Nigdy nie miałyśmy z moją teściową bliskich i dobrych relacji, ale również się nie kłóciłyśmy. Czasami wyrażała swoje pretensje i niezadowolenie, ale przyzwyczaiłam się do tego. Szanowałam ją. Była wspaniałą babcią dla moich dzieci, pomagała mi w opiece nad nimi na wiele sposobów i nie zachowywała się nieprzyjemnie. Co najwyżej, miała pewne wymagania. Jednak dopiero niedawno stało się coś, co nas zszokowało.
Domek letniskowy z działką, który odziedziczyłam po mojej babci, był mały, ale przytulny. Teściowa często nam tu pomagała. Przyjeżdżała i pracowała w ogrodzie. To było jej ukochane zajęcie. Sadziła, kopała grządki i pomagała w pielęgnacji roślin. Jednak niedawno doszło do incydentu, po którym wszystko się zmieniło. Postanowiłam wykorzystać jagody, by zrobić dżem, więc pojechałam do działkę.
Kiedy dotarłam na miejsce, zauważyłam, że na krzakach nie została ani jedna jagoda. Natychmiast zaczęły krążyć myśli w mojej głowie. Sąsiedzi nie mogli tego zrobić – w naszej wiosce to niedopuszczalne. Kto mógłby to zrobić? W trakcie moich rozważań przyszła do mnie na herbatę sąsiadka, staruszka Danuta. Zadawała pytania: „Dlaczego Twoja teściowa sama zbierała jagody? Przynajmniej moglibyście jej pomóc. To starsza kobieta, pewnie miała trudności. Sama dobrze wiem, jak to jest.” Wtedy dopiero zrozumiałam, o co jej chodziło. Byłam zaskoczona, bo taka sytuacja nigdy wcześniej nie miała miejsca. Przynajmniej ja o tym nie wiedziałam. Postanowiłam więc skontaktować się z moją teściową.
Zadzwoniłam do niej i zapytałam: „Byłaś ostatnio na naszej działce?” Ona odpowiedziała: „Tak, zebrałam jagody dla dzieci mojej córki. Najpierw poszłam na rynek, ale tam ceny były tak wysokie, że postanowiłam zebrać trochę u Was. Nie potrzebowałam ich wiele.” Ja na to: „Ja potrzebowałam dużo jagód. Chciałam je zebrać na dżem. Nawet już kupiłam cukier. Czy nie mogłaś się skonsultować ze mną? Zerwałaś wszystkie jagody na raz.” Ona odpowiedziała: „Nic się nie stało, wkrótce dojrzeją nowe jagody i z nich też można będzie zrobić dżem.” Ja na to: „Czy przynajmniej Ci jest głupio? Chodzi o to, że nie skonsultowałaś się z nami. Nie chodzi o ilość jagód. Przepraszam, ale szkoda, że dzieci siostry męża zjadły jagody, a nasze nic nie dostaną. „Mój syn też z Tobą rozmawiał, ale to wywołało awanturę. Przyszła tylko ta kłótnia latem i pogodziliśmy się, bo już niedługo zacznie się nowy sezon jagód…”




