobiety to delikatne kwiatki mruknęła teściowa. Do niczego się nie nadają.

Na szczęście Justynie po kilku minutach rzeczywiście się poprawiło. Danuta, choć z wyrazem wyższości, wzięła część zakupów. Dotarły do domu bez dalszych problemów.

Gdy Igor dowiedział się o zdarzeniu, natychmiast wrócił.

Kochanie, przepraszam siedział przy żonie, gładząc jej dłoń. Powinienem był pomóc. Dlaczego nie zaczekałaś? Sam bym wszystko załatwił!

Myślałam, że dam radę szepnęła. Ty pracujesz od rana do wieczora, chciałam ci ulżyć

Dlaczego nie poprosiłaś mamy? zapytał.

Justyna zamknęła na chwilę oczy i ciężko westchnęła.

Nie chciałam mówić odparła. To Danuta Kazimierzówna kazała mi nieść ciężkie torby.

Mąż zastygł w bezruchu.

Mama? wyszeptał.

A gdy zrobiło mi się słabo głos Justyny się załamał. Ona po prostu odeszła.

Zapadła ciężka cisza. Justyna cicho płakała.

Rozmówię się z nią. Odpocznij, kochanie powiedział i wyszedł, kierując się do pokoju matki.

Justyna słyszała podniesione głosy, ale nie rozumiała słów. Mogła tylko mieć nadzieję, że teściowa wreszcie da jej spokój.

Wreszcie n

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć − pięć =

Na urlop niech jedzie Igor, a ty wracaj do pracy” – powiedziała teściowa