Dzisiaj znowu mam ciężko na sercu i muszę spisać to wszystko tylko kartki mojego dziennika potrafią mnie zrozumieć.
Moja szwagierka, Agnieszka, odpoczywała na kolejnych wakacjach w Kołobrzegu, podczas gdy my z Piotrem tkwiliśmy po uszy w remoncie i odkładaliśmy każdy grosz z naszych wypłat. Teraz, gdy jej się pogorszyło, wymaga od nas wygód, których sama wtedy nie chciała sobie zapewnić.
Zaraz po śmierci babci Piotra odziedziczyliśmy z Agnieszką dom na przedmieściach Krakowa z lat PRL-u, daleki od współczesnych standardów, ale z potencjałem. Dom miał dwa osobne wejścia, więc teoretycznie mogły tam mieszkać dwie rodziny. Dzieliliśmy się podwórkiem, ogrodem i liczbą pokoi po równo.
Podział majątku poszedł zadziwiająco spokojnie. Teściowa machnęła tylko ręką, bo całe jej serce zostało w miejskim bloku w centrum Krakowa. Od razu więc powiedziała dzieciom zróbcie, co wam się podoba.
Mój Piotr i mąż Agnieszki, Tomek, zrobili szybki przegląd i pierwsze prace naprawcze naprawili dach, wzmocnili fundamenty, sfinansowaliśmy to wspólnie. Potem chciałam, byśmy podzielili koszty kolejnych prac. Agnieszka się zbulwersowała. Nie będę inwestować w taką ruderę, na co mi to? zdenerwowała się. Tomek, jak zwykle unikający kłótni, spuścił wzrok i się wycofał.
Wyobrażenie o naszym własnym domu było dla mnie spełnieniem marzeń po latach wynajmu klitki na Bronowicach. Mieliśmy samochód, wieś Słomniki była blisko Krakowa, więc dojazdy nie odstraszały. Wiedziałam, że dom od podstaw kosztowałby nas majątek w złotówkach, więc nie wybrzydzałam.
Dla Agnieszki dom miał być tylko letnią bazą grill, hamak, dwa tygodnie w roku i do domu. Od razu powiedziała jasno, byśmy się na nią nie oglądali.
Cztery lata harówki, wzięty kredyt w złotych i nasza połowa wyglądała, jak marzenie. Nowa łazienka, centralne ogrzewanie, wymienione okna, nowa instalacja elektryczna, bielutka weranda Pracowaliśmy jak mrówki. Sypialnie i kuchnia wszystko zrobione przez nas, przez dnie i noce.
Agnieszka tymczasem jeździła po Europie, głównie do Włoch, relacjonując to na Facebooku. Nie interesowało jej, co się dzieje w jej części domu. Ale potem urodziła synka, Bartka, i zostało tylko macierzyńskie. Turystyka się skończyła, a pieniądze zaczęły szybko topnieć.
Nagle przypomniała sobie o swoim domu. Zrobiło się duszno w bloku, a w Słomnikach Bartek mógłby hasaś po trawie i wrzeszczeć dowoli. Akurat w tym okresie my się już przeprowadziliśmy, a nasze mieszkanie wynajęliśmy. Agnieszka nie ruszyła swojej połowy, więc wszystko się tam rozpadało nie miała ogrzewania, a zaplecze sanitarne ledwo zipało. Przyjechała z walizką na kilka dni, prosząc, by mogła spać u nas musiałam ulec.
Z dzieckiem robiło się głośno i nerwowo. Agnieszka była u siebie, robiła co chciała zupełnie nie przejmowała się nikim dookoła. Pracując zdalnie miałam coraz trudniej, dlatego przeniosłam się na jakiś czas do przyjaciółki, Kasi. Akurat jechała wtedy na szkolenie, więc moja obecność tylko jej pomogła.
Musiałam wrócić po kilku tygodniach, bo mama się rozchorowała. Zaskoczyło mnie, gdy zastałam Agnieszkę ciągle u nas. Zachowywała się, jakby tu mieszkała. Zapytałam więc wprost, kiedy się wyprowadzi.
Gdzie mam iść? Z dzieckiem tu nam dobrze odpowiedziała rzeczowo.
Jutro odwozimy cię do miasta powiedziałam spokojnie.
Nie chcę wracać do Krakowa.
Skoro nie potrafiłaś nawet posprzątać przez cały czas, wracaj do siebie tu nie jest hotel odparłam zirytowana.
Jakim prawem mnie wyrzucasz? Przecież to mój dom!
Twój dom jest za ścianą, idź do siebie odcięłam krótko.
Chciała nastawić Tomka przeciwko mnie, ale i on uznał, że przesadza. Obraziła się, spakowała i pojechała. Chwilę potem zadzwoniła teściowa:
Nie powinnaś jej wyrzucać, to jej majątek!
Piotr odpowiedział:
Mogła zostać u siebie, tam jest panią, my jej nie zabraniamy.
Ale jak mieszkać tam z dzieckiem? Bez łazienki, a piec od lat nie działa! denerwowała się teściowa. Powinniście się zająć rodziną.
Tu Piotrowi puściły nerwy. Powiedział teściowej wprost, że wspólna inwestycja byłaby tańsza, ale Agnieszka nie chciała. Dlaczego więc mamy poświęcać się za kogoś, kto sam zrezygnował?
Zaproponowaliśmy Agnieszce inne rozwiązanie. Moja mama chętnie odkupiłaby jej połowę. Ale Agnieszka zażyczyła sobie taki majątek w złotówkach, że za tyle można by kupić gotowy dom w lepszym stanie! Nie zgodziliśmy się.
Od tamtego czasu tylko się kłócimy. Teściowa ma ciągłe pretensje, a Agnieszka wpada na wieś rzadko, ale gdy już przyjeżdża, robi hałas, imprezuje i psuje wszystko, co może na podwórku.
Zaczęliśmy stawiać płot jeden, solidny, dzielący ogrody raz na zawsze. Dość już kompromisów. Widocznie Agnieszka właśnie tego chciała.


