Moja synowa i ja miałyśmy idealną relację, ale za to ona i mój syn nie dogadywali się zbyt dobrze. A pewnego ranka…

Nawet kiedy poznałam moją przyszłą synową w tym czasie, wydawało mi się, że jest bardzo dobrą, dobrze wychowaną i miłą dziewczyną, która może opiekować się domem i moim synem, a w przyszłości także wnukami. Miałyśmy dobry kontakt, wkrótce już nazywała mnie „mamą”, a ja ją moją „dziewczynką”. Podczas wszelkiego rodzaju sporów zawsze byłam po stronie mojej synowej i odwiedzała mnie częściej niż mój własny syn. W sumie stała się dla mnie córką, moją najbliższą przyjaciółką, a nawet ufała mi bardziej niż mężowi.

Na początku nowożeńcy mieszkali ze mną, a synowa nawet nie pozwoliła mi normalnie pracować, ponieważ według niej młodość należy przeżyć tak, aby na starość cały dzień siedzieć w domu na kanapie i nic nie robić. Mimo to często jej pomagałam: ugotowałam coś do jedzenia, starłam kurze, nastawiłam pralkę… Wkrótce syn i synowa przeprowadzili się do swojego domu, ale to nie powstrzymało synowej przed częstym odwiedzaniem mnie, przynoszeniem mi swoich specjałów i tym podobne.

Ale w całej tej miłości i trosce synowej nie zauważyłam, jak pogorszyły się ich relacje z mężem, a raz poważnie nawet pokłócili się. Cóż, w efekcie tego wszystkiego, po przebudzeniu pewnego ranka zobaczyłam, że moja synowa napisała do mnie: „droga przyszła była teściowo, chcę Cię zaprosić na naszą sprawę rozwodową!”. Tego się nie spodziewałam, ale jeszcze bardziej się nie spodziewałam, że nawet po rozwodzie synowa pozostanie dla mnie bardzo bliską osobą.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery + dwanaście =

Moja synowa i ja miałyśmy idealną relację, ale za to ona i mój syn nie dogadywali się zbyt dobrze. A pewnego ranka…