Często słyszy się od synowych, że ich teściowe je obrażają, poniżają, wtrącają się w relacje między między nimi a mężami oraz nie wykazują zainteresowania wnukami czy innymi sprawami. W zestawieniu z takimi historiami mój problem wydaje się niewielki, lecz osobiście nie śmiałbaym się z tego. Moja teściowa jest wyjątkowo życzliwa i zawsze wspiera nas we wszystkim, pomaga w obowiązkach domowych i spędza czas z dziećmi. W razie trudności potrafi także udzielić trafnych rad. Z tego względu nie chciałabym jej zranić w żaden sposób.
Nie mam jednak pomysłu, jak subtelnie rozwiązać tę sytuację. Faktem jest, że teściowa ma pewną obsesję na punkcie pościeli. Może kiedyś doświadczyła jej braku, a może to wynika z innych przyczyn, lecz co roku święta kojarzą nam się z zestawem pościeli od niej. Być może można by ten prezent dawać bezpośrednio, na przykład w przypadku napotkania okazji podczas wyprzedaży.
Moje próby stawienia oporu napotykają na przekonanie ze strony teściowej, że wcale nie mam tyle pościeli, żeby mi wystarczyło, czy było za dużo. Moje szafki są jednak wypełnione nią po brzegi. W niektórych przypadkach prezenty są dla mnie niewłaściwe, co można wywnioskować z ich rozmiarów. Widać, że teściowa nie dostrzega różnic w rozmiarach pościeli. Nie zawsze również jestem zadowolona z jakości materiału.
Być może teściowa mogłaby zakupić coś syntetycznego lub bieliznę o bardziej gęstej fakturze. Czasem kolory bielizny są po prostu nieodpowiednie, jednak nie mogę tego otwarcie wyrazić, aby nie urazić jej uczuć. Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem jest niekorzystanie z tych prezentów, przekazywanie ich dalej lub nawet wyrzucanie. Niestety teściowa jest bardzo wrażliwa na punkcie swoich prezentów, niezależnie od tego, czy są one używane, czy nie. Dlatego przy każdej okazji z niecierpliwością czekam na nowy komplet pościeli od mojej teściowej i staram się przyjąć ten prezent z uśmiechem na twarzy.
Próbowałam zainicjować rozmowę z mężem, aby wspólnie rozwiązać ten problem, lecz on tylko odbił piłeczkę, mówiąc: „Nie chcę się mieszać w kobiece sprawy, radź sobie sama”. Zrozumiałe, że próżno liczyć na jego wsparcie, gdyż nie zdobyłby się na stawienie czoła swojej własnej matce. Czy ktoś mógłby mi podpowiedzieć, jak mam postąpić w tej sytuacji?



