Na progu stał nieznajomy.
Wiesz co? Tomek od zawsze był zakochany w Jagodzie, jeszcze od podstawówki. Pisał jej liściki na lekcjach, robił wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę czasami bardzo dziwnie, ale co zrobić.
Tyle że Jagodzie podobał się Paweł, wysoki blondyn z ich drużyny siatkówki. Na Tomka, który był trochę niezdarny i średnio się uczył, dziewczyna nawet nie patrzyła.
Ale w końcu Paweł zaczął chodzić z Olą z równoległej klasy.
Po maturze Tomek znowu próbował zawalczyć o Jagodę. Na balu nawet jej się oświadczył Serio, tak spontanicznie. A ona mu powiedziała proste, krótkie: Nie! bez cienia wahania. Nie chciała nawet myśleć o związku z Tomkiem.
Po studiach ekonomicznych Jagoda dostała pracę jako księgowa. Jej szefem był przystojny brunet, starszy od niej o dziesięć lat. Jagoda podziwiała Grzegorza za jego profesjonalizm, wygląd, za to, że był naprawdę ogarnięty.
Między nimi pojawiło się uczucie. Jagoda nie przejmowała się, że facet jest żonaty i ma kilkuletniego synka. Grzegorz przysięgał, że się rozwiedzie i kocha tylko ją.
Mijały lata, a Jagoda przyzwyczaiła się do samotnych weekendów i świąt. Ciągle miała nadzieję, że jej ukochany się rozwiedzie i będą razem.
Pewnego razu zobaczyła go w Auchanie z żoną przy boku, która była w ciąży. Grzegorz trzymał ją troskliwie za rękę, potem zabrał torby i razem poszli do auta.
Jagoda patrzyła na tę sielankę ze łzami w oczach.
Następnego dnia złożyła wypowiedzenie
Nadchodził Sylwester. Jagoda nie miała ani ochoty na zakupy, ani na strojenie domu, ani na świętowanie.
I nagle, któregoś popołudnia wraca do domu, a tu ziąb jak w lodówce piec gazowy padł na amen. Mieszkała przecież w domku jednorodzinnym na obrzeżach Krakowa.
Chciała wezwać fachowca, ale przed Nowym Rokiem wszyscy żądali astronomicznych pieniędzy więcej niż 1000 złotych za przyjazd! Zwłaszcza, jak słyszeli, że trzeba się tłuc na peryferie.
Załamała się już i zadzwoniła do przyjaciółki, Kasi. Jej mąż znał się na ogrzewaniu może by pomógł?
Kasia obiecała zagadać do męża.
Po dwóch godzinach ktoś zadzwonił do drzwi. A tam stoi chłopak nie poznaje go od razu, ale po chwili przecież to Tomek, jej dawny kolega z klasy!
Cześć, Jagoda, co tu się wydarzyło?
Yyy Skąd ty się tu wziąłeś?
Mój szef zadzwonił, że tu ktoś potrzebuje pomocy z piecem, bo zimno jak na Syberii! A spuściłaś wodę z instalacji, zanim się wszystko rozleci?
Nie, nawet nie wiem jak to zrobić
No to nieźle Jeszcze chwila, a zostałabyś bez ogrzewania na dobre! Dobrze, że nie ma dużego mrozu.
Tomek szybciutko zadziałał: spuścił wodę, trochę pogrzebał przy piecu i wrócił za godzinkę z potrzebnymi częściami.
Błyskawicznie w domu zrobiło się ciepło. Tomek umył ręce i mówi:
Wiesz, Jagoda, masz cieknący kran i mrugającą żarówkę Twój chłopak nie potrafi tego zrobić?
Nie mam żadnego chłopaka
A to czemu? Dalej szukasz ideału?
Jakiego tam ideału Sama jestem wyznała nagle.
To dlaczego mi wtedy odmówiłaś? zaśmiał się Tomek.
Jagoda tylko wzruszyła ramionami.
Tomek naprawił kran i żarówkę, a potem wrócił do siebie.
A Jagoda zaczęła wspominać dzieciństwo, liceum, tego pulchnego chłopca, który się w niej podkochiwał. Tomek bardzo się zmienił, wyrósł na przystojnego, wysokiego faceta z ciemnymi oczami, ale uśmiech miał wciąż ten sam.
Nawet nie zdążyła zapytać, czy jest żonaty.
A w Sylwestra, 31 grudnia, ktoś znów zadzwonił do drzwi.
Nie spodziewała się nikogo, otwiera a tam Tomek: w nowym garniturze, z bukietem kwiatów w ręku.
Jagoda! Spytam jeszcze raz: zostaniesz moją żoną, czy dalej będziesz czekać na księcia z bajki do emerytury?
Jagoda rozpłakała się ze szczęścia i przytaknęła.
Za drugim razem oświadczyny zostały przyjęteZadzwoniły fajerwerki na niebie, rozświetlając śnieg za oknem. W salonie ciepło biło nie tylko od nowego pieca, ale i z dwóch splecionych rąk. Jagoda spojrzała na Tomka, a w jego oczach zobaczyła nieśmiertelną nadzieję, tę samą, którą kiedyś nieopatrznie zignorowała. Teraz już wiedziała żadnych bajek, żadnych niedotrzymanych obietnic. Po prostu ktoś, kto przychodzi, kiedy jest naprawdę zimno, naprawia, co trzeba, a potem zostaje.
Usiedli razem na kanapie, popijając herbatę i słuchając wyciszonych odgłosów miasta. Świat powoli się odmrażał nie tylko dom Jagody, ale i jej serce. Zrozumiała, że prawdziwe szczęście nie zawsze wchodzi drzwiami, czasem wraca bocznym wejściem, z narzędziami w kieszeni i dawną miłością w oczach.
Gdy wybijała północ, Jagoda uśmiechnęła się przez łzy i pomyślała, że ten rok nie mógł zacząć się lepiej.



