Moja rodzina przestała ze mną rozmawiać, ponieważ nie chciałam spłacać kredytu mojej ciotki

Zerwałam kontakt z moją rodziną ponad 2 lata temu i zamieszkałam z moją 7-letnią córką w starym, rozwalającym się mieszkaniu po dziadku, które otrzymałam w spadku. Podjęłam tę decyzję, ponieważ miałam dość problemów, które tworzyły razem moja matka i chrzestna.

Znalazłam pracę na pełen etat, w której się spełniałam, a mój były mąż regularnie płacił alimenty. Z czasem udało mi się zaoszczędzić wystarczająco dużo pieniędzy, aby zrobić remont rozpadającego się mieszkania. Zainwestowałam w to sporo środków, ale było warto. Ciężko było zasnąć, kiedy z sufitu walał się gruz, a w kranie nie było ciepłej wody. Byłam zadowolona z efektów końcowych.

Po rozwodzie z mężem byłam w trudnej sytuacji finansowej. Musiałam pożyczać od rodziny i przyjaciół, a wszyscy mnie osądzali, myśląc, że zrujnowałam swoją rodzinę. W jaki sposób była to moja wina, skoro Dawid zdradził mnie z moją własną przyjaciółką? Moich bliskich to natomiast w ogóle nie obchodziło. Moja chrzestna wmawiała mi i mojej matce, że byłam nieudacznikiem i wychwalała swoją własną córkę, która była w udanym małżeństwie z dziećmi, samochodem i domem.

Bardzo się zasmuciłam, słysząc takie słowa od własnej chrzestnej. Przestałam z nią rozmawiać i skupiłam się na swoim prywatnym życiu. Pewnego dnia postanowiła do mnie zadzwonić z wielką prośbą. Tym razem powstrzymała się od chwalenia swojej rodziny. Przyznała, że przeżywali trudne chwile. Oprócz spłaty hipoteki, mieli kredyt na samochód i remont domu.

Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, co mogłam dla niej zrobić. Byłam wtedy samotną matką 5-letniego dziecka i ledwo wiązałam koniec z końcem. Moja ciotka chciała, abym sprzedała moje mieszkanie, przeprowadziła się do matki i pożyczyła pieniądze na spłatę kredytu. Mówiła, że chętnie zwróci wszystko wtedy, kiedy będzie mogła. Nawet z odsetkami!

Byłam oburzona. Co to był w ogóle za pomysł? Najpierw nazywała mnie nieudacznikiem, a potem oczekiwała pomocy moim koszyem. Dlaczego miałabym sprzedać swoje mieszkanie, by mogła spłacić kredyt?

Odmówiłam prośbie ciotki. Byłam zaskoczona reakcją mojej matki, która nazwała mnie samolubem. Od tego czasu moje kontakty z rodziną są prawie zerowe. Jestem przekonana, że mam rację, choć czuję się z tym źle. Może rzeczywiście powinnam wcześniej pomóc mojej chrzestnej i sprzedać mieszkanie?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 + 11 =

Moja rodzina przestała ze mną rozmawiać, ponieważ nie chciałam spłacać kredytu mojej ciotki