Moja teściowa, była bardzo zadowolona ze mnie, jako zięcia i nie mogła się nacieszyć, że jej rozwiedziona córka ma tak wspaniałego męża. Była szczęśliwa, dopóki nie poprosiła mnie o pomoc dla swojego najmłodszego syna.

Przed ślubem ze mną, Alicja była już mężatką. Wyskoczyła z domu w młodym wieku, osiemnastu lat, kiedy miłość zasłoniła jej oczy, pomieszkała trochę z Andrzejem i rozstali się w trzecim roku wspólnego życia.

Alicję poznałem później, gdy miała dwadzieścia siedem lat. Nie szukała nowego związku i z pewnością nie spieszyło jej się do ponownego zamążpójścia, ale było nam razem dobrze i sama nie mogła się doczekać, kiedy wyjdzie za mąż.

Jej rodzice bardzo mnie lubili, bo miałem już samochód, mieszkanie i dobrą pracę. Jeszcze przed ślubem, rozpieszczałem Alicję kolacjami w drogich restauracjach i wycieczkami zagranicznymi, a po ślubie wyjeżdżaliśmy jeszcze częściej, w miarę jak pozwalały na to okoliczności.

Moja teściowa i nie przesadzam, była zachwycona swoim zięciem. Chwaliła mnie za każdym razem, gdy się spotykaliśmy. Jestem pewien, że przez jakiś czas mnie uwielbiała, dopóki nie poprosiła mnie o pożyczenie pieniędzy, swojemu młodszemu synowi. Wpadł w złe towarzystwo, popadł w długi, a ten dzieciak miał dopiero dwadzieścia jeden lat i całe życie przed sobą.

Uznałem, że spadające z nieba darmowe pieniądze, niczego go nie nauczą, podobnie jak jego matki. Nie chciałem marnować własnych pieniędzy, których nie miałem szans odzyskać, więc odmówiłem. Zaproponowałem teściowej, żeby zaciągnęła kredyt bankowy na własne nazwisko, aby spłacić dług syna.

Potem nasze relacje się pogorszyły, czego można się było spodziewać. Moja teściowa, nagle zaczęła sobie przypominać, że Andrzej był podobno sto razy lepszy ode mnie i zachęcała Alicję, mówiąc: „Pamiętaj, Andrzej zawsze robił to i tamto, Andrzej zawsze kupował to i tamto…”.

Trwa to już od ponad roku. Moja złośliwa teściowa ma do mnie pretensje o to, że odmówiłem jej pożyczenia pieniędzy. Być może, gdyby nie Alicja, która wie, jak mnie uspokoić i pocieszyć, to już bym tej kobiecie, nie raz coś powiedział, ale Alicja prosi mnie, żebym jeszcze trochę poczekał, aż skończy się cała ta biurokracja z długiem brata, a wtedy jej matka na pewno znów będzie mnie szanować i zapomni o Andrzeju. To żadna pociecha…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

czternaście + dziewiętnaście =

Moja teściowa, była bardzo zadowolona ze mnie, jako zięcia i nie mogła się nacieszyć, że jej rozwiedziona córka ma tak wspaniałego męża. Była szczęśliwa, dopóki nie poprosiła mnie o pomoc dla swojego najmłodszego syna.