Obwiniam moich rodziców za to, że nigdy nie pokazali mi swojej miłości i zostawili mnie na pastwę losu.
Rozwiedli się i każdy poszedł w swoją stronę, a mnie jakby przestali dostrzegać i porzucili jak jakiegoś psa, który się im znudził. Przerzucali mnie z jednego domu do drugiego. Większość czasu spędzałam z matką, ale kiedy znalazła sobie partnera, wszystko się zmieniło. On zaczął rządzić w naszym domu.
Zarzucał mi, że mój ojciec nie daje wystarczająco dużo pieniędzy na moje utrzymanie. Zmuszał matkę do tego, żeby prosiła o pieniądze swoich rodziców, a moich dziadków, bo on „nie będzie dawał na obcego bachora ani grosza”. Matka zamiast coś powiedzieć robiła wszystko tak, jak on chciał i ani razu mu się nie sprzeciwiła w niczym.
Miesiąc temu ogromnie się pokłócili i to o jakąś bzdurę. On jednak na nią krzyczał nawet ją uderzył, a ja nie mogłam już na to patrzeć i próbowałam bronić matki. Partner matki wtedy jednak się wściekł, zachowywał się, jakby wręcz oszalał. Powiedziałam mu, żeby przestał krzyczeć, a on wstał i uderzył mnie w twarz. Upadłam i straciłam przytomność. Nawet nie pamiętam dokładnie, co się stało, ale najprawdopodobniej uderzyłam głową w krawędź szafki, bo kiedy się ocknęłam, miałam krew we włosach i bolącą ranę głowy.
Moja głupia matka zamiast mu coś powiedzieć wybaczyła mu i on został w domu, a mnie wyrzuciła z mieszkania i kazała iść do ojca! Odeszłam, ale wiem, że kiedyś będzie tego żałować, bo to jasne, że on znajdzie sobie inną (jest młodszy od matki o 10 lat), a ona zostanie sama. Ja już nie chcę jej znać.
Ludzie, nie miejcie dzieci, jeśli nie chcecie się nimi zajmować i zamierzacie je traktować jak śmiecie. Nie każcie im płacić za swoje błędy! Tacy rodzice nikomu nie są potrzebni. Zostańcie sami, ale na Boga, nie róbcie dzieci! Bo my cierpimy, a nie nie jesteśmy niczemu winne.



