Moja teściowa myśli tylko o sobie. I mówię to nie dlatego, że jest moją teściową i nie nawiązałyśmy jeszcze dobrej relacji. Może się mylę, ale myślę, że zrozumiecie mnie, gdy opowiem całą historię.
Mój mąż i ja jesteśmy małżeństwem od 15 lat. Kiedy się pobraliśmy, zaczęliśmy mieszkać w moim dwupokojowym mieszkaniu, które dostaliśmy od dziadka. Wychowaliśmy dwie córki w tym mieszkaniu.
Na początku mieliśmy wystarczająco dużo miejsca, ale dziewczynki rosną i potrzebują osobistej przestrzeni. Niedawno robiliśmy remont, ale to nie sprawiło, że nagle zrobiło się więcej miejsca. A w tym samym czasie moja teściowa kupiła trzypokojowe mieszkanie w centrum!
Małgorzata zaraz po naszym ślubie pojechała do pracy do Niemiec. Potem jej matka, a babcia męża, zachorowała i wpadła w śpiączkę. Teściowa zostawiła nam babcię. Potem obiecała, że nam pomoże, a później nawet kupi nam mieszkanie. Tylko ze łzami w oczach prosiła o opiekę nad babcią. Staruszka była z nami do końca.
Ale pogrążona w dobrym życiu Małgorzata szybko zapomniała o swoich obietnicach. Wysyłała pieniądze tylko na święta, a nawet wtedy jakieś nędzne kwoty. Nie przyszła na pogrzeb babci ani na narodziny wnuczek. Na początku narzekałam, ale potem zdecydowałam, że skoro jest taka szczęśliwa, to niech sama tam zamieszka. A po 15 latach postanowiła wrócić do domu.
Teściowa kupiła trzypokojowe mieszkanie w centrum. Ale mieszkanie było w nowym budownictwie, więc potrzebny był remont. Nie miała na to wystarczających oszczędności, więc sprzedała swoje stare mieszkanie. Umeblowała tam wszystko według najnowszych trendów i zaprosiła nas na parapetówkę.
To wkurzyło mnie! Jak można wydać tyle pieniędzy na trzypokojowe mieszkanie w centrum, skoro wnuki nie mają zapewnionego mieszkania?
Ale kiedy przyszliśmy na parapetówkę, zrozumieliśmy, o co w tym wszystkim chodzi. Okazuje się, że Małgorzata zamierza wyjść za mąż. Spotkała mężczyznę prawie 10 lat młodszego od niej, a on się jej oświadczył. Postanowiła więc zbudować rodzinne gniazdo.
Patrzyliśmy z mężem na to wszystko i byliśmy zdumieni. Znalazła pieniądze na zakup mieszkania, ale dla naszych córek nic nie znalazła.
Rozumieliśmy, że teściowa myśli tylko o sobie i przyszłość wnuczek wcale nie zaprząta jej myśli. Jeśli tak, to my też nie jesteśmy zainteresowani jej przyszłością. Teraz nie ma wnuczek, a dziewczynki nie mają babci. Żyliśmy bez niej 15 lat i będziemy żyć tak samo. Czy nie mam racji?



