Na progu stał nieznajomy.
Witold zakochał się w Jagodzie jeszcze w czasach licealnych. Pisał do niej liściki, próbując zwrócić na siebie uwagę na wszystkie możliwe, trochę dziwne sposoby.
Jednak Jagodzie podobał się Damian, wysoki blondyn, z którym grała w siatkówkę w szkolnej drużynie.
Na niezdarnego Witolda, który do tego miał wieczne kłopoty z nauką, nie patrzyła wcale.
Niedługo potem Damian zaczął spotykać się z Olgą, dziewczyną z równoległej klasy.
Po maturze Witold znowu starał się zwrócić uwagę Jagody.
Na studniówce oświadczył się jej nawet
Ale ona odpowiedziała ostro Nie!. Nie chciała go znać i nie chciała nawet myśleć o żadnym chłopaku.
Po studiach Jagoda dostała pracę księgowej, a jej szef był przystojnym brunetem, starszym od niej o dziesięć lat.
Jagoda podziwiała jego profesjonalizm, urodę i błyskotliwy umysł.
Wkrótce pojawiły się uczucia. Jagodzie nie przeszkadzało, że wybranek był żonaty i miał małego synka.
Walerian Borowicz obiecywał rozwód i przysięgał, że kocha tylko Jagodę.
Minęło kilka lat. Kobieta przywykła spędzać weekendy i święta w samotności. Cały czas czekała, aż jej ukochany odejdzie od żony i że zaczną razem nowe życie.
Aż pewnego dnia Jagoda zobaczyła Waleriana z żoną w sklepie.
Kobieta była w ciąży, a on troskliwie trzymał ją za rękę. Poszli razem z siatkami do samochodu.
Jagoda patrzyła na tę błogą scenę przez łzy.
Następnego dnia rzuciła pracę
Zbliżał się Sylwester, a kobiecie nie chciało się nawet kupować jedzenia, dekorować domu czy myśleć o świętowaniu.
Któregoś popołudnia, wracając do domu, odkryła, że w środku jest zimno. Okazało się, że piec nie działał. Jagoda mieszkała w domu jednorodzinnym.
Próbowała zamówić fachowca, ale przed świętami każdy żądał ogromnej sumy kilku tysięcy złotych zwłaszcza gdy słyszał, jak daleko trzeba jechać, na obrzeża miasta.
Jagoda straciła już nadzieję i zadzwoniła do przyjaciółki. Mąż jej koleżanki pracował w tej branży i może mógłby pomóc.
Larysa obiecała od razu zadzwonić do męża.
Po dwóch godzinach Jagoda usłyszała dzwonek do drzwi.
Na progu stał nieznajomy, lecz po chwili rozpoznała w nim Witolda, kolegę ze szkoły.
Cześć, Jagoda! Co tutaj się u ciebie wydarzyło?
Emmm Skąd wiedziałeś?
Szef zadzwonił do mnie, powiedział, żeby jechać pod ten adres, bo ci tu zimno. Spuściłaś wodę z systemu, żeby kaloryfery nie zamarzły?
Nie Nie wiem nawet jak to zrobić.
No to ci powiem, tak ci może całkiem ogrzewanie wysiąść. Dobrze, że nie ma dużego mrozu.
Witold szybko spuścił wodę z instalacji, pogrzebał przy piecu, a potem wyjechał.
Godzinę później przywiózł potrzebne części.
Niedługo potem w domu Jagody znowu było ciepło. Witold umył ręce i zapytał:
Jagoda, kran ci cieknie i żarówka miga Twój facet nie może tego naprawić?
Nie mam żadnego faceta
Jak to tak? Wciąż szukasz ideału?
Jaki tam ideał Nikogo nie mam przyznała kobieta nagle.
To czemu mi odmówiłaś wtedy? uśmiechnął się Witold.
Nie odpowiedziała.
Naprawił kran, wkręcił żarówkę i ruszył do siebie.
A Jagoda przypomniała sobie dzieciństwo, młodość, pulchnego chłopca, w którym ktoś kiedyś się zakochał.
Witold bardzo się zmienił stał się wysoki, szczupły, miał piwne oczy. Ale jego uśmiech pozostał ten sam.
Jagoda nawet nie zdążyła zapytać, czy jest żonaty.
A 31 grudnia ktoś nagle zapukał do drzwi.
Jagoda ze zdziwieniem poszła otworzyć nie spodziewała się gości.
Na progu stał Witold. Miał nowy garnitur, w ręku trzymał bukiet kwiatów.
Jagoda! Znowu zapytam. Wyjdziesz za mnie za mąż, czy będziesz czekać na księcia do emerytury?
Kobieta rozpłakała się i tylko radośnie pokiwała głową.
Za drugim razem pierścionek został przyjętyWitold rozłożył ramiona, a Jagoda, nie mogąc powstrzymać radości, rzuciła mu się na szyję. Przez chwilę oboje stali w milczeniu, a śnieg cicho sypał za oknami, odbijając się w świetle ulicznej latarni.
Przyniosłem jeszcze szampana szepnął przez śmiech, ocierając jej łzy z policzków. Chcę, żeby ten rok zaczął się inaczej. Dla nas.
W kuchni odgłos korka połączył się z cichym radio, grającym kolędę. Jagoda poczuła, że po raz pierwszy od lat wszystko może się zmienić. Witold nalał do kieliszków, a potem spojrzał jej głęboko w oczy.
Jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką znam. Nawet nie wiesz, jak długo na ciebie czekałem.
Na zewnątrz ktoś odpalił pierwszą rakietę. Kolory rozbłysły na niebie, a ich śmiech, pomieszany z płaczem szczęścia, rozgościł się w cieple domu. Po raz pierwszy Nowy Rok nie kojarzył się jej z samotnością i nadzieją bez przyszłości był obietnicą. Realną i prostą. Był Witoldem, który wrócił w najbardziej odpowiednim momencie.
A gdy zegar wybił północ, trzymali się za ręce, stojąc w oknie, i żadne z nich nie miało już wątpliwości, że to, na co czekali tak długo, właśnie się zaczęło.


