Moja mama zapracowała się na śmierć!

Mój tata Marek był zawodowym żołnierzem, więc porządek w mieszkaniu musiał być nienaganny. Gdy tylko znalazł kurz lub skarpetki nie w tej szufladzie niż zwykle, robił mamie nieprzyjemne uwagi, więc aby uniknąć upomnień, starała się jak mogła, aby każdego dnia dom wyglądał idealnie. Kiedy byłam dzieckiem i chodziłam do szkoły, mama codziennie odrabiała ze mną lekcje, na ojca nigdy nie mogłam liczyć w tej kwestii. Mama pragnęła, żebym wyrosła na szczęśliwą kobietę. Nie chciała aby dziecko wiedziało o problemach swoich rodziców, dlatego nigdy się nie żaliła. Dojrzałam, zaczęłam studiować i wyprowadziłam się z domu. Od tego momentu mamie było nieco łatwiej, mniej ubrań do prania i prasowania. Kiedyś mama mi się zwierzyła, że poruszyła przy mężu temat prac domowych. Twierdziła, że kochający mąż powinien pomagać żonie przy codziennych czynnościach, aby ją odciążyć. Tata miał jedną odpowiedź. On pracuje, przychodzi zmęczony i ma prawo odpocząć! Ona natomiast jest kobietą i prace w domu są jej obowiązkiem! On nie rozumiał, że praca w domu jest równie ciężka i wyczerpująca jak praca zarobkowa.

Nawet w weekendy moja mama nie miała wolnego czasu, aby zrobić to co sprawiałoby jej przyjemność. Musiała odwiedzić rodziców, zrobić zakupy, i samodzielnie zanieść ciężkie torby do domu, bo ojciec miał ważniejsze sprawy na głowie, mecz albo czytanie gazety.

Następnego poranka mama bardzo źle się czuła. Zadzwoniła do mnie i mi o tym powiedziała. Poradziłam jej, aby udała sie do lekarza i odpoczęła, ale stwierdziła, że nie ma czasu. Ojciec udawał, że nie widzi złego samopoczucia mamy, żeby nie musiał jej pomagać. Ubrała się i poszła do pracy, a tam nagle poczuła ostry ból w głowie i drętwienie całej lewej strony ciała, o czym zdążyła powiedzieć koleżance, a potem upadła i straciła przytomność. Doznała rozległego wylewu do mózgu z przepracowania i ciężaru, jaki spoczywał na jej wątłych kobiecych barkach. Tego ranka po raz ostatni rozmawiałam z mamą.

Od jej śmierci minęły trzy miesiące. Tata codziennie odwiedza jej grób i płacze gorzkimi łzami, że jej nie doceniał jak na to zasługiwała. Zrozumiał, że powinien był podzielić między nich obowiązki, które doprowadziły do przedwczesnej śmierci mojej mamy i jego żony. Gdyby okazał trochę serca i miłości razem, dożyliby sędziwego wieku, jednak za późno doszedł do tego wniosku. Los kazał zapłacić ojcu najwyższą cenę, za swoje błędy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiem − dwa =

Moja mama zapracowała się na śmierć!