Zofia stoi przed otwartą lodówką, trzymając się za czoło. Jej mąż Paweł znów wszystko wyjadł. Zastanawia się, gdzie znikają te wszystkie produkty spożywcze. Dopiero co ugotowane już śladu nie ma.
Rozmowy z Pawłem niewiele dają za każdym razem kończą się ostrą kłótnią. I denerwuje ją, że on siedzi bez pracy już od dwóch miesięcy, a ona haruje, żeby starczyło chociaż na jedzenie, które w mig znika. Zofia przyzwyczaiła się już do jedzenia suchego chleba i popijania słabej kawy. Po powrocie z pracy nie ma już siły ani chęci na gotowanie, a jej mąż chyba uważa, że żona wraca do domu już najedzona.
Jutro jadę do rodziców. Trzeba pomóc Krzysiowi krzyczy Paweł z pokoju.
Zofia nie przejmuje się tym zupełnie źle się czuje. Rano budzi się z gorączką i postanawia zostać w domu. Łyka jakieś tabletki i kładzie się do łóżka.
W pewnym momencie budzą ją odgłosy dochodzące z kuchni. Ktoś tłucze pokrywkami i bez ustanku otwiera lodówkę. Hałas nie ustaje, bo gość zaczyna jeszcze sobie nucić pod nosem. Zofia wstaje, idzie do kuchni. Widzi tam siostrę Pawła, Danutę, z którą właściwie nie utrzymuje żadnych kontaktów.
Danuta uważa, że jej brat powinien zadbać nie tylko o swoją rodzinę, ale też o nią i jej dzieci. Rodzinny budżet nierzadko cierpiał przez to, że Paweł wspierał siostrę. Danuta dokładnie przegląda zapasy, przekłada jedzenie do dużych plastikowych pojemników.
No proszę, dzień dobry rzuca sucho Zofia.
Dlaczego nie jesteś w pracy? Danuta jest wyraźnie zaskoczona.
Jestem chora. Mąż wie, że przyszłaś? pyta Zofia.
Sam mi zostawił klucze odpowiada Danuta.
Czyli to nie Paweł ma taki apetyt, tylko ty masz długie palce.
To mój brat, mogę przyjść, kiedy chcę, i zabrać coś dla dzieci.
Szkoda tylko, że twój brat nie pracuje i nie dokłada się do tych zakupów. Nie mam ochoty utrzymywać dwóch rodzin, nawet nie wiedząc o tym.
Przecież sama sobie nie daję rady. Mam cię przepraszać za tę parówkę? odburknęła Danuta.
Oddaj mi natychmiast klucze, bo dzwonię na policję. Chyba zapominasz, że to jest moje mieszkanie, a nie twojego brata.
Chcesz wzywać policję przez kilka złotych kiełbasy? No, proszę cię! Zabierz te klucze, szkoda twojej pazerności. Powiem Pawłowi, jaką ma świetną żonę.
Nic mnie to już nie obchodzi. Niebawem znajdzie sobie inną.
Zofia ryczała z bezsilności przez cały ten czas robili z niej idiotkę. Nikt by nie uwierzył, że jej szwagierka wynosi jedzenie i opróżnia lodówkę do ostatniej kromki chleba. Najgorsze, że Paweł wszystko wiedział i zgrywał głodnego, żeby ukrywać, co robi jego siostra.
Ale dla Zofii to nie jest niespodzianka dzieci takie, jak matka. W tej rodzinie zawsze ktoś potrafił przyjść bez zapowiedzi i zabrać z mieszkania, co wpadło mu w oko. Po dłuższym namyśle Zofia sięgnęła po telefon, zadzwoniła do Pawła i oznajmiła, że składa pozew o rozwód.
Poczekaj, wrócę do domu i wszystko wyjaśnimy. Nie podejmuj pochopnie decyzji próbował ją przekonać Paweł.
Nie mam już ochoty z tobą rozmawiać. Wszystko już jasne.
Niektórzy ludzie się nie zmieniają. Szkoda straconych lat, ale Zofia już wie, że musi zakończyć ten rozdział. Paweł staje się dla niej obcy i żałuje, że nie postawiła granic znacznie wcześniej.



