W życiu zdarzają się takie nieoczekiwane zwroty akcji, tak jak moim przypadku. Chociaż wydaje mi się, że u mnie to jest jeszcze bardziej skomplikowane, ponieważ od mojego ślubu minęło już 10 lat, a ja wciąż nie wiem, czy postąpiłam słusznie. Może ktoś przeczyta moją historię i okaże się, że miał podobnie? Proszę wtedy o jakieś rady.
Mojego męża znałam jeszcze ze szkoły, chodziliśmy do jednej klasy w szkole podstawowej. Od tej pory byliśmy nierozłączni. Nawet wtedy, kiedy poszedł do wojska, pisał do mnie codziennie listy i mieliśmy stały kontakt. Gdy wrócił z wojska, spotykaliśmy się jeszcze jakieś 3 lata i po tym czasie podjęliśmy decyzję o wspólnym zamieszkaniu. Było dobrze, tworzyliśmy harmonijną parę. Każdego dnia czule całowaliśmy się po przebudzeniu, wieczorami zasypialiśmy w swoich objęciach, razem rozwiązywaliśmy problemy i wydawało mi się, że naprawdę tworzymy cudowną parę. W końcu uznaliśmy, że nie ma co przeciągać – czas na ślub. Byliśmy już po 30-ce, więc to chyba odpowiedni wiek na ślub. Kupiliśmy co trzeba, wybraliśmy obrączki i w sumie już tylko czekaliśmy na ten dzień.
Dwa dni przed ślubem wybrałam się jeszcze po buty do sklepu, bo te, które kupiłam na ślub były jednak niezbyt wyogdne. Bałam się, że nie wytrzymam w nich całego wesela. Pracował w nim mój przyjaciel z dzieciństwa, ale tym razem obok niego stał jeszcze jakiś ekspedient… Aż odebrało mi mowę.
– Lidka, to jest Marek. Marek, to Lidka.
Oboje staliśmy patrząc tak na siebie i nie wiedząc, co powiedzieć. Obojgu z nas najwyraźniej od razu opanowało to silne uczucie, którego nigdy wcześniej nie czułam. Aż na chwilę zapomniałam, że za dwa dni miał odbyć się mój ślub!
Kupiłam buty, a potem spacerowałam z Markiem do prawie północy po mieście. Następnego dnia Marek wziął wolne i spędziliśmy razem cały dzień. Tyle nam wystarczyło, by opowiedzieć sobie o całym naszym życiu. Kiedy mieliśmy się już tego wieczoru rozstać i rozejść się każdy w swoją stronę, on zapytał:
– Nie chcesz nic zmienić w swoim życiu?
Nie mogłam jednak wyrwać z pamięci 12 lat życia z moim przyszłym mężem w półtora dnia. Moja odpowiedź brzmiała „nie”.
Po ślubie Marek przyszedł pogratulować nam małżeństwa i dał nam piękny prezent. Tak to się skończyło.
W tym roku z mężem mamy 10 rocznicę ślubu, nasz syn ma już 9 lat i oczywiście dałam mu na imię Marek. Ten Marek, w którym tak niespodziewanie się zakochałam, krótko po moim ślubie wyjechał za granicę. Mówiłam o tym wszystkim mojemu mężowi i on jest nawet ze mnie dumny przez to, że to jego wybrałam, a nie Marka. Tak, jego też wciąż kocham, ale przez te wszystkie lata nachodzi mnie od czasu do czasu myśl, czy oby na pewno dobrze zrobiłam?



