Moja teściowa to naprawdę ciężki przypadek. Jest emerytowaną lekarką, a zachowuje się impulsywnie jak nastolatka. Najpierw coś zrobi, potem dopiero myśli o konsekwencjach. Jeśli w ogóle myśli. Musimy się teraz martwić z mężem, ponieważ postanowiła zabrać psa ze schroniska. I zabrała. I nie był to jakiś mały piesek, lecz ogromny, ważący powyżej 10 kg. Pomimo braku agresji, ma dużo energii i jest bardzo ciekawski. Niestety, nie jest odpowiednio wychowany. Ciągnie na smyczy jak traktor, a teściowa nie jest w stanie go powstrzymać. Teraz pytanie – kto powinien wychodzić z psem na spacer? Oczywiście, odpowiedź jest prosta: albo mąż, albo ja. Dobra wieczór. Wychodzimy na spacer z rodziną, idziemy do teściowej i zabieramy psa ze sobą. A co rano, przed pracą? To już nie jest łatwe.
Kiedyś teściowa nakarmiła psa czymś szkodliwym. I pies miał zatrucie. Teściowa zadzwoniła w środku nocy, a mój mąż pojechał jej pomóc. Zabraliśmy psa do całodobowego weterynarza, żeby go wyleczyć. Ale to kosztowało tak dużo… oczywiście, rachunek zapłacił mój mąż. Teściowa, jak zwykle, nie myśląc o konsekwencjach, zapisuje psa na kursy u kynologa. A kto ma zabrać teściową z psem na te kursy? Oczywiście, ja albo mój mąż. Teściowa boi się wsiąść z nim do transportu bo boi się, że straci nad nim kontrolę. Taksówka z kolei jest zbyt droga. Kilka tygodni temu teściowa postanowiła odwiedzić swoją siostrę, która mieszka w innym mieście. Wtedy zdecydował siaę na wyjazd.
A co z psem? Nie, nie zabrała go ze sobą. Ale z powodu samotności pies zaczął tęsknić. Zaczął wyć. Wyobraźcie sobie, jak bardzo wył, że nawet Pies Baskerville’ów byłby przerażony. Wyobraźcie sobie, co musiałem usłyszeć od sąsiadów mojej teściowej, kiedy przyszłam następnego dnia rano na spacer z psem. Musiałam zabrać psa do siebie. Dzieci i pies byli w siódmym niebie, ale mój mąż i ja czuliśmy się jak w siódmym kręgu piekła Dantego… Po powrocie teściowej, mój mąż zorganizował jej pogadankę na temat: „odpowiadamy za tych, których mam pod opieką”. Czy to zadziałało? Wątpię. Będziemy musieli nadal opiekować się psem. Czy powinniśmy go z powrotem oddać do schroniska? To nie jest ludzkie.



