To był normalny dzień powszedni. Po lekcjach boksu staliśmy z synem na przystanku, czekając na nasz autobus. Na przystanku pojawiła się rodzina w postaci rodziców i syna. Nie rzucali się w oczy, ale od razu przykuli naszą uwagę, bo ojciec rodziny był bardzo podobny do mojego męża. Byłam bardzo zaskoczona ich podobieństwem i nie tylko ja zauważyłam, że wyglądają tak samo. Mój syn, który notabene do nich podbiegł, złapał męża za ramię i krzyknął:
– Tato, powinieneś być w pracy! A kto to? Czy to w końcu mój nowy brat?
Ale zaczekajcie, to nie wszystko! W tym samym momencie jego żona zwróciła się do niego z pełnym gniewu spojrzeniem. Nigdy nie widziałam takiego zła w czyichś oczach. Wyglądała na wściekłą, zaczęła krzyczeć na swojego męża, nie próbując nawet go wysłuchać.
– Czułam to! Oto Twoja praca w nadgodzinach! Kolejny syn i to jeszcze w podobnym wieku?!
Stałam tam w kompletnym nieładzie.
Oczywiście próbowałam wytłumaczyć, że jej mąż jest po prostu bardzo podobny do mojego, więc mój syn od razu zareagował. Mąż też próbował uspokoić żonę, ale jego próby nie powiodły się. Z każdą minutą stawała się coraz bardziej agresywna, krzyczała na cały głos.
Jak myślicie, jak czuł się w tym momencie mój syn, prowokator całego zamieszania? Z zainteresowaniem przyglądał się temu, co się dzieje, i szczerze nie rozumiał, dlaczego jego ojciec kłócił się z nową ciotką. Na szczęście nasz autobus szybko przyjechał.
Wsiedliśmy i poczułam ulgę, a później cały dzień myślałam o tej sprawie. Uznałam to za zabawne, nawet śmiałam się głośno w domu, przypominając sobie, co się stało, ale też martwiłam się. Czy udało mu się udobruchać żonę, tego nie wiem, ale twierdzenie, że dziecko było zdezorientowane i pomyliło się, myślę, że nie jest najlepszym pomysłem. Podczas kolacji mój syn i ja powiedzieliśmy mężowi o tej sprawie. Rozpłakał się ze śmiechu, ale im dłużej o tym myślę, tym mniej zabawne to się staje. Postawiliśmy w trudnej sytuacji niewinnego człowieka, jego żona przecież nawet nie próbowała go słuchać.


