Mam na imię Lidia, mam 37 lat i pochodzę ze Starachowic. Czuję tylko apatię i ledwo mam siłę rankami, by zwlec się z łóżka. Moje życie to koszmar.
Pocieszenie znajduję tylko w Internecie, kiedy w ogóle znajdę na niego czas i mam siłę, by coś napisać. Jakiś czas temu udzielałam się na jednym forum, ale szybko mnie wyrzucili, ponieważ mówiłam prawdę prosto z mostu. Wygląda na to, że tam jak i w życiu doceniani są tylko hipokryci i lizusy. To jednak nieważne, bo to nie jest mój największy, życiowy problem.
Po urodzeniu drugiego dziecka problemy zaczęły mnie dosięgać ze wszystkich stron. Nie mogłam wyjść z długów, złej sytuacji finansowej i problemów, które pojawiały się jeden za drugim. Do tego mój mąż stał się agresywnym tyranem, który nauczył się narzucać mi swoją wolę poprzez bicie mnie. Zaczął również tak „wychowywać” nasze dzieci.
Mój syn ożenił się z kobietą, która miała dzieci. Nie jestem w stanie ich zaakceptować
Mieszkamy z jego matką, która widzi wszystko i milczy, ponieważ jest przyzwyczajona do tego i znosi to w ciszy. Ja wcale nie jestem lepsza, bo też udaję, że nic się nie stało i znoszę to tak samo jak teściowa.
Przemoc i pijackie ekscesy mojego męża zaczęły stawać się nie do zniesienia. Nie mam jednak dokąd pójść, gdybym chciała odejść z dziećmi. Za moją śmieszną pensję nie mogę opłacić wynajmu pokoju, a co dopiero mieszkania. Znoszę to i staram się nie wchodzić mu w drogę, ale on zawsze znajdzie powód, żeby mnie o coś obwinić i pobyć.
Ludzie, szczególnie sąsiedzi wszystko wiedzą i obgadają mnie, aż czasami wstyd mi wyjść z mieszkania. Chodzę ze schyloną głową jak grzesznica, jak złodziejka, a nic złego nie zrobiłam. Radość odeszła z mojego życia, a na jej miejsce przyszła nienawiść. Zamykam oczy i wyobrażam sobie, jak go zabijam. Tak, zabijam go i triumfuję. Czasami boję się, że naprawdę to zrobię, bo coraz gorzej radzę sobie z tym, jak on mnie traktuje.
Żałuję, że mam córki, ponieważ boję się, że spotkają takich mężczyzn jak ich ojciec. Alkoholicy są bez serca, bez duszy – widzą i szukają tylko kieliszka. Ludzie wokół nich chorują, ale im nic nie jest. Nie wiem już, co robić. Przed oczami mam tylko mrok.



