W 2013 roku kupiłem pół bliźniaka. Akurat miałem na tyle pieniędzy, które zgromadziłem przez 6 lat pracowania za granicą. Miałem jeszcze opcję zakupu dwupokojowego mieszkania na obrzeżach miasta, jednak wiadomo, że dom to wygodniejsza opcja niż mieszkanie w bloku z wielkiej płyty. Poza tym mam samochód, więc znalezienie miejsca parkinkowego w okolicy bloku, nawet gdy znajduje się on na obrzeżach miasta, graniczy z cudem albo kosztuje bajońskie sumy. Rozważyłem wszelkie za i przeciw, więc byłem pewny swojej decyzji. Było wielu chętnych, więc nie zwlekałem z zakupem.
Jeszcze w tym samym roku zdałem sobie sprawę, że wraz z nieruchomościa kupiłem sobie kolejną „przygodę”. Sąsiad, który kupił drugą część bliźniaka okazał się prawdziwym wariatem. Próbowałem po kilku miesiącach sprzedać swoją połowę, ale sąsiad narobił tyle problemów, że to było po prostu niemożliwe. Mężczyzna szalał, awanturował się, raz nawet wybiegł na mnie z nożem. Gdyby nie syn, który z nim mieszkał i jego starania, aby ojca uznać za niepoczytalnego, to sąsiad na pewno poszedłby do więzienia. Wtedy chociaż byłby spokój! Z czasem jednak okazało się, że syn sąsiada wcale nie jest lepszy i kradł mi z mojej części różne rzeczy.
Sąsiad gdy tylko widział, że ktoś przyjeżdża oglądać moją część domu, robił wszystko, aby nie udało mi się namówić nikogo do zakupu moje części nieruchomości. Skutecznie udawało mu się odstraszyć każdego chętnego.
W ciągu dziesięciu lat sąsiedztwa mój sąsiad stał się jeszcze gorszy niż był na początku, a jego syn trafił do więzienia za liczne kradzieże.
Czasami słyszę, jak wieczorami biega po domu i płacze albo wykrzykuje dziwne słowa.
Pewnego razu w nocy sąsiad zaczął rzucać kamieniami w mój dom, a innym razem uderzał kijem po latarni i krzyczał. Kiedy przyjechała policja, sąsiad albo udawał, że nic się nie dzieje, albo rzucał się na policjantów. Mężczyzna często chodzi po ogrodzie i śpiewa dziecięce piosenki. Wydaje się, że mężczyzna nie jest na tyle chory i groźny, by zabrali go do szpitala psychiatrycznego, ale też nie jest normalny.



