Moja historia jest podobna do „Kopciuszka”. No, może nie ma tutaj wrednej macochy i sióstr, ale chodzi o to przejście z dość biednego życia do życia naprawdę na poziomie. Pochodzę ze wsi i dopiero na studia wyjechałam do miasta. Uczyłam się świetnie, studia skończyłam z wyróżnieniem, dlatego też z łatwością potem dostałam pracę w jednej z lepszych firm. Jestem naprawdę dobra w tym, co robię, chociaż na początku nie szło mi tak dobrze.
Nie było mi łatwo, ale nie chodzi tutaj o nauczenie się swoich obowiązków i ich odpowiednie wykonywanie, a o atmosferę panującą w pracy. Natychmiast inne pracujące w moim dziale dziewczyny zaczęły mnie o wszystko wypytywać: skąd jestem, ile mam lat, na której uczelni studiowałam. Gdy dowiedziały się, że jestem ze wsi, zaczęły nazywać mnie „wieśniarą” mimo, że dobrze się ubieram, ogólnie dobrze wyglądam, umiem się zaprezentować i wypowiedzieć. Tak, nie mam jeszcze własnego mieszkania, ale biedna nie jestem i póki co wystarczy mi życie w wynajmowanym mieszkaniu, a potem na pewno sobie coś kupię.
Mimo tego, że to było przykre, nie poddałam się i pracowałam dalej na swoją pozycję w firmie. Na szczęście nie tylko te wredne dziewczyny ze mną pracowały i okazało się, że jest tutaj znacznie więcej życzliwych ludzi, niż tych niemiłych. Pewnego dnia poznałam kolegę z pracy, tylko z działu znajdującego się dwa piętra wyżej. Okazało się, że jego ojciec jest byłym dyrektorem tej firmy. Obecnie jest już na emeryturze.
Bardzo dobrze nam się rozmawiało, często przychodził do mnie pod biurko, żeby nawiązać rozmowę. Zbliżaliśmy się do siebie coraz bardziej, aż w końcu zakochaliśmy się w sobie. Kilka miesięcy później oświadczył mi się i to był moment, w którym zdecydował, że chce mnie poznać ze swoimi rodzicami. Niestety nie poszczęściło mi się z przyszłym teściem. Niby jest dla mnie dobry i miły, ale właśnie chodzi o to, że jest zbyt miły.
Krótko mówiąc – przyszły teść jest prawdziwym macho. Wiedziałam to z plotek, które obiegały biuro, ale nie chciałam w to wierzyć, jednak przekonałam się o tym na własnej skórze. Gdy przyszła teściowa tylko wyszła po coś z pokoju, a mój wybranek poszedł zapalić, przyszły teść próbował ze mną flirtować, a nawet obłapiać! To naprawdę obrzydliwe. Ani jego żona, ani syn chyba nawet nie domyślają się, jaki on jest, a mi źle żyć z tym, że moim przyszłym teściem będzie ktoś taki.
Jak myślicie, powiedzieć ukochanemu o tej sytuacji? Czy powinien ode mnie poznać tę brutalną prawdę?




