Moje cierpienie: nienawidzę swojej żony i nie chcę z nią mieć dziecka!

Moja udręka: nienawidzę swojej żony i nie chcę mieć z nią dziecka!

Nie wiem, jak żyć dalej.
Cześć. Mam na imię Artur. Mam dwadzieścia siedem lat i czuję, że moje życie się skończyło.

Nie mogę już dłużej milczeć. Dusza mi się rozrywa, ból pożera mnie od środka. Nie wiem, jak żyć dalej i co mam robić.

Jestem żonaty. Żonaty z kobietą, do której nie czuję niczego poza nienawiścią.

Jak do tego doszło?

Nie wybierałem.

Zmusili mnie.

Miłość, która nie miała prawa istnieć
Dorastałem w rodzinie, w której tradycje były ważniejsze niż szczęście. Gdzie słowo ojca było prawem, a sprzeciwienie się oznaczało utratę rodziny.

Ale pewnego dnia jednak się sprzeciwiłem.

Zakochałem się.

Miała na imię Kasia. Była światłem w moim życiu. Jej śmiech, pełen radości, oczy, w których widziałem cały świat.

Myślałem, że mamy przyszłość. Że będziemy razem.

Ale kiedy ojciec się dowiedział, wpadł w szał.

— Hańbisz rodzinę! — krzyczał. — Ożenisz się z tą, którą ja wybiorę!

Próbowałem się sprzeciwiać. Próbowałem udowodnić, że miłość jest ważniejsza niż tradycje.

Ale nikt mnie nie słuchał.

Złamali mnie.

Zniszczone życie
Pewnego dnia wyszedłem z domu, żeby spotkać się z Kasią.

Myślałem, że jeśli powiem jej, jak bardzo jest dla mnie ważna, zrozumie, że nie ustąpię.

Ale kiedy siedzieliśmy na ławce w parku, przytuleni, pojawili się oni.

Moi bracia i ich koledzy.

Podeszli do nas w milczeniu.

A potem uderzyli mnie.

Nie zdążyłem się zorientować, gdy ciosy spadały jeden za drugim.

Słyszałem, jak Kasia krzyczała, jak próbowała ich powstrzymać, ale nic nie mogła zrobić.

Bili mnie, aż ktoś z przechodniów nie interweniował.

Leżałem na ziemi, plułem krwią i patrzyłem, jak ona płacze.

I wiedziałem, że już jej nie zobaczę.

Ślub z rozkazu
Zabrali mnie do domu.

A następnego dnia ogłosili, że mam ślub.

Nawet nie wiedziałem, kto jest moją narzeczoną.

Nie wybierałem.

Nie chciałem.

Ale nikt mnie nie pytał.

Ślub odbył się szybko, bez większych uroczystości.

Ona – obca mi kobieta – była teraz moją żoną.

Patrzyłem na nią, a w środku była pustka.

A ona patrzyła na mnie z takim samym chłodem.

Wiedziała, że jej nie kocham.

Ale jej to nie obchodziło.

Nienawiść i ból
Mijały miesiące.

Próbowałem się przyzwyczaić.

Ale za każdym razem, gdy widziałem jej twarz, w środku rosła złość.

Za każdym razem, gdy słyszałem jej głos, chciałem uciec.

A ona…

Pogardzała mną.

— Myślisz o swojej dziwce? — pytała z szyderczym uśmiechem.

Milczałem.

Nie mogłem już nic czuć.

Dziecko, którego nie chciałem
Kiedy zaszła w ciążę, zrobiło mi się niedobrze.

To dziecko nie było owocem miłości.

To dziecko było wyrokiem.

Utrwaleniem kajdan, których nie mogłem zerwać.

Nie cieszyłem się.

Nie czułem niczego poza rozpaczą.

A potem…

Straciła dziecko.

Upadła, a kiedy podszedłem, krew już spływała po jej nogach.

Powinienem był czuć smutek po stracie.

Ale w środku było tylko ulżenie.

Patrzyła na mnie, jej usta drżały.

— Nie żałujesz, prawda?

Milczałem.

Bo miała rację.

Nie wiem, jak żyć dalej
Nie kocham jej.

Nie chcę z nią dzieci.

Nie chcę tego życia.

Ale co mam robić?

Jak mam odejść, gdy na moich barkach ciąży ciężar rodziny, oczekiwań, tradycji?

Nie wiem.

Po prostu chcę zniknąć.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 + 2 =

Moje cierpienie: nienawidzę swojej żony i nie chcę z nią mieć dziecka!