Mam neutralny związek z teściową, niewiele się widujemy i niewiele rozmawiamy. Ale wcześniej było inaczej. Teściowa była częstym gościem w moim mieszkaniu. Przychodziła nieproszona, bez ostrzeżenia o wizytach.
– Och, przechodziłam obok i postanowiłam wpaść do Ciebie – mówiła.
Przychodziła specjalnie po to, by krytykować moje posiłki, sprzątanie, a nawet narzekać na porządek.
– Zawsze masz bałagan w kuchni. Nie możesz po umyciu naczyń położyć wszystkiego na półkach – mówiła.
Teściowa nie chciała zrozumieć, że mnie to nie obchodzi, kurz w kuchni mnie nie obchodzi.
– Jeśli nie zauważyłaś, to mam ogromny brzuch ciążowy… nie mogę tak pracować i wszystko boli. A ona tylko przewróciła oczami, co sprawiło, że poczułam się jeszcze bardziej nieprzyjemnie.
Kiedy przyszedł mąż, poprosiłam go, żeby porozmawiał z mamą, co zrobił. Potem teściowa zapomniała o drodze do naszego domu. Dopiero po urodzeniu dziecka zaczęła przychodzić. A teraz zarzuty dotyczące wychowania dziecka się nie kończą. Każdego dnia przychodziła do nas z nową energią, by krytykować mnie od stóp do głów. Kiedy w końcu wyszła za mąż młodsza siostra męża, na naszej ulicy było święto. Teściowa całymi dniami spędzała się z córką, żeby kupić sukienkę, welon i buty. Teraz zaczęła do niej przychodzić i dawać jej rady. Byłam zadowolony z tego, dopóki coś się nie stało.
Mój mąż i ja spacerowaliśmy po parku, a kiedy zaczęło padać, postanowiliśmy pójść do teściowej, ponieważ mieszkała obok parku. Gdy szliśmy do niej, zadzwoniłam do niej. Przyjęła nas na oschle, powiedziała, że nic nie ma, może zaoferować tylko herbatę, chleb i masło. Kiedy piłam herbatę, mąż poszedł do sklepu. Kupił matce to, co uważał za stosowne. Podczas gdy mama narzekała swojemu ukochanemu synowi, że za dużo wydał, postanowiłam włożyć artykuły spożywcze. Kiedy otworzyłam lodówkę, zobaczyłam dużo jedzenia, zaczynając od sałatek, kończąc na gołąbkach.
– Mamo, więc powiedziałaś, że nic nie masz?
– Basia z mężem i dzieckiem mają po to przyjść, wczoraj gotowałam dla nich całą noc, a potem się pojawiliście. A co miałam zrobić?
Mój mąż i ja byliśmy w szoku, ponieważ traktowała nas jak kogoś obcego. Nie chcieliśmy już przychodzić do jej domu i nie mieliśmy już ochoty jej widzieć.



