Zosia i Szymon zaczęli spotykać się na studiach. Bardzo się kochali. Chcieli się pobrać po studiach,ale rodzice Szymons byli temu przeciwni. Dokładniej mówiąc, tylko matka Szymona była temu przeciwna. Ich zdaniem ich syn mógłby umawiać się z kimkolwiek, ale poślubić tylko tę, którą wybiorą oni. Szymon natychmiast powiedział im, że tak się nie stanie i przyprowadził swoją dziewczynę do domu, aby spotkała się z jego rodzicami. Rodzice Szymona natychmiast pokazali, że nie podoba im się ani ten pomysł, ani dziewczyna. Po spotkaniu matka Szymona poszła do akademika, w którym mieszkała Zosia. Zaczęła ciągnąć ją za włosy i kazała jej zostawić Szymona w spokoju. Zosia była wtedy kruchą, delikatną dziewczyną. Nie mogła sobie z nią poradzić. Po wyjściu przyszłej teściowej rozpłakała się. Kiedy Szymon przyszedł do niej, opowiedziała mu o wszystkim, co się wydarzyło.
Następnego dnia poszli do urzędu stanu cywilnego i wzięli ślub. Początkowo mieszkali w domu cioci Zosi. Dała im schronienie i pomagała, jak tylko mogła. Ponieważ rodzice Zosi mieszkali daleko, pomagali dzieciom tylko finansowo. Potem Szymon i Zosia postanowili otworzyć mały sklep. Pomysł się sprawdził i otworzyli drugi. Następnie otworzyli własną kawiarnię. Nie kontaktowali się z rodzicami Szymona; nawet kiedy urodził się ich wnuk, nie pogratulowali mu. Gdy wszystko się ułożyło, Zosia i Szymon kupili mieszkanie w Krakowie. Stopniowo brat i siostra Szymona zaczęli ich odwiedzać. Nawiązała się więź. Często przyjmowali gości ze strony męża. Kiedy urodziło się ich drugie dziecko, ku ich zaskoczeniu, rodzice Szymona przyszli im pogratulować. Szymek i Zosia zostawili wszystkie swoje żale w przeszłości i normalnie się z nimi komunikowali. W ten sposób minęło kilka lat. Pewnego dnia, gdy Zosia i Szymon wrócili do domu, zobaczyli swojego najstarszego syna płaczącego w kącie.
Okazało się, że babcia biła go, bo nie chciał jeść zupy. Szymon poprosił tylko matkę, by nie biła jego dzieci. Nie powiedział nic więcej. Niedługo po tej rozmowie Zosia wróciła wcześniej do domu i zobaczyła płaczącego młodszego syna. Podeszła do teściowej i ostrzegła ją, bynigdy więcej nie dotykała jej dzieci. Teściowa zaczęła mówić jej obraźliwe rzeczy, przypomniała sobie przeszłość i chciała ponownie złapać Zosię za włosy, a wszystko to na oczach dziecka. Dziewczynka złapała wtedy teściową za rękę i ścisnęła ją tak mocno, że na jej ramieniu pozostał duży siniak. Tym razem teściowa nie przeliczyła swoich sił. Zosia nie była już tą samą Zosią. Kiedy mężczyźni wrócili do domu i zobaczyli to wszystko, byli z niej dumni. Ojciec Szymona był bardzo szczęśliwy, że jego syn ma tak silną kobietę, ale jego teściowa wiedziała, że jeśli jeszcze raz dotknie swoich wnuków lub Zosię, z łatwością złamie jej rękę.


