Moja mama podarowała mi kotkę, która nie mogła znaleźć domu. Ja wcale nie byłam zadowolona z takiego prezentu, bo spodziewałam się dziecka. A kotka okazała się prawdziwym darem losu!

Do zestawu opuchniętych kostek, bolących pleców i ciężaru w brzuchu, dołożono mi futrzanego kota.

Zwierzę domowe mamy urodziło cztery kocięta, wszystkie brytyjskie. Trzy z nich udało się łatwo oddać, ale ostatnia kotka nie mogła znaleźć domu. Była już stosunkowo dorosła, a ludzie interesowali się tylko małymi kociakami, więc mama oddała kotkę nam.

Wówczas nie byłam zachwycona tym prezentem, ale z biegiem czasu zdałam sobie sprawę, jak wiernym przyjacielem było zwierzę. Od naszego przyjazdu ze szpitala położniczego kotka nie odstępowała mojej córki na krok, cały czas czuwała przy niej. Stała się najlepszą futrzaną nianią w historii. Po tym, jak po raz pierwszy zobaczyłam kota w łóżeczku, surowo tego zabroniłam, po pierwsze, to niehigieniczne, a po drugie, bałam się, że będzie leżał na twarzy dziecka i… Więc wyobraźcie sobie to i…

Moja córeczka zasnęła, ja poszłam do łazienki, zajęłam się praniem, wkładaniem brudnych ubrań do pralki, odplamianiem czegoś. Nagle kotka wydała z siebie ostre i głośne miauknięcie, po czym pojawiła się na progu łazienki z puszystym ogonem uniesionym w podnieceniu i oczami sygnalizującymi kłopoty. Podbiegłam do córki.

Jak na swój wiek nie potrafiła jeszcze utrzymać głowy, choć próbowała, a na bok mogła się przekręcić tylko z niewielką pomocą z mojej strony. A ponieważ w dzisiejszych czasach dzieci nie są zawijane w pieluszki, mojej gimnastyczce udało się obrócić na bok, potem najprawdopodobniej obróciła się na brzuszek i jej twarz spoczęła na poduszce, a pieluszka, która była obok, w jakiś sposób okrywała jej głowę. Córka próbowała się podnieść, ale za każdym razem jej nos znów uderzał o poduszkę, a moja mała dziewczynka zaczęła coraz ciężej oddychać. Kiedy przybiegłam, dziecko było już czerwone z wyczerpania i braku powietrza, nie mogło nawet płakać w tej pozycji. Dziękuję mojej kotce za to, że zareagowała na czas i zawołała mnie.

Teraz łączy ją z moją córką szczególna więź, bardzo kocha dziewczynkę.

Córka została niedawno zaprowadzona do żłobka i było to dla kotki prawdziwe wyzwanie – spędzić cały dzień w domu bez swojej przyjaciółki, z którą jest przyzwyczajona zawsze przebywać. Teraz dołączę do grona zdrajców, bo idę do pracy i nie będzie mnie w domu przez cały dzień. Kotka będzie musiała przyzwyczaić się do nowej rutyny w naszej rodzinie i cieszyć się wieczornymi spotkaniami.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 + piętnaście =

Moja mama podarowała mi kotkę, która nie mogła znaleźć domu. Ja wcale nie byłam zadowolona z takiego prezentu, bo spodziewałam się dziecka. A kotka okazała się prawdziwym darem losu!