Na takich jak ty nie biorą ślubu

**Dziennik, 15 maja 2024**

Rozumiesz, Jadziu, na takich jak ty się nie żenią powiedział spokojnie Krzysztof. Są kobiety do miłości i przyjemnego spędzania czasu, a są takie, które zachowują się do ślubu. Niestety, ty do tych drugich nie należysz.

A czym ja jestem dla ciebie zła, Krzysiu? Gotuję, wyglądam świetnie, dom mam czysty, jako kobieta całkowicie cię zadowalam Jadwiga patrzyła na niego zdziwiona.

Właśnie tym jesteś zła! Jesteś popsuta, rozumiesz? Na takich się nie żeni. Z takimi się tylko spotyka, bez zobowiązań. Żeni się z uczciwą, nieskalaną dziewczyną, dla której jesteś pierwszym mężczyzną! Taką, co to gotowa byłaby umyć mężowi nogi i wypić tę wodę, jak mówi przysłowie. Krzysztof, zadowolony, że ostatnie słowo należy do niego, odwrócił się do ściany i zaczął chrapać.

Tydzień wcześniej Jadzia siedziała z koleżankami w kawiarni i rozprawiała o świetnych perspektywach. Tak, trzydzieści lat to nie wiek dziewiczy, ale kariera zbudowana, mieszkanie i auto są, wygląda rewelacyjnie. Czas na ślub i dzieci! A i kandydat z dobrymi genami już był. Krzysztof nigdy nie był żonaty, mieszkał sam, choć kupił mieszkanie obok matki. Czterdziestka, przystojny, zadbany, bez nałogów, na stanowisku. Marzenie, nie mężczyzna.

Poznali się u niej w gabinecie stomatologicznym przyszedł na przegląd, a spotkał miłość życia. Tak bywa. Jadwiga dużo pracowała, przyjmowała w państwowej i prywatnej praktyce, więc na życie osobiste czasu nie miała.

Tego samego wieczoru Krzysztof czekał na nią po pracy z bukietem nie róże, a luksusowe piwonie. W lutym! Potem zaprosił do restauracji. I tak się zaczęło.

Z jednej strony Jadwiga martwiła się drugi rok mija, a oświadczyn nie widać. Koleżanki już szeptały, że pora zmienić status i założyć pierścionek. Ale Krzysztof się nie śpieszył. Wysłuchawszy rad dziewczyn, Jadzia postanowiła go przyspieszyć. Zaczęła poważną rozmowę przed snem i usłyszała odpowiedź, której się nie spodziewała: na takich jak ona się nie żeni!

Co on sobie w ogóle wyobraża? Trzeba było omówić sytuację z mądrzejszymi, więc następnego dnia po pracy spotkała się z zamężnymi przyjaciółkami w kawiarni.

Wyobraźcie sobie, powiedział, że jestem popsuta! Na takich, okazuje się, się nie żeni!

Jak to, Jaga? warknęła Kasia. Przecież jesteś piękna, mądra i ustawiona lepiej niż niejeden facet.

Stwierdził, że ożeni się tylko z nieskalaną. A ja to trzeci sort. I co teraz? Poza tym pasuje mi niegłupi, z pieniędzmi, w łóżku dobrze.

Rzuć go, póki nie jest za późno zaśmiała się Lila. Bo ci mózg zaprószy, a potem będziesz latami dochodzić do siebie.

A może przyprowadź go do nas! Zwłaszcza że mamy z Michałem rocznicę 10 lat małżeństwa! Przyjedźcie z twoim Krzysiem, zareklamujemy mu życie rodzinne dodała Kasia.

Tak postanowili. Krzysztof, rzadko gdzieś bywający z Jadzią, niespodziewanie zgodził się na wyjazd za miasto. Za kierownicą też on. Jadwiga już się cieszyła, że wróci nie prowadząc.

Na działce u Kasi i Michała panowała miła atmosfera. Biegały dzieci dwoje ich i gromada siostrzeńców, piekły się kiełbaski, kręcił się piesek Szpicuś. Jadwiga myślała, że ten wiercipięta ma wbudowaną baterię.

Impreza zaczęła się po południu i ciągnęła do wieczora. Starsze pokolenie rodzice, dziadkowie poszło do domu, dzieci ucichły. Przy stole zostali najwytrwalsi: Kasia, Michał, przyjaciółki i Krzysztof. Pili herbatę z jagodowym ciastem i gadali. Zeszło na małżeństwie. I wtedy Krzysztof powtórzył swoją teorię.

Powiedzcie mi, Kasia zaczął słodko mówicie, że Jadzi pora za mąż. Ale dlaczego wcześniej nie wyszła? U was dekada małżeństwa, a ona sama?

Skąd mam wiedzieć? zdziwiła się Kasia. My z Michałem byliśmy młodzi i głupi, pobraliśmy się na trzecim roku. A ona się uczyła, nie miała czasu.

A powiedzcie mi jeszcze: wyszłaś za mąż jako czysta, niewinna dziewica?

Co za pytania prychnęła Kasia. A mówią, że to medycy są cyniczni. Nie, nie byłam, od pierwszego roku byliśmy razem, jeśli to cię interesuje.

Ale poznałaś go jako dziewica?

Słuchaj, może lepiej byłbyś lekarzem, skoro tak się interesujesz niewinnością? warknął Michał. Moja żona była dziewicą. Wszystko?

Widzicie, była czysta i nieskalana. Szacunek, dobrzeście zrobili. Ale jak można oświadczyć się kobiecie, która miała przed tobą nie wiadomo ilu mężczyzn? Sami pomyślcie! Jeśli jest taka rozwiązła, splamiła reputację, czy warto hańbić rodzinę?

A co to za rodzina? zaśmiała się Lila. Arystokracja, że wam koniecznie trzeba nieskalaną? To po co dawałeś Jadzi nadzieję? Traciła na ciebie czas! Mogła znaleźć porządnego faceta i wyjść za mąż.

Nikt nikomu nic nie obiecywał odparł spokojnie Krzysztof. Twoja przyjaciółka powinna sama wiedzieć, że jest drugim sortem. Do ślubu z nią trzeba mocnych argumentów. Ja ich nie widzę. A ty, Lila, to już trzeci sort rozwódka z dzieckiem. Bez szans na małżeństwo. Szkoda was i waszego syna.

Jak ty się odzywasz do kobiet w moim domu? warknął Michał. Sorty mu się wymyśliły! Sam jesteś nieświeżą rybą, śmierdzisz!

Z tymi słowami Michał wyciągnął opierającego się Krzysztofa od stołu. Dwumetrowy góra nie miał z tym problemu.

Wynoś się i nie psuj nam święta rzucił gospodarz. Gdyby nie dziewczyny, już byś leżał. Dzieli kobiety na sorty Sam jesteś przeterminowany.

Krzysztof przybrał obrażoną minę i powiedział patetycznie:

Jadziu, jadę! Ze mną czy zostajesz?

Jadwiga w tym czasie dusiła się ze śmiechu i nie mogła odpowiedzieć. Krzysztof, nie widząc wsparcia, złapał torbę, trzasnął furtką i odjechał.

A Jadzia, rycząc ze śmiechu

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × dwa =

Na takich jak ty nie biorą ślubu