Myśl, chłopaku, myśl!

Marcin zatrzymał samochód przy dystrybutorze.

– Pb 95, pełny bak – rzucił w stronę obsługującego i ruszył w kierunku budynku stacji.

W drzwiach zderzył się z mężczyzną. Tamten prześlizgnął wzrokiem po jego twarzy i wbił oczy w telefon. „Tomek?!” – omal nie zawołał Marcin, ale się powstrzymał. Wszedł do środka i przez szklane drzwi obserwował dawnego przyjaciela. Widział, jak wsiada do BMW. Rzucił się do kasy, podając dziewczynie kartę. Dłonie lekko mu drżały z emocji.

Gdy wyszedł, BMW już skręcało na główną drogę. Bez wahania Marcin wskoczył do swojego Opla, by dogonić Tomka.

„No, no, jakie spotkanie. Nieźle się ustawił. Dobrze się ożenił? Nic to, dowiem się, skąd mu się to wzięło…” – myślał, nie tracąc BMW z oczu.

Samochód skręcił w osiedle domków jednorodzinnych. Gdy zatrzymał się przy ogrodzeniu jednego z nich, Marcin przejechał kawałek dalej, śledząc sytuację w lusterku. BMW wjechało przez otwartą bramę na posesję, a on cofnął powoli. Nad bramą zauważył kamerę, więc odchylił się na fotelu, żeby nie wpaść w jej pole widzenia.

Przez sztachety zobaczył, jak Tomek zatrzymał auto przed wjazdem do garażu. Na wysokie schody wyszła młoda kobieta. Marcin rozpoznał ją, choć dzieliła ich spora odległość.

– Nie może być! – szepnął.

Kobieta zeszła ze schodów i podeszła do Tomka. Przytulili się i pocałowali. Razem weszli do domu i zniknęli za drzwiami.

„Widzę, że są małżeństwem i to ich dom. No proszę. Jak to możliwe? Zemsta? Ależ ta Kasia! Cicha myszka, a jak się urządziła. A Tomek? Przyjaciel, nic dodać. A mógłbym być na jego miejscu…”

***

W klubie było głośno i duszno. Rytmiczna muzyka wypełniała przestrzeń. Snopy światła z reflektorów przecinały półmrok, migocząc na rozgrzanych twarzach tańczących.

Marcin siedział przy barze, sącząc drinka i z obojętną miną obserwował wijące się w takt muzyki sylwetki. Zauważył wysoką dziewczynę w obcisłej czerwonej sukience. „Ta jest niczego sobie” – pomyślał i odwrócił się do baru.

Nie zdążył jeszcze wypić, gdy usłyszał znajomy głos i spojrzał w tę stronę.

– To mój kumpel, Marcin. – Do baru podchodził Tomek, obejmując tę właśnie dziewczynę w czerwieni. – Marcin, poznaj Olę, moją dziewczynę.

Marcin zmierzył ją wzrokiem od stóp do głów. Z bliska wyglądała jeszcze lepiej. Podkreślone oczy, dołeczki w policzkach, lśniące blond włosy – istny ideał.

– Podoba ci się? – zaśmiał się Tomek.

– Co zamawiacie? – spytał Marcin, nie odrywając wzroku od Oli.

– Ja za kierownicą. Moje drogie, może do mnie? Tu za głośno, a i drinka bym się napiła – zaproponowała.

– Jedziemy? – Tomek spojrzał na Marcina.

Ten nie odpowiedział, wychylił drinka jednym haustem i zszedł z wysokiego stołka.

Wyszli na zewnątrz, gdzie muzyka była cichsza.

– Podoba ci się? – Tomek wskazał na czerwoną Skodę. – Oli tata podarował na urodziny – powiedział z dumą, jakby to on miał w tym udział.

Marcin przeniósł wzrok z samochodu na Tomka. Ten mrugnął znacząco: „Dopiero się zaczyna!”

„Jak on uciągnął taką laskę?” Marcin nie wierzył własnym oczom. Tomek przegrywał z nim urodą. „I nic nie mówił, cwaniak.”

– A gdzie Kasia? Zapraszałem was oboje – niespodziewanie spytał Tomek, gdy jechali już przez nocne miasto.

– Źle się czuje. Toksyczność. – Na wspomnienie Kasi humor Marcina nagle się popsuł.

– No nieźle! Czemu nic nie mówiłeś? Chciałeś ślub ukryć? – zaśmiał się Tomek.

Marcin milczał. Nie miał ochoty rozmawiać o Kasi.

Skoda zatrzymała się przed wieżowcem. Wjechali windą na szesnaste piętro.

– To twoje? – Marcin rozglądał się po luksusowym apartamencie. – Gdzie taką znalazłeś? – szepnął Tomkowi do ucha.

– Na ulicy. – Tomek się zaśmiał. – Wyobraź sobie, prawie mnie przejechała.

Marcin dolewał przyjacielowi wina, aż ten się porządnie rozluźnił. Ola odprowadziła go do sypialni. Gdy wróciła, Marcin stał przed obrazem.

– To moja praca – powiedziała, podchodząc od tyłu.

– Twoja? – Marcin spojrzał na nią z zainteresowaniem. – A mnie namalujesz?

– Malarze malują, nie rysują. – Ola odsunęła się o krok, badawczo patrząc na Marcina. – Masz ładną sylwetkę. Pozowałbyś nago?

– Już? – zaskoczył się.

– Nie tu, oczywiście. W pracowni, przy dobrym świetle. Zostaw numer, zadzwonię, gdy będę miała czas. – Wskazała na notes na stoliku.

Gdy Marcin wrócił do domu, przywitała go zapłakana Kasia.

– Piłeś? – spytała podejrzliwie.

– Trochę. Z Tomkiem w barze.

– Zjesz coś? – Kasia otarła nos.

– Nie. Już prawie poranek. Jestem zmęczony, wezmę prysznic i spać – odpowiedział, zamykając się w łazience.

Jak on dał się w to wplątać? Nic poważnego z Kasią nie planował. Nie, miła dziewczyna, tylko zaszła w ciążę nie w porę. Ola – to co innego. Trzeba się Kasi pozbyć. Ale jak?

Stał pod prysznicem, myśląc o Oli. Nie może być, by została z Tomkiem. Ale jest problem – Kasia. Dobra dziewczyna, ale on chce mieć taką jak Ola. Właściwie nie tyle ją, co jej bogatego ojca.

Sam wychowywał się w biedzie, marząc o bogactwie. A to możliwe tylko przez małżeństwo z bogatą dziedziczką. Ola pasowała idealnie. Trzeba tylko wymyślić, jak pozbyć się Kasi. Im szybciej, tym lepiej.

Położył się spać, odwracając się do ściany.

Dwa dni czekał na telefon od Oli. Gdy już tracił nadzieję, zadzwoniła, podając adres pracowni. „Ma własną?” – zdziwił się.

Stawił się na czas, elegancki i wyperfumowany. Ola zaprowadziła go do sali pełnej obrazów i kazała się rozebrać.

– Tak od razu? – zaskoczył się.

– Pracownię wynajmują studenci na godziny. Mamy dwie. Więc się śpiesz. Albo się rozmyśliłeś? – zaśmiałaMarcin uśmiechnął się, patrząc, jak Ola odwraca się, nieświadoma, że już wkrótce jego plany się spełnią, a on w końcu będzie miał wszystko, o czym marzył.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × cztery =

Myśl, chłopaku, myśl!