Mura okazała się z piasku

Ściana okazała się z piasku

Pod koniec dziewiątej klasy Weronika zaokrągliła się w kształtach, a już niejeden chłopak, a nawet młodzi mężczyźni, zerkał w stronę smukłej i postawnej dziewczyny. Rodziców Weroniki w wiosce wszyscy znali i szanowali. Matka, Katarzyna, pracowała jako kierowniczka poczty, a ojciec, Marek, był mechanikiem. Dom mieli duży początkowo myśleli, że będą mieć liczną rodzinę, dlatego taki wybudowali. Ale urodziła się tylko jedna córka i tyle, więcej Katarzyna nie mogła już urodzić.

Weronika! zawołała matka. Chodź wywiesić pranie, właśnie uprałam.

Dobrze, mamo, już idę

Na dworze panował letni skwar. Weronika, w krótkiej sukience, wyszła z domu z miską świeżo wypranej bielizny i skierowała się ku sznurze rozciągniętemu w podwórku.

W wiosce wszyscy znali tę piękną i zadziorną dziewczynę miała gorący i wyzywający charakter. Do szesnastu lat rozkwitła, a teraz sama już zerkała na mężczyzn z oceniającym spojrzeniem.

No i córka Marka, w jednej chwili zmieniła się w piękność komentowały miejscowe kobiety, śledząc ją wzrokiem. Niejednemu chłopakowi zawróci w głowie, pomiesza zmysły.

Podchodząc do sznura, Weronika zaczęła wieszać pranie, gdy nagle jej wzrok padł na Seweryna, który siedział na ławce pod drzewem i palił papierosa, nie spuszczając z niej oczu. To przyjaciel jej ojca Marek poprosił Seweryna i Darka, by pomogli mu ułożyć płytki na ogrodowej ścieżce. Marek poszedł do domu po kompot, bo mężczyźni chcieli się napić, a Darek w tym czasie nosił piasek wiadrem z kupki.

Weronika spojrzała na Seweryna przez ramię tak uwodzicielsko, że ten niemal się zakrztusił dymem. Potem powoli pochyliła się, wyginaąc się jak łania, i rozwieszała duży ręcznik.

No, Weronika, co ty wyprawiasz, kręcisz się tak przede mną. Jakbyś mnie kusiła.

Ale Weronika nie zamierzała kończyć tego przedstawienia. Gdy skończyła wieszać pranie, usiadła obok niego, a Sewerynowi krew uderzyła do głowy, pulsując w skroniach.

No co, wujku Sewerynie, gorąco dziś? przysunęła się jeszcze bliżej.

Taak, Weroniko, tak, upał, skwar otarł nagle występujący pot z czoła.

Widzę, opaliłeś się porządnie uśmiechnęła się.

To ja po prostu mam taką cerę, nie opalałem się odparł z dumą, ale powściągliwie.

Potem podniósł wzrok i wpatrzył się w nią, mrużąc oczy od słońca. Skrzyżował ręce na piersi, dając do zrozumienia, że rozmowa skończona. Weronika to jeszcze dziecko, po co z nią flirtować, a do tego córka przyjaciela. W tej chwili podszedł Marek z kompotem i kubkiem.

Darku, chodź się napić, gorąco zawołał. Odpocznij chwilę. Dziś wieczorem skończymy, dobrze, że zaczęliśmy wcześnie układać płytki.

Weronika wstała i poszła do domu, a Seweryn śledził ją wzrokiem spod opuszczonych powiek. Nikt nie wiedział, co działo się w jego duszy.

Seweryn miał trzydzieści cztery lata, ale wciąż nie był żonaty. Przystojny, dobrze zbudowany, o smagłej cerze i piwnych oczach, z silnymi dłońmi wiele dziewczyn w wiosce wzdychało do niego, ale on nie mógł znaleźć tej jedynej, z którą chciałby się związać.

Gdy słońce chyliło się ku zachodowi, rozlewając różowe światło po niebie, Seweryn wyszedł spod prysznica, który Marek zrobił w ogrodzie, niedaleko domu. Lubił słuchać śpiewu ptaków i cieszyć się ciszą. Darek już siedział z Markiem na werandzie, a gospodyni znosiła na stół talerze robotników trzeba było nakarmić.

Seweryn wyszedł spod prowizorycznego prysznica w samych spodenkach, ale zanim zdążył przetrzeć oczy, stanęła przed nim Weronika. Oniemiał.

Śledzisz mnie, czy co? zapytał ostro.

A ja nie wiedziałam, że tu jesteś odparła kokieteryjnie, wzruszając ramionami.

Słuchaj, Weronika, jesteś jeszcze za młoda, przestań się ze mną bawić.

Do czego niby jestem za młoda? odparła, ręce w bok, wyzywająco patrząc na niego, a jej piersi falowały szybkim oddechem.

Weronika, pewnie przegrzałaś się na słońcu, mówię ci, jesteś jeszcze dzieckiem

Ale ona była sprytna i nie zamierzała się poddać.

A może ja chcę za ciebie wyjść.

Seweryn całkiem zdrętwiał, rozejrzał się nerwowo.

Gdzie ci do zamążpójścia? Jestes niepełnoletnia, odejdź ode mnie, mała!

Na kolację nie został, wymawiając się pilnymi sprawami, a Marek był zdziwiony nagłym wyjściem przyjaciela. Weronika weszła do domu.

Od września miała zacząć naukę w mieście.

W domu myślała o Sewerynie. Od dawna się jej podobał i z niecierpliwością czekała, aż w końcu zwróci na nią uwagę. Czekała, aż skończy osiemnaście lat. Teraz dostała się do technikum w powiatowym mieście i od września miała wyjeżdżać na naukę, wracając tylko na weekendy i wakacje.

Tymczasem Seweryn sam rozumiał, że czas ucieka, a on wciąż nie założył rodziny najwyższa pora pomyśleć o dzieciach. A dziś w ogóle nie mógł zasnąć przed oczami stała mu Weronika. Piękna i wyzywająca, wbiła mu się w serce jak drzazga i nie dawała spokoju.

Minął czas. Seweryn męczył się z miłości do Weroniki, ale dobrze wiedział, że na razie jest nieosiągalna. Uczy się, a do tego jeszcze za młoda. Aby oderwać myśli, zaczął romansować z Ewą. Ta szalała za nim i tylko czekała na odpowiedni moment. Mając dwadzieścia dziewięć lat, myślała, że nie zdąży wsiąść do ostatniego wagonu. A gdy nagle zwrócił na nią uwagę, uznała, że to właśnie ten wagon a może nawet jej przeznaczenie.

Sewerynku, jak ja cię kocham szeptała mu do ucha, gdy spacerowali za wsią, czasem nad rzeką.

Ewa już przedstawiła go całej rodzinie jako przyszłego męża, marzy

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście + 14 =

Mura okazała się z piasku