Moja teściowa jest dziwną kobietą. Na początku mojego związku z moim mężem Markiem, uważałam że jego mama jest niesamowitą osobą. Mimo swoich sześćdziesięciu kilku lat na karku, była bardzo aktywną kobietą. Jeździła do sanatorium, chodziła do uniwersytetu trzeciego wieku, chodziła na różne kursy dla emerytów. Jednak gdy bliżej ją poznałam, uznałam, że jej zachowanie nie przystoi kobiecie w jej wieku, po prostu było nieodpowiedzialne i nieprzemyślane. Ostatnia prośba teściowej, utwierdziła mnie w przekonaniu, że matka mojego męża jest zupełnie bezmyślną osobą.
Kilka tygodni temu przyjechała do naszego mieszkania, aby zapytać, czy może z nami zamieszkać. Przyznam, że mnie i męża zupełnie zamurowało, gdy usłyszeliśmy jej pytanie. Marek kocha swoją matkę, ale wie, że gdyby z nami zamieszkała, między nami doszłoby do rychłego rozwodu, więc grzecznie oboje odmówiliśmy. Wtedy dowiedzieliśmy się, że teściowa kilka miesięcy wcześniej sprzedała swoje mieszkanie, w którym mieszkała od czterdziestu lat i wszystkie pieniądze wydała na rejs po Morzu Śródziemnym, o którym jak twierdziła, marzyła od młodych lat. Resztę pieniędzy, która jej została, wydała na ubrania podczas swojego pobytu w Paryżu i teraz nie dość, że nie ma gdzie mieszkać, to jeszcze wydała wszystkie swoje oszczędności na głupoty.
– Mamo, jak mogłaś być tak bezmyślna? Czy ty w ogóle nie myślisz o swojej przyszłości? Jak mogłaś wszystkie swoje pieniądze wydać na przyjemności? – zapytał matkę Marek.
– Och synu, a co mi pozostało w życiu. Uważam, że życie składa się z tych pięknych chwil które się pamięta, a ja chcę dużo zapamiętać. Ci którzy nie ryzykują, mają bardzo nudne życie. – odparła moja teściowa.
– Mamo, cieszę się, że jesteś energiczna i pełna życia, ale czy rozumiesz co zrobiłaś sprzedając mieszkanie? Zostałaś bez dachu nad głową! – Marek starał się wytłumaczyć jej powagę sytuacji.
– Marku, wiesz, że będę Wam pomagać, nawet nie zauważycie mojej obecności, a jak Beatka zajdzie w ciążę, będę niezbędną pomocą! – teściowa stała przy swoim – jednak jeśli nie chcecie, na pewno ktoś z rodziny weźmie mnie pod swój dach, przecież zawsze żyliśmy w zgodzie – trajkotała radoście kobieta.
Marek starał się spokojnie tłumaczyć mamie, w jakieś sytuacji, nas stawia, prosząc o dach nad głową. Sami mieszkaliśmy w niewielkim, dwupokojowym mieszkaniu, a w przyszłości planowaliśmy dzieci. Nie było w nim miejsca dla teściowej. Kobieta jakby niewzruszona odparła, że w takim razie poszuka lokum u dalszej rodziny. Jednak mnie i męża przeraziła jej beztroska. Zachowywała się jakby nic się nie stało.
Podejście mojej teściowej jest godne podziwu. W jej prawie 70-letnim ciele jest cudowna, młoda dusza. Jednak mam wrażenie, że nie zdaje sobie sprawy, że teraz jej życie będzie trudne. Liczy na rodzinę, jednak ja nie mam zamiaru przyjmować jej pod swój dach. Moje obawy się potwierdziły, kiedy po kilku dniach odwiedziła nas po raz kolejny i powiedziała, że nadal nie ma gdzie mieszkać, widziałam, że już nie jest tak radosna. Chyba zaczęła docierać do niej powaga całej sytuacji. Wysprzedała cały swój majątek i na co teraz liczyła? Na litość?
Myślałam, że ludzie w tym wieku mają więcej oleju w głowie, ale nie moja teściowa. Ona ma w głowie zabawę i przyjemności. Dlaczego teraz ja mam płacić za jej głupie pomysły i zupełną bezmyślność? Mój mąż się waha, jednak ja staram się być nieustępliwa. Czy mam rację?



