Przed świętami Bożego Narodzenia, w centrach handlowych, zawsze jest tłoczno. Ludzie kupują mandarynki na kilogramy i znoszą do domu puszyste choinki. Ewa przeglądała roboty transformersy w sklepie z zabawkami, gdy nagle ktoś stuknął ją w ramię.
– Ho-ho-ho! – Powiedział Święty Mikołaj.
– Powinieneś wyjść na zewnątrz, jest tu gorąco. A co jeśli się roztopisz? – Ewa zaśmiała się.
– Tak, tak, Ewa! – Powiedział Święty Mikołaj i następnie zdjął brodę. To był Damian.
Ewa była kiedyś zakochana w swoim koledze z klasy. Coś się nawet między nimi wydarzyło na balu, ale potem Damian wyjechał na studia do Warszawy.
– Wybierasz prezenty dla swoich siostrzeńców? – Mężczyzna zapytał.
– Nie, dla mojego syna.
– Wow! Jesteś szybka! Wyszłaś za mąż?
– Nie, mam tylko syna… – Chciała w tym momencie wyznać, że dziecko jest jego.
Damian wyjął największego robota i podał go Ewie.
– Nie, ten jest bardzo drogi, – Powiedziała kobieta.
– Więc to ode mnie! – Uśmiechnął się Damian.
Po tej sytuacji, postanowili napić się kawy w lokalnej kawiarni. Damian chciał się wprosić w odwiedziny, ale Ewa zrozumiała, że nie wolno mu się widzieć z synkiem Kacprem, bo gdy go zobaczy, od razu domyśli się wszystkiego, bo chłopak był jego kopią. Przyjrzała się jego rysom i zrozumiała, że przez te osiem lat wcale się nie zmienił. Wciąż był tak samo rozkazujący, wesoły, męski. Jej uczucia były wciąż żywe, dlatego Ewa ciągnęła do niego. Przez lata, wiele razy próbowała budować relacje z innymi mężczyznami, ale to nie działało.
– Więc zgadzasz się? – Damian nagle zapytał.
– Tak! – Nie miała pojęcia, na co się zgadza, bo była w chmurach. Ale to nie miało znaczenia, bo planowała nie krzyżować już ścieżek z Damianem, by nie rozdrapywać starych ran.
Syn bardzo ucieszył się z prezentu od Damiana. Cały wieczór bawił się transformersem, a Ewa przygotowywała się do nadchodzących świąt.
Najlepsza przyjaciółka pojechała z mężem w góry. Mama postanowiła wyjechać do syna, który mieszkał za granicą, a Ewa zaplanowała więc świętowanie w domu w towarzystwie syna. Włączyła film „Ironia losu” i zaczęła przygotowywać uroczystą kolację. Nagle zadzwonił dzwonek.
– Czekasz? – Damian uśmiechnął się. Trzymał w ręku wiele toreb z prezentami i zabawkami.
Ewa zaniemówiła ze zdziwienia. Zaprosiła go więc na wspólne spędzanie Świąt Bożego Narodzenia.
– Mamo, kto to jest? – Syn wybiegł na zewnątrz.
Damian zaniemówił. – Przed nim stała jego mała kopia. Nie chcąc zawstydzać chłopaka, przywitał się i przedstawił. Kiedy mały chłopiec poszedł oglądać kreskówki, mężczyzna powiedział:
– Dlaczego milczałaś przez te wszystkie lata?
– Czy to by coś zmieniło? W wieku 18 lat nie byłeś jeszcze gotowy na bycie ojcem.
– Ale teraz jestem. Czy wyjdziesz za mnie?
– Nie, to nie ma sensu!
– Dlaczego jesteś taka nieugięta?
– Nie chcę, żebyś mieszkał ze mną tylko dla mojego syna. Nie musisz wychodzić za mnie, możesz się z nim spotykać.
– Ewa, ale ja Cię Kocham i zawsze kochałem!
Kobieta spojrzała w kochające oczy i uwierzyła Damianowi, a dwa miesiące później, zaplanowali swój ślub.
– Może moglibyście wziąć ślub latem? – Powiedziała mama.
– Nie, zbyt długo czekaliśmy na ten dzień.



